Nieco w cieniu wielkiej afery dotyczącej dieselowskich silników Volkswagena rodzi się nowy temat, który elektryzuje fanów motoryzacji. Tym razem pozytywny. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, Ferrari wybiera się na giełdę po wielkie pieniądze.
Wprawdzie otoczenie dla branży motoryzacyjnej nie jest obecnie najlepsze, jednak jak przekonuje Bloomberg, powołując się na anonimowe źródła, nie powinno to przeszkodzić jednej z najsłynniejszych samochodowych marek w przeprowadzeniu oferty publicznej. Akcje Ferrari miałyby się pojawić na giełdzie w Nowym Jorku jeszcze w tym miesiącu.
Jak zresztą zaznacza Sergio Marchionne, prezes koncernu z Maranello, Ferrari nie powinno być traktowane jako spółka produkująca samochody. Auta włoskiej firmy to raczej dobra luksusowe, a producenci takich dóbr notowani są średnio po 20-krotności swoich zysków, dwa razy wyżej niż zwykli producenci samochodów. Dodatkowo Ferrari nie jest raczej marką, która kojarzy się z silnikami diesla. Wszystkie te argumenty sprawiają, że afera Volkswagena nie powinna mieć wielkiego wpływu na wycenę włoskiej spółki.
Zobacz także
Ile warte jest Ferrari?
A chodzi tutaj o niemałe pieniądze. Fiat Chrysler, który posiada obecnie 90% akcji Ferrari, zamierza wystawić na sprzedaż pakiet odpowiadający 10% kapitałów firmy z Maranello. Eksperci Bloomberga szacują, że może on być wart nawet ponad miliard euro, a więc około 4,3 mld zł. Oznacza to jednocześnie, że cały biznes Ferrari wyceniany jest na około 10 mld euro, czyli mniej więcej tyle, na ile wyceniany jest największa polska spółka na GPW - Bank Pekao.
O debiucie plotkowało się już przed rokiem, jednak obecnie wydaje się on najbardziej prawdopodobny. Wyprzedaż części Ferrari jest elementem planu, który ma pozwolić Fiatowi ograniczyć zadłużenie i wesprzeć opiewający na 48 mld euro program inwestycyjny. W przyszłości wielki koncern chce pozbyć się pozostałych pakietów akcji.

Ferrari to włoska marka samochodów sportowych założona przez Enza Ferrariego w 1947 roku. W 2014 roku wypracowała 2,8 mld euro przychodu i 0,27 mld euro zysku. Jej strategia bazuje na produkcji niewielkiej liczby samochodów, co pozwala osiągnąć efekt unikalności i windować marże. Przykładowo w 2014 roku hale opuściło 7225 samochodów ze znakiem czarnego ogiera. Dla porównania w tym samym roku Volkswagen w jednej tylko poznańskiej fabryce wyprodukował 93 tysiące sztuk samochodów dostawczych.




























































