REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prezydent Otwocka: Skradziono moją tożsamość i wzięli na mnie pożyczki

2020-08-03 14:50
publikacja
2020-08-03 14:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Oszuści posługując się moimi danymi osobowymi wzięli na mnie łącznie prawie 40 tys. pożyczki – powiedział PAP w poniedziałek prezydent Otwocka (woj. mazowieckie) Jarosław Margielski. Poinformował, że sprawą zajmuje się prokuratura.

Prezydent Otwocka: Skradziono moją tożsamość i wzięli na mnie pożyczki
Prezydent Otwocka: Skradziono moją tożsamość i wzięli na mnie pożyczki
fot. Krzysztof Zuczkowski / / FORUM

"W grudniu ubiegłego roku otrzymałem wezwanie do zapłaty tytułem spłaty kredytu krótkoterminowego. A ja takiego kredytu nie zaciągnąłem" – podkreślił w rozmowie z PAP prezydent Otwocka Jarosław Margielski.

Na tym jednym wezwaniu się nie skończyło. Okazało się, że ktoś, a może kilka osób, posługując się danymi osobowymi Margielskiego wziął jeszcze trzy pożyczki. Łączna kwota zobowiązań z tego tytułu sięgnęła niemal 40 tys. zł.

Prezydent złożył zawiadomienie na policji. "Trwa postępowanie w tej sprawie. Prowadzi je otwocka prokuratura" – poinformował. O szczegółach nie chciał mówić z uwagi na dobro śledztwa.

Ujawnił jedynie, że pożyczki zostały zaciągnięte w dwóch parabankach i dwóch bankach poza województwem mazowieckim.

Wakacje na giełdzie

"Choć tych pieniędzy nie pożyczałem, musiałem umieścić informacje o zaciągniętych kredytach w oświadczeniu majątkowym" – podkreślił. Wyjaśnił, że na razie nie musi spłacać wyłudzonych należności. Spłaty zostały zawieszone na czas prowadzonego postępowania. Ostatecznie o spłacie zdecyduje sąd.

Prezydent Otwocka nie potrafi jednoznacznie wskazać, w jaki sposób oszust lub oszuści mogli wejść w posiadanie jego danych osobowych. Zapewnił, że nie doszło do kradzieży dowodu osobistego, ani też nigdzie go nie zostawiał.

Margielski wyraził podejrzenie, że jego personalia mogły się dostać w ręce przestępców w wyniku kradzieży laptopa z danymi doktorantów z warszawskiej SGGW, do której doszło półtora roku temu.

Zwrócił uwagę, że do wyłudzenia kredytów nie doszło w przypadkach innych osób, których dane znajdowały w skradzionym laptopie. Dlatego – w jego ocenie – mogło chodzić nie tylko o pieniądze. "Podejmując decyzje dotyczące np. inwestycji w mieście narażam się wielu ludziom, mam wrogów" – powiedział. Wskazał, że mogło też chodzić o "utrudnienie wykonywania funkcji publicznej".

Prezydent przestrzegł mieszkańców, aby strzegli swoich danych osobowych, "skrupulatnie pilnowali swoich dowodów osobistych", nie pozostawiali ich nigdzie. "Wystarczy chwila nieuwagi i ktoś może zrobić zdjęcie dowodu, a następnie dane wykorzystać – jak w moim przypadku – do wyłudzenia kredytu” – podkreślił.(PAP)

Autor: Wojciech Kamiński

wnk/ mark/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
adam.1983
I dlatego powinna być prosta zasada przy braniu kredytów, własnoręczny podpis wraz z nagraniem kamerą ( w bankach są w każdym miejscu więc można zweryfikować czy osoba która podpisała dokumenty była tą która na nich widniała ), bez tego kredyt nieważny a koszty idą w stratę udzielające skoro nie zweryfikował danych osobowych z dowodem I dlatego powinna być prosta zasada przy braniu kredytów, własnoręczny podpis wraz z nagraniem kamerą ( w bankach są w każdym miejscu więc można zweryfikować czy osoba która podpisała dokumenty była tą która na nich widniała ), bez tego kredyt nieważny a koszty idą w stratę udzielające skoro nie zweryfikował danych osobowych z dowodem i twarzą biorącego kredyt
karbinadel
Chyba czas wziąć za dudę pracowników banków itp., którzy udzielają kredytów bez weryfikacji tożsamości. Jakim cudem można pobrać kredyt, dysponując tyko danymi osobowymi delikwenta?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki