Wypowiedzi przedstawicieli Rezerwy Federalnej tym razem nie były po myśli posiadaczy akcji. Zarówno przewodniczący Jerome Powell jak i super-gołąb James Bullard studzili rynkowe oczekiwania względem ewentualnych obniżek stóp procentowych.
- Fed jest odizolowany od krótkoterminowych nacisków politycznych - to jest zwykle nazywane naszą "niepodległością" - powiedział we wtorek prezes Fedu Jerome Powell podczas wystąpienia na forum nowojorskiej Council on Foreign Relations.
Te słowa zostały odebrane jako odpowiedź na poniedziałkowe słowa Donalda Trumpa, który otwarcie i niezbyt grzecznie zażądał od kierownictwa Rezerwy Federalnej obniżenia stóp procentowych. Tego samego oczekuje rynek, który jeszcze dzień wcześniej obstawiał, że do końca roku stopa funduszy federalnych zostanie obniżona o 75-100 pb.
Powell zaczął studzić te oczekiwania, podkreślając dobrą - w jego ocenie - kondycję i perspektywy gospodarcze Ameryki. Być może jeszcze większą siłę rażenia miało wtorkowe wystąpienie Jamesa Bullarda - jedynego głosującego członka FOMC, który już na czerwcowym posiedzeniu Komitetu zagłosował za obniżeniem stóp o 25 pb.

- To wydaje się dobry czas na asekuracyjne cięcie stóp, ale sytuacja nie wymaga cięcia o 50 pb. w lipcu - powiedział Bullard. Skoro już nawet taki super-gołąb nie widzi miejsca na istotną obniżkę stopy funduszy federalnych, to rynek powinien chyba okiełznać swoje oczekiwania.
Reakcja Wall Street, która przez ostatnie tygodnie rosła niesiona oczekiwaniami na tańszy kredyt z Rezerwy Federalnej, mogła być tylko jedna. Tym bardziej o tym, jak z Białego Domu popłynęły przecieki przygotowujące rynek na brak porozumienia handlowego z Chinami podczas nadchodzącego spotkania G20. W Osace prezydent Trump ma się spotkać ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.
W rezultacie Dow Jones zakończył wtorkową sesję spadkiem o 0,67%, finiszując z wynikiem 26 548,22 pkt. S&P500, który jeszcze w piątek ustanawiał rekordy wszech czasów, spadł o 0,95%, kończąc dzień na poziomie 2 917,38 pkt. Nasdaq zniżkował o 1,51%, do 7 884,72 pkt.
Nie pomagały też dane nadchodzące z amerykańskiej gospodarki. W maju mocno spadła sprzedaż nowych domów (z 679 tys. do 626 tys. wobec oczekiwanych 680 tys.) oraz sensacyjnie wręcz pogorszyły się nastroje konsumentów. Indeks Conference Board spadł ze 131,3 pkt. w maju do 121,5 pkt. w czerwcu.
W cenie wciąż były aktywa uważane za bezpieczne. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich spadła poniżej 2%, schodząc blisko najniższych poziomów od 2016 roku. Znów sporo działo się na rynku złota. Mimo umacniającego się dolara cena uncji królewskiego metalu momentami sięgała 1441 USD, co oznaczało wzrost o ponad 12% w ciągu ostatniego miesiąca.
Krzysztof Kolany




























































