REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prezes GPW: Nie ma empirycznego dowodu, że w strefie euro jest bezpieczniej

2023-06-19 18:20
publikacja
2023-06-19 18:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie ma empirycznego dowodu, że w strefie euro jest bezpieczniej - tłumaczył w poniedziałek prezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych SA Marek Dietl podczas panelu "Znaczenie utrzymania własnej waluty dla rozwoju i niezależności gospodarki" na Forum Wizja Rozwoju, które odbywa się w Gdyni.

Prezes GPW: Nie ma empirycznego dowodu, że w strefie euro jest bezpieczniej
Prezes GPW: Nie ma empirycznego dowodu, że w strefie euro jest bezpieczniej
fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

W poniedziałek na Forum Wizja Rozwoju w Gdyni odbył się panel dyskusyjny pt. "Znaczenie utrzymania własnej waluty dla rozwoju i niezależności gospodarki". W dyskusji udział wzięli m.in. prezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych SA Marek Dietl, zastępca Rzecznika Finansowego Ziemowit Bagłajewski oraz prezes ARP Leasing sp. z o.o. Wojciech Miedziński.

Marek Dietl jako przykłady zakończonych sukcesem historycznych unii dot. wspólnej waluty wymienił USA i proces po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r. Prezes GPW tłumaczył, że niedomagania jednego z regionów wchodzącego w skład Stanów Zjednoczonych było rekompensowane tym, że bogatszy płacił podatki, które były wykorzystywane przez biedniejszy. "Tej cechy nie mają wszystkie unie walutowe, które skończyły się porażką" – podkreślił Dietl.

Przypomniał, że w kwestii skutków zastępowania złotego przez euro wśród argumentów "za" wymienia się "efekt wygody bycia w bloku" państw posługujących się europejską walutą, a także że "jest to bezpieczniejsze dla finansów publicznych".

"Jak się podzieli na różne klasy ratingu państwa, to wcale państwa spoza strefy euro dużo drożej nie pożyczają, a nawet są przypadki w niektórych klasach ratingu, że pożyczają taniej, (...) niż kraje strefy euro" – zauważył Dietl. Dodał, że w kwestii bezpieczeństwa finansowego i kosztu obsługi długu publicznego do PKB, koło 2013 r. kraje spoza strefy euro mają udział kosztów obsługi długu zagranicznego do PKB niższy niż kraje ze strefy euro.

Wakacje na giełdzie

"Nie ma empirycznego dowodu, że jest bezpieczniej w strefie euro i to wynika z kilku powodów. Po pierwsze, kraje spoza strefy euro szybciej się rozwijają gospodarczo. (...) Druga rzecz jest taka, że widać, iż kraje strefy euro (...) mogłyby pożyczać taniej, zadłużają się więcej i szybciej. Jest taka pokusa nadużycia i stąd mechanizm rynkowy, który weryfikuje nasze możliwości zadłużenia, jest bardzo dobry dla bezpieczeństwa naszych finansów, czyli niebycie w strefie euro zwiększa bezpieczeństwo" – wyjaśnił prezes GPW. Dodał, że ostatnim argumentem jest tzw. zawężanie spreadów - różnica w oprocentowaniu długu pozyskiwanego przez państwa strefy euro i spoza strefy euro.

