Nie traktuję wejścia do strefy euro jako celu; powinniśmy zostać przy złotym tak długo, aż poziom dochodu Polaków i struktura polskiej gospodarki nie będą bardzo podobne do wysoko rozwiniętych gospodarek Zachodu – stwierdził w wywiadzie dla "Sieci" premier Mateusz Morawiecki.


Szef rządu był pytany, w jakiej perspektywie powinniśmy pozostać przy złotym.
"Nie traktuję wejścia do strefy euro jako celu. Dla mnie liczy się przede wszystkim rozwój Polski. Powinniśmy zostać przy złotym tak długo, aż poziom dochodu Polaków i struktura polskiej gospodarki nie będą bardzo podobne do wysoko rozwiniętych gospodarek Zachodu" - powiedział.
Wtedy – jak dodał - można teoretycznie myśleć o uspójnieniu waluty, ale nie jest pewien, czy do tego czasu wspólna waluta będzie jeszcze istniała.
"Jest to swego rodzaju eksperyment, który dla krajów o podobnym poziomie rozwoju ma swoje zalety, takie jak niskie koszty transakcyjne, brak ryzyka kursowego, ale dla państw o innym poziomie rozwoju niesie ze sobą sporo zagrożeń i ryzyk" - dodał.

Będziemy utrzymywać obniżone stawki VAT, akcyzy tak długo, jak to będzie konieczne
"Gdyby nie wysoka inflacja, zaimportowana do Polski z zewnątrz, to mógłbym powiedzieć tu kilka dobrych i pozytywnych zdań. Bezrobocie wynosi zaledwie 2,9 proc., co przy takich światowych turbulencjach jest dla mojego rządu ogromnym powodem do dumy. To samo się nie zrobiło – na obronę miejsc pracy wydaliśmy ponad 200 mld zł. Ale to były dobrze wydane pieniądze. Co może być ważniejszego niż praca? Polacy pamiętają, jak wielkim nieszczęściem, tragedią dla rodzin, dla całych regionów jest bezrobocie" – powiedział premier.
Komentując uwagę, że obniżka VAT będzie na pół roku, a potem powrót do starych stawek i bolesny, skokowy wzrost cen. Morawiecki odparł, że liczy, że tak nie będzie i inflacja zacznie spadać.
"Jeśli nie, to obniżone stawki zostaną utrzymane, dopóki inflacja będzie zagrażać polskim rodzinom. Ja tu nie ulegnę – będziemy utrzymywać obniżone stawki VAT, akcyzy, dodatki osłonowe i tworzyć w razie czego nowe +poduszki bezpieczeństwa+ dla społeczeństwa tak długo, jak to będzie konieczne" - zapewnił.
Ruszamy z projektami z KPO, będziemy je na razie finansowali ze środków krajowych
Szef rządu był pytany m.in. o to, że Komisja Europejska nadal nie zatwierdziła polskiego Krajowego Planu Odbudowy i w związku z tym nie wypłacono nam zaliczek, a także czy wierzy w porozumienie w tej sprawie.
"Nie będziemy jednak czekali na ich zatwierdzenie, tylko w wielu obszarach, w których KPO powinien w tej chwili ruszać, akumulujemy środki, by działania zapisane w tym programie mogły jak najszybciej wystartować, niezależnie od przekazania środków unijnych" – dodał.
Dopytywany, czy ruszą niezależnie od braku zaliczek, a nawet zatwierdzenia polskiego KPO, szef rządu odparł, że tak. "Sto kilkadziesiąt ważnych społecznie i gospodarczo programów, które uruchomimy sami, nie oglądając się na razie na decyzje Komisji Europejskiej" – wskazał.
Chcąc pokoju, trzeba się szykować na wojnę
Wszyscy mamy nadzieję na rozwiązania pokojowe, ale wiemy, że chcąc pokoju, trzeba się szykować na wojnę. Im lepiej Polska i wschodnia flanka NATO, ale też Ukraina, będą uzbrojone, tym mniejszy będzie apetyt Kremla – ocenił Morawiecki.
Pytany, czy jesteśmy gotowi na ewentualną wielką falę migracyjną z Ukrainy, czy wiemy, co może się stać, jeśli Rosja pełnoskalowo uderzy na Ukrainę, szef rządu odparł: "miejmy nadzieję, że do takiego uderzenia nie dojdzie".
"Jednak jeżeli nastąpiłaby agresja, to przygotowujemy się na przyjmowanie uchodźców z Ukrainy" – powiedział.
"Przygotowujemy logistykę, by ewentualne tego typu ruchy migracyjne były jak najlepiej zaabsorbowane przez Polskę. Ale też posłaliśmy cały konwój na Ukrainę, bo w takich sytuacjach pierwszym etapem są migracje wewnętrzne, gdzie potrzeba też kontenerów, łóżek, artykułów pierwszej potrzeby, by ludzie wygnani z domów lub uciekający przed wojną mogli znaleźć schronienie" - dodał
(PAP)
ktl/ itm/




























































