REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Premier nie zgadza się na kolejną wersję budżetu

2012-11-22 17:06
publikacja
2012-11-22 17:06
Premier nie zgodził się na kolejną wersję budżetu UE przedstawioną przez szefa Komisji Europejskiej i szefa Rady Europejskiej. Po spotkaniu z Barroso i Rompuyem Donald Tusk mówił, że ostatnia wersja projektu zawierała stosunkowo drobne zmiany dotyczące Polski, ale nie były one satysfakcjonujące.

budżet
Źródło: Thinkstock

Herman Van Rompuy od rana rozmawia w Brukseli z europejskimi przywódcami i sprawdza, jakie są ich stanowiska w sprawie unijnego budżetu na lata 2014-2020 - gdzie ewentualnie mogliby pójść na kompromis, a gdzie wykluczają jakiekolwiek negocjacje. Przewodniczący Rady Europejskiej zaproponował obniżenie funduszy spójności dla Polski o około 1,5 mld euro, czyli do 72,4 mld euro w budżecie na lata 2014-2020 - poinformowały PAP źródła unijne.

Zmiany dotyczą także poziomu przyznanego limitu funduszy spójności możliwych do wykorzystania. W poprzedniej propozycji było to 2,4% PKB, teraz limit został obniżony do 2,35% PKB. Szef polskiego rządu poinformował, że korzystniej zostało natomiast potraktowane polskiego rolnictwo. Choć nie ujawnił szczegółów. Powiedział tylko, że pojawiły się postępy, jeśli chodzi o zrównanie dopłat bezpośrednich i programów rozwojowych dla rolnictwa. Nowy projekt budżetu szef Rady Europejskiej oficjalnie przedstawi późnym wieczorem i wtedy unijni liderzy mają zdecydować czy go akceptują czy też odrzucają.

Zmienione zasady mają jednak ułatwić beneficjentom funduszy wykorzystanie środków ze wspólnej kasy. Chodzi o możliwość odliczania VAT, a także zwiększenie unijnego wkładu przy współfinansowania projektów. Do tej pory regiony płaciły tylko 15 procent, reszta pochodziła z unijnego budżetu.

Przewodniczący Rady Europejskiej zaproponował wcześniej, by regiony płaciły aż jedną czwartą tej sumy, teraz z tych pomysłów się wycofał.

"Bardzo wiele państw otrzymało jakieś ustępstwo, my też. Mówimy tutaj o takich sprawach jak kwalifikowany VAT, rzecz bardzo ważna dla samochodów i organizacji pozarządowych, czy też maksymalny poziom dofinansowania". Szanse, że już na tym szczycie Unii Europejskiej dojdzie do porozumienia w sprawie budżetu Donald Tusk ocenia na mniej niż 50 procent - poinformował premier Donald Tusk.

Herman Van Rompuy poza cięciami zawarł w swojej propozycji budżetowej z 13 listopada niekorzystne zmiany zasad wydawania środków europejskich. Zaproponował np., by projekty mogły być finansowane z budżetu UE najwyżej w 75 proc. ze środków europejskich, podczas gdy w dotychczasowej perspektywie finansowej było to 85, a nawet więcej procent. Resztę beneficjenci muszą wykładać z własnych środków.

Zaproponował też zlikwidowanie kwalifikowalności podatku VAT. Chodzi o to, że podatku tego nie można byłoby sfinansować z pieniędzy europejskich, co de facto podniosłoby znacznie koszty inwestycji. Przyjaciele polityki spójności oprotestowali te zmiany jako uciążliwe i kosztowne dla odbiorców: gmin, organizacji pozarządowych oraz małych i średnich firm.

Teraz - według relacji Tuska - na stole negocjacyjnym pojawiła się nowa propozycja, która przewiduje możliwość kwalifikowania VAT i możliwość finansowania projektów w wyższym stopniu niż 75 proc. z pieniędzy UE. "Dość prawdopodobne, że Brytyjczycy negocjacje zablokują, jeśli nie zablokują i uzyskamy kompromis, nikt nie będzie zadowolony, ale nikt też nie będzie miał poczucia katastrofy" - mówił premier.

Donald Tusk zaznaczył, że szczególnie my, jako biorcy wolelibyśmy wyjechać z zaklepanym budżetem i "nawet miliard w tę czy we w tę każdy by przeżył" - mówił premier. Dodał, że znacznie to jest lepsze w sytuacji, gdy pojawia się wielki znak zapytania, czy w ogóle uda się dojść do porozumienia.