Autor: Krzysztof Wójcik

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
wars
na pewno to nie ma empirycznego dowodu ze pan sie na czyms zna
gcisoallse
Drodzy obrońcy EUR-bubbla - wybierzcie się na jakieś studia finansów międzynarodowych (nawet niezbyt zaawansowane) a zachwyt dla tego partactwa francusko-niemieckich polityków nierozumiejących nic o ekonomii, szybko Wam zniknie. EUR ma czynić bogatymi Niemcy a biednymi resztę taka jest jego rola.
jpelerj
Nie ma? A Grecja? Nie zbankrutowała, a poza strefą już dawno by na niej położyli krzyżyk.
pozhoga
Jeszcze zanim ojro powstało jeden noblista amerykański wypunktował o co chodzi w tym projekcie:
- gospodarka Niemiec (a przy okazji Holandii, Belgii i częściowo Francji) opiera się na eksporcie produktów średnio zaawansowanych technologii (pralka, odkurzacz, chemia itp.);
- taka gospodarka musi utrzymywać konkurencyjność za
Jeszcze zanim ojro powstało jeden noblista amerykański wypunktował o co chodzi w tym projekcie:
- gospodarka Niemiec (a przy okazji Holandii, Belgii i częściowo Francji) opiera się na eksporcie produktów średnio zaawansowanych technologii (pralka, odkurzacz, chemia itp.);
- taka gospodarka musi utrzymywać konkurencyjność za granicą oraz bronić dostępu do swojego rynku konkurencji.
I teraz tak:
- obronie rynku przed konkurencją służy projekt zwany na obecnym etapie ,,UE";
- ten sam projekt powiększa rynek wewnętrzny dla takiej gospodarki jak niemiecka;
- ten sam projekt ponadto pozwala bronić konkurencyjność, bo produkcję można przenieść dla państwa mandatowego jak np. Polska (a renta technologiczna i tak pójdzie do Niemiec).
Genialne, co? Ale ojro jest nawet bardziej genialne:
- tak ustawiono kursy walut narodowych na przejściu do ojro, że dawna deutschmarka była wyceniona za nisko, a np. drachma czy peseta za wysoko; było to możliwe dzięki opłacanym miejscowym przydupasom, jak u nas Tusk czy Szechter;
- w efekcie Niemcy znowu kupiły sobie okres konkurencyjności cudzym kosztem.
Ale on się właśnie kończy: stetryczała i zboczona stara ,,Europa" nie ogarnia technologii IT ni kosmicznej (USA i Chiny już dawno odjechały), a nawet przestała ogarniać te tradycyjnie własne (jak np. produkcja samochodów czy cementu).
No to fryce wymyśliły kolejny koncept: ratowanie pachamamy, bo ten CO2 to straszny jest. I o to, I TYLKO O TO, chodzi, w unijnej ekoszajbie.
A wracając do ojro - proszę sobie sprawdzić salda poszczególnych krajów w EBC oraz opracowania np. na temat ,,na jakiej ścieżce PKB były Włochy przed, a na jakiej są po ojro". Porażające.
Podsumowując: nawoływanie do przyjęcia przez Polskę ojro to albo głupota, albo zdrada stanu.
prawnuk
to się dziecko dowiedz gdzie te TV, odkurzacze i pralki się produkuje.......
W TV Polska jest w zasadzie monopolistą
gcisoallse
To tak sobie przypomnijcie, że PLN osłabiło się do EUR o 40% w 2008 r. i uratowało nas przed recesją. I także to, że w Gracji PKB spadł o 25% bo nie mieli własnej waluty i musieli robić wieloletnią "dewaluację wewnętrzną" generując wieloletni kryzys, aby przywrócić konkurencyjność swojej gospodarki. Gdyby mieli własną walutę To tak sobie przypomnijcie, że PLN osłabiło się do EUR o 40% w 2008 r. i uratowało nas przed recesją. I także to, że w Gracji PKB spadł o 25% bo nie mieli własnej waluty i musieli robić wieloletnią "dewaluację wewnętrzną" generując wieloletni kryzys, aby przywrócić konkurencyjność swojej gospodarki. Gdyby mieli własną walutę osłabiła by się i konkurencyjność byłaby przywrócona w tydzień bez horrendalnego bezrobocia. Waluta musi być dostosowana do struktury gospodarki i dlatego EUR zawsze będzie bublem bo w strefie EUR jest ponad 20 bardzo różnych gospodarek narodowych. I nie może istnieć jedna waluta dostosowana do tych 20 różnych gospodarek narodowych.
jpelerj
Spadek wartości waluty o 20% "uratował przed recesja" (mierzoną w tej walucie". WOW! Niczego śmieszniejszego już dziś nie przeczytamy!
gcisoallse odpowiada jpelerj
Bo wszystko co produkujesz w Polsce staje się o 40% tańsze za granicą=>klienci zagraniczni kupują Twoje produkty a nie produkty konkurentów ze strefy EUR=> większy popyt na polskie produkty sprawia, że wzrasta Twój eksport, PKB i zatrudnienie=> mechanizm mnożnika eksportowego transformuje to na inne sektory Polskiej gospodarki.Bo wszystko co produkujesz w Polsce staje się o 40% tańsze za granicą=>klienci zagraniczni kupują Twoje produkty a nie produkty konkurentów ze strefy EUR=> większy popyt na polskie produkty sprawia, że wzrasta Twój eksport, PKB i zatrudnienie=> mechanizm mnożnika eksportowego transformuje to na inne sektory Polskiej gospodarki. To takie podstawy międzynarodowych finansów i ekonomii.
prawnuk odpowiada gcisoallse
? o czym ty opowiadasz? pracowałeś kiedyś w firmie z eksportem i importem? spadek waluty o 40% oznacza 40% wzrost kosztów importu - a nie wezmiemy dostawcy z Polski, bo chcemy importować z kraju waluty eksportu.....
To co opowiadasz było dobre w PRL gdy było 10 mld eksportu i importu.
Dziś masz 400 mld, z tego ok 300 mld to
? o czym ty opowiadasz? pracowałeś kiedyś w firmie z eksportem i importem? spadek waluty o 40% oznacza 40% wzrost kosztów importu - a nie wezmiemy dostawcy z Polski, bo chcemy importować z kraju waluty eksportu.....
To co opowiadasz było dobre w PRL gdy było 10 mld eksportu i importu.
Dziś masz 400 mld, z tego ok 300 mld to typowe wzbogacanie
unclepepe
Oj tam.
Po prostu jest lojalny i broni racji opcji dzięki której piastuje to stanowisko.
Tak dzieje się na całym świecie tam gdzie o stanowiskach decydują politycy.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki