Według policji od sześciu lat Redan płacił celnikom za zwalnianie zajętego towaru, przerywanie kontroli oraz pomoc w przygotowaniu dokumentów celnych w taki sposób, by nie budziły one wątpliwości. Przez ten czas łapówki wręczone celnikom miały sięgnąć sumy 1 mln zł. Jeśli zarzuty wobec zatrzymanych się potwierdzą, może im grozić kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Działalność Redanu jest uzależniona od współpracy z Urzędem Celnym – spółka sprzedaje bowiem w Polsce ubrania, które szyte są na Dalekim Wschodzie.
Zdaniem wiceprezesa Redanu, Piotra Kulawińskiego, zarzuty wobec prezesa są niezrozumiałe. Tym bardziej, że dotyczą prezesa jako osoby fizycznej. Zatrzymanie prezesa nie powinno mieć jednak wpływu na działanie firmy, ponieważ Redan jest dobrze zorganizowaną spółką – uważa Kulawiński.
M.D.































