Premier podkreślił, że polskie stanowisko jest umiarkowane, ale stanowcze, jeśli chodzi o drobne korekty in plus. Tusk dodał, że postępy pojawiły się w kwestii zrównywania dopłat bezpośrednich i programów rozwojowych dla rolnictwa.

Dwustronne konsultacje szefa Rady Europejskiej rozpoczęły się rano od spotkania z brytyjskim premierem, który jest uważany za najtrudniejszego negocjatora. I - jak wynika z nieoficjalnych informacji Polskiego Radia - właśnie David Cameron stanowczo odrzucił podczas spotkania obecny projekt budżetu. Zrobili to też premierzy Holandii i Szwecji.

Stanowiska tych krajów nie są zaskoczeniem. To państwa, która więcej wpłacają do unijnej kasy niż z niej otrzymują i domagają się znacznych oszczędności. Szef Rady Europejskiej po konsultacjach ze wszystkimi przywódcami, o 20.00 przedstawi najnowszy projekt budżetu. Wtedy rozpocznie się szczyt, na którym liderzy powinni zdecydować czy go akceptują, czy też nie.

Polska nigdy nie była tak dobrze przygotowana


Polska nigdy nie była tak przygotowana do szczytu Unii, ale też nigdy sytuacja nie była tak trudna - powiedział premier przed odlotem do Brukseli. Donald Tusk dodał jednak, że ma nadzieję na pomyślne zakończenie szczytu.

OPIS
źródło: KPRM

Premier powiedział, że Polska może liczyć na wsparcie Francji, Włoch i państw "przyjaciół spójności" Dodał, że naszą sytuację poprawia to, że Polska cieszy się dobrą opinią w Unii Europejskiej.

"Dzisiaj mogę powiedzieć, że chyba możemy liczyć, przez całe spotkanie brukselskie na dobrą współpracę całej 15-tki (tzw. grupy spójności - PAP) plus Włoch i Francji, co ma kluczowe znaczenie, wsparcie dużych państw, płatników netto jest kluczowe" - powiedział Tusk na konferencji prasowej przed wylotem na unijny szczyt.

Zdaniem Tuska, polskie stanowisko powinni poprzeć ci, którym zależy na wzroście gospodarczym w krajach Unii.

»Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny

"Ci wszyscy, którzy chcą wzrostu w Europie, ci którzy myślą o większym zatrudnieniu, inwestowaniu, żeby wyjść z kryzysu, powinni wspierać Polskę w staraniach o większe fundusze na politykę spójności. (...) Mam nadzieję, że kompromis w ten weekend będzie do osiągnięcia. Polska jest krajem zainteresowanym kompromisem, przed nami delikatna i skomplikowana gra, wiemy czego chcemy, ale mamy silnych oponentów" - dodał. Szef rządu nie chciał komentować informacji o domniemanym "przełomie" w negocjacjach budżetowych. Mówili o tym politycy Prawa i Sprawiedliwości. Premier powiedział, że nie możemy dawać się wykorzystywać przez Wielką Brytanię, której stanowisko jest dla nas najbardziej niekorzystne.

»Lewandowski: nadzieja umiera ostatnia

Premier podkreślił też, że traktuje opcję prowizorium budżetowego jako ostateczność. - Decyzja o prowizorium będzie rozpatrywana, ale traktujemy to jako ostateczność, jeśli kompromis byłby dla nas zbyt dużym kosztem, to jestem gotów na każde rozwiązanie - powiedział Tusk.

Kaczyński: Tusk popełnia błąd


Na słowa premiera szybko odpowiedziała opozycja. Jarosław Kaczyński stwierdził, że Brytyjczycy nie chcą ciąć funduszy europejskich przeznaczonych dla biedniejszych państw. Prezes PiS poinformował, że po negocjacjach z brytyjskimi konserwatystami Prawo i Sprawiedliwość uzyskało deklarację, że propozycje cięć nie będą dotyczyć Polski. - Oszczędności mają być czynione tylko kosztem państw bogatych - zadeklarował prezes PiS.

»Wielkiej Brytanii opłaca się wyjść z Unii?

Jarosław Kaczyński podkreślił, że Donald Tusk popełnia błąd negocjacyjny stawiając Wielką Brytanię w roli przeciwnika. Jego zdaniem Londyn może być naszym sojusznikiem, szczególnie że za cięciami opowiadają się również Niemcy. PiS uzyskało zapewnienia, że partia konserwatywna nie będzie domagać się cięć kosztem nowych członków Unii Europejskiej - podsumował.

