REKLAMA

Prezes LPP: Wolne niedziele w handlu przesuną ruch na inne dni i do internetu

2018-03-22 15:50, akt.2018-03-22 16:24
publikacja
2018-03-22 15:50
aktualizacja
2018-03-22 16:24
Dodaj Bankier.pl w Google

LPP w związku z ograniczeniem handlu w niedzielę spodziewa się przesunięcia sprzedaży w salonach na inne dni tygodnia i zwiększenia sprzedaży internetowej, wynika w wypowiedzi prezesa Marka Piechockiego.

Prezes LPP: Wolne niedziele w handlu przesuną ruch na inne dni i do internetu
Prezes LPP: Wolne niedziele w handlu przesuną ruch na inne dni i do internetu
/ LPP

"Początek roku w naszej firmie pod względem sprzedaży jest całkiem udany. W pierwszych tygodniach roku mamy jeszcze do czynienia z wyprzedażami z zeszłego sezonu, dlatego dopiero teraz de facto możemy zacząć analizować jak sprzedaje się kolekcja wiosenna w ostatnich tygodniach" – powiedział ISBnews Marek Piechocki w kuluarach V Międzynarodowego Kongresu Firm Rodzinnych. ISBnews był patronem medialnym tego wydarzenia. 

Jego zdaniem, jeżeli pojawiły się zmiany w prawie i nastąpiło ograniczenie handlu w niedziele, to należy się temu podporządkować.

"50 proc. naszych przychodów uzyskujemy z zagranicy, do tego dochodzi sprzedaż internetowa, która notuje bardzo dynamiczne przyrosty. Sądzimy, że w związku z ograniczeniami sprzedaży w niedziele, część ruchu przeniesie się na inne dni tygodnia, a część do sieci. Taki proces rozciągnie się w czasie, gdyż ludzie muszą się przyzwyczaić do zmian. Z pewnością będziemy obserwować, jak przebiega ten proces" – powiedział Piechocki.

Wcześniej, w połowie marca br. wiceprezes Przemysław Lutkiewicz powiedział, że LPP na razie nie planuje wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu sklepów i nie tworzy strategii związanej z ograniczeniem handlu w niedziele. Spółka będzie natomiast obserwować zachowania klientów i negocjować czynsze - tam, gdzie to możliwe.

Wakacje na giełdzie

Firmy rodzinne wpływają znacząco na całą gospodarkę w Polsce

Firmy rodzinne w Polsce korzystnie wpływają na całą gospodarkę, tworząc m.in. nowe miejsca pracy, ale ich właściciele muszą być przygotowani do sukcesji, wynika z wypowiedzi prezesa LPP Marka Piechockiego. 

"Firmy rodzinne są istotne nie tylko z punktu widzenia ich właścicieli, ale także całej gospodarki. Właścicielom takiej firmy zależy na pozostawieniu jej w rękach rodziny, na budowaniu i rozwijaniu firmy, tworzeniu nowych miejsc pracy, co przyczynia się do napędzania rodzimej ekonomii" – powiedział ISBnews Marek Piechocki w kuluarach V Międzynarodowego Kongresu Firm Rodzinnych. ISBnews był patronem medialnym tego wydarzenia. 

Jego zdaniem, właściciele tworzą centralę najbliżej jak to możliwe swojego miejsca zamieszkania, wpływając tym samym na całą lokalną strukturę.

"Polityka dużych korporacji może ulegać szybkim zmianom, nawet w tak ważnym aspekcie jak lokalizacja centrali. W naszym przypadku centrala była, jest i pozostanie w Gdańsku. Od wielu lat z LPP współpracują setki firm, które również ulokowały swe siedziby w Trójmieście. Nasz rozwój determinował ich wzrost. Początkowo współpracę z nami rozpoczynały z pułapu kilku czy kilkudziesięciu pracowników, ale potem ich zatrudnienie zaczęło przekraczać setki osób, co bez wątpienia miało kolosalne przełożenie na gospodarkę. Dziś to doświadczone firmy, zatrudniające łącznie kilka tysięcy pracowników dedykowanych LPP" – dodał Piechocki.

Piechocki uważa, że firmy rodzinne powinny w odpowiednim czasie przygotowywać się do sukcesji, gdyż proces ten może potrwać wiele lat.

"Najważniejsze w sukcesji rodzinnej jest odpowiednie przygotowanie dokumentów dotyczących firmy, w tym oczywiście istotny jest sam testament. W dokumencie tym muszą być dokładnie opisane odpowiednie kwestie. Poza tym ważny jest dialog wewnątrz rodziny, rozmowy z dziećmi i rozpoczęcie tego procesu. My dwa lata temu rozpoczęliśmy właśnie taką dyskusję, co na przykład należy zapisać w takiej konstytucji firmy rodzinnej, a co pominąć. Ten proces do momentu samego podpisania konstytucji może potrwać wiele lat" – dodał prezes.  

Według niego, spora grupa właścicieli firm z jakieś przyczyny tego nie robi, odwlekając ten proces i nie myśląc co będzie później, jak nagle odejdzie "nestor" rodziny, a brakuje odpowiedniego porządku w dokumentach.

"Mniej więcej dwa lata temu zdałem sobie sprawę, że chciałbym, aby moje dzieci w przyszłości przejęły firmę. Robimy małe kroki w kierunku przygotowania konstytucji firmy rodzinnej. Proces dochodzenia do tego jest jednak długi, gdyż z jednej strony należy dbać o bieżącą działalność firmy i  jednocześnie dbać o jedność całej rodziny. Poza tym muszę intensywnie edukować swoje dzieci, aby nauczyły się zarządzać w przyszłości tak dużymi kapitałami jakie posiadamy" – powiedział Piechocki.

LPP zarządza markami modowymi Reserved, Cropp, House, Mohito i SiNSAY. Spółka jest notowana na GPW w Warszawie od 2001 roku. 

Marek Knitter

Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
bbran
Mądrze dopóki nie ma pierwszych wyników po wprowadzeniu zakazu nie ma co wariować i kombinować. Sam jestem ciekawy jak to wyjdzie, ale myślę, że LPP ma zbyt popularne marki i klienci wygospodarują czas w inny dzień.
olnowak
Rodzinny biznes ciężej przejąć przez zagranicznych inwestorów. O taką firmę się dba i pielęgnuje ją pokoleniami, o ile ma tak długą historię. Przekazywanie firmy dzieciom to piękna tradycja i fajnie, że kultywowana jest u nas także w wielkich korporacjach.
hawu
Myślę podobnie, ludzie jak mają kupić to i tak kupią, akurat Reserved ma ten plus, że ma mnóstwo sklepów stacjonarnych i sklep internetowy więc w każdym momencie można coś sobie w Reserved kupić.

Powiązane: Zakaz handlu w niedziele

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki