Posłowie uchwalili nowelizację Kodeksu pracy rozszerzającą katalog prac, które mogą być wykonywane w niedziele i święta. Dzięki temu centra usług biznesowych zaoszczędzą na kosztach pracy. W teorii ma to ułatwić pracę tym firmom, które ściśle współpracują z zagranicznymi kooperantami.
Dotychczasowe regulacje nie dopuszczało do wykonywania pracy w dni ustawowo wolne nawet na rzecz zagranicznych firm działających w państwach, gdzie kalendarz świąt jest zupełnie inny. Żeby pracownik został w pracy w dniu wolnym, trzeba było mu więcej zapłacić lub podpisać z nim dodatkową umowę.
![]() | » Ukraińcy wolą pracować w Polsce, bo zarobią 3 razy więcej |
Obecnie w centrach offshore pracuje ponad 200 tys. ludzi w całej Polsce. Pod tym względem jesteśmy liderem w tej części Europy. W znakomitej większości świadczą one usługi dla firm zagranicznych, często z innych stref czasowych. Czasami wywołuje to komplikacje w organizacji harmonogramu pracy. Np. Francuzi normalnie przychodzą do pracy 3 maja, ale wolne mają już 14 lipca, kiedy to Polacy mają zwyczajny dzień roboczy. Teraz firmy w Polsce będą mogły całkowicie dostosować się do zachodnich kontrahentów bez konieczności kombinacji i podnoszenia kosztów. Wymiar czasu pracy dalej pozostaje taki sam.
Pozostaje pytanie, czy to dobrze?

Dla firm z obszaru usług biznesowych - z całą pewnością tak. Gorzej dla pracowników, którzy do tej pory korzystali na tym, że otrzymywali dodatkowe wynagrodzenie za fakt pracy w święta. Centra offshore działają w Polsce m.in. z powodu niskich kosztów zatrudnienia. Praca w Polsce jest czterokrotnie tańsza niż we Francji - słowem, menedżer w Polskim oddziale zarobi tyle, ile trzeba by zapłacić szeregowemu pracownikowi nad Sekwaną. Posłowie uchwalając nowelizacją ustawy, potwierdzili, że jesteśmy głównie eksporterem taniej siły roboczej.
Obniżenie kosztów pracy nie powinno odbywać się kosztem wynagrodzeń pracowników. Zmniejszenie klina podatkowego, to nie to samo, co zmniejszenie wielkości funduszu płac. Ustawodawcy w pierwszej kolejności powinno zależeć na stworzeniu w Polsce trwałych fundamentów do rozwoju rynku pracy, a nie kreacji rozwiązań, które tylko doraźnie służą niektórym przedsiębiorcom.
Najprostszym sposobem na wyciągnięcie ludzi z szarej strefy jest obniżenie podatków, które stanowią 41% wynagrodzenia. Dochodzi do takiego paradoksu, że działające w strefie ekonomicznej centrum offshore płaci w sumie mniejszy podatek dochodowy, niż wynosi suma zaliczek podatków zawartych w wynagrodzeniach pracowników. Ustawodawca chyba zapomniał, że gdy tylko pensje wzrosną, centra usług biznesowych szybko przeniosą się do tańszych krajów.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