O wynikach rozmów z Brytyjczykami, w tym z premierem Davidem Cameronem poinformował także eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Poręba. Europoseł PiS-u zacytował fragment brytyjskiego stanowiska, które przekazał mu Martin Callanan, przewodniczący europarlamentarnej frakcji Konserwatystów i Reformatorów.

»Wałęsa apeluje do Brytyjczyków

Brytyjski polityk napisał, że rozszerzenie Unii Europejskiej było ważnym wydarzeniem w historii Europy. Dlatego wspieranie państw, których infrastruktura była przez wiele lat niszczona, nie powinno być ograniczane. Polityka spójności wobec nowych państw powinna być zachowana, a cięcia nie mogą dotknąć państw, które tego potrzebują. Tymczasem prawie 40 procent pomocy strukturalnej trafia do najbogatszym państw Unii Europejskiej.

Miller: Yes, yes, yes jest nie do powtórzenia


Leszek Miller, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, przypuszcza, że negocjacje mogą zakończyć się fiaskiem i ostatecznie unijni przywódcy przyjmą jedynie prowizorium budżetowe. Byłoby to, zdaniem Millera, złe rozwiązanie, gdyż Polska musiałaby co roku walczyć o korzystne dla niej rozwiązania budżetowe. Jeśli brytyjski premier David Cameron nie złagodzi swego stanowiska, to sytuacja będzie trudna - dodał przewodniczący SLD.

»Na unijnym szczycie tylko kanapki i napoje energetyczne

Miller uważa natomiast, że jeśli przyjęta zostanie propozycja Hermana Van Rompuy'a, to nie będzie to porażką. Będzie to wynik, który może Polskę satysfakcjonować, ale bez żadnej euforii. Zdaniem przywódcy SLD, propozycja Van Rompuy'a to dla Polski mniej więcej 300 miliardów złotych z polityki spójności i dobrze ponad sto miliardów złotych ze wspólnej polityki rolnej. "Yes, yes yes" jest nie do powtórzenia" - podsumował Leszek Miller.

Informacyjna Agencja Radiowa/PAP
Źródło:IAR
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~gosc
JAK TRAMPKARZ COS PODPISUJE TO KRAJ ZAWSZE NA TYM TRACI I MUSI W KONCU DO TEGO DOPLACAC
~Tomeczek_888
Aha to juz nie PiS jest winien tylko angole. Ciekawe, ciekawe...
~no,no

To tylko angole chcą nas wykorzystać? Czy ta miara i stałość jest zawsze stosowana. ? Czy też znowu to tzw. polityka. Pamiętajcie wybrańcy: program może być doskonały, ale politycy do dupy.
~Morgan
Ale ma tupet ten nasz premierek... Wstydziłem się ogromnie gdy w PE wolności Polaków przed takimi karierowiczami eurokołchozu jak Tusk i Buzek bronił Nigel Farage. Znajdziecie bez problemu na YT. Polecam.
~polak
tusku a jak ty wykorzystujesz Polaków to jest dobrze?
~k
Caly system doplat jest tak skonstruowany by te pieniadze mozna bylo TYLKO przeznaczyc na towary z importu, najczesciej z Niemiec. Tak jest w calej Europie, np Grecy to najwiekszy odbiorca niemieckiego uzbrojenia. Polska jest zmuszona kupowac tzw ekologiczne technologie. Moj znajomy budowal hotel i wiekszosc doplat jakie dostal musial Caly system doplat jest tak skonstruowany by te pieniadze mozna bylo TYLKO przeznaczyc na towary z importu, najczesciej z Niemiec. Tak jest w calej Europie, np Grecy to najwiekszy odbiorca niemieckiego uzbrojenia. Polska jest zmuszona kupowac tzw ekologiczne technologie. Moj znajomy budowal hotel i wiekszosc doplat jakie dostal musial przeznaczyc na te wlasnie technologie np na baterie sloneczne, drogie i niewydajne ale skoro za darmo. No wlasnie dla niego za darmo ale nie dla nas. Pomyslcie nad tym kto zarobil na takim interesie
~fitprzemek
Wykorzystywać ??? dzięki nim spora część narodu polskiego ma dobrą pracę i godne zarobki, więc to my wykorzystujemy ich a nie oni nas....

Powiązane: Walka o budżet UE

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki