Prezydent Rumunii Klaus Iohannis oświadczył w piątek, że nie będzie kandydował w wyborach do parlamentu. Wcześniej liberalna partia PNL zaproponowała projekt ustawy, dzięki której szef państwa mógłby startować z jej list jako kandydat niezależny do Senatu, nie rezygnując ze sprawowanego urzędu.


„Jak już wielokrotnie mówiłem, zakończę kadencję w terminie i nie złożę rezygnacji ze stanowiska. Nie będę kandydował w grudniowych wyborach parlamentarnych, niezależnie od decyzji, jaką podejmie (...) Centralne Biuro Wyborcze. Nie popierałem i nie popieram zmiany ordynacji wyborczej na korzyść jednej osoby” – poinformował Iohannis, cytowany przez agencję Agerpres.
Jak zwraca uwagę portal Digi24.ro, prezydent ogłosił decyzję po tym, jak propozycja PNL w sprawie zmiany prawa wyborczego „wywołała ogromny skandal w koalicji”.
Partia liberałów PNL zgłosiła do parlamentu stosowny projekt ustawy, lecz wycofała go, gdy poparcia odmówił jej koalicjant – socjaldemokratyczna PSD. PNL skierowała projekt do oceny Centralnego Biura Wyborczego.
Poprawki, nazywane "prawem Iohannisa", wywołały dużo emocji w rumuńskich mediach. Pomysł, by urzędujący prezydent startował w wyborach, analitycy postrzegali z jednej strony jako próbę wyborczego wzmocnienia PNL, a z drugiej jako „miękkie lądowanie” dla Iohannisa po prezydenckiej kadencji.

W ostatnich miesiącach media informowały, że Iohannis, którego kadencja wygasa po wyborach prezydenckich na przełomie listopada i grudnia, zabiegał o stanowisko m.in. w Radzie Europy. Sam zgłosił też chęć ubiegania się o funkcję sekretarza generalnego NATO.
Wybory parlamentarne w Rumunii odbędą się 1 grudnia. Z kolei na 24 listopada zaplanowana jest pierwsza tura wyborów prezydenckich. Druga tura odbędzie się 8 grudnia.
Z Bukaresztu Justyna Prus (PAP)
just/ akl/






























































