Polskie firmy ruszają na podbój Chin

redaktor Bankier.pl

Polskie firmy od lat próbują się przebić ze swoimi towarami przez Wielki Mur. Teraz nadarza się okazja, by skorzystać ze zwrotu w chińskiej polityce. Pomóc mają pierwsze w historii targi China International Import Expo pod patronatem przewodniczącego Xi Jinpinga.

Choć Chiny są drugim (po USA) największym importerem na świecie, to dotychczas sprowadzały z zagranicy przede wszystkim surowce i półprodukty konieczne do "zasilania" i funkcjonowania fabryki świata. Liderzy Komunistycznej Partii Chin pod wodzą Xi uznali jednak przed kilkoma laty, że najwyższy czas zerwać z "kultem PKB" oraz uzależnieniem gospodarki od inwestycji i eksportu. Państwo Środka wkroczyło, przynajmniej w oficjalnej narracji, w erę "nowej normalności", w której wzrost napędzają konsumpcja i sektor usług.

Nowy chiński przywódca zdefiniował również na nowo rolę Pekinu na arenie światowej. W doktrynie Xi Chiny są asertywnym i zaangażowanym podmiotem stosunków międzynarodowych, inicjatorem wielkiego projektu "Pasa i Szlaku" oraz orędownikiem globalizacji i wolnego handlu. Budzi to obawy przed rosnącymi wpływami Państwa Środka i wątpliwości co do szczerości chińskich polityków głoszących wizję win-win: współpracy obustronnie korzystnej dla Chin i ich zagranicznych partnerów.

(CIIE)

Obie narracje - o erze "nowej normalności" i "liderze zglobalizowanego świata" - są uwiarygadniane rzeczywistymi działaniami. Do takich należą m.in. targi China International Import Expo, które odbędą się w listopadzie w Szanghaju. To pierwsze wydarzenie w historii skoncentrowane wyłącznie na ofercie eksportowej zagranicznych dostawców, objęte patronatem przewodniczącego Xi. Wezmą w nim udział wystawcy z ponad 100 krajów i nawet 150 tys. gości.

Swoje stoisko będzie miała również Polska - 1000 m2 powierzchni wystawienniczej, w tym 160 m2 na pawilon narodowy, w którym prezentowany będzie potencjał turystyczny i gospodarczy kraju, zarezerwowała Polska Agencja Inwestycji i Handlu.

Nadwiślańskie firmy od lat próbują zawojować chiński rynek, ale na razie udaje się to nielicznym. Chiny są drugim źródłem towarów sprowadzanych do Polski, ale dopiero 23. odbiorcą produktów wytwarzanych nad Wisłą. Według danych GUS, wartość eksportu za Mur w 2017 r. wyniosła 2,3 mld dol., aż o 20,5 proc. więcej niż rok wcześniej, ale niewiele ponad wynik osiągnięty w 2014 r. Z kolei chińscy celnicy wskazują, że eksport wzrósł w ubiegłym roku aż o 32 proc., do 3,35 mld dol. Różnice wynikają z przyjętych klasyfikacji, szerzej omówionych w artykule "Eksport z Polski do Chin najwyższy w historii".

Wartość eksportu z Polski do Chin [mld USD]

GUS

China Customs

2008

1,28

1,39

2009

1,47

1,51

2010

1,63

1,70

2011

1,86

2,05

2012

1,75

2,00

2013

2,12

2,24

2014

2,25

2,94

2015

2,02

2,75

2016

1,91

2,54

2017

2,30

3,35

Polskim hitem eksportowym jest miedź. Jej udział w całkowitym eksporcie wynosi ok. 1/4 (617 mln dol. w 2017 r.) - wynika z danych GUS. Zbliżona (612 mln dol.) jest wartość sprzedaży szerokiej gamy produktów klasyfikowanych jako maszyny i urządzenia oraz ich części. Popularnością cieszą się także meble (161 mln), kauczuk i artykuły z kauczuku (109 mln) i części i akcesoria samochodowe (107 mln). Warto również zwrócić uwagę na sprzedaż żywności - w przypadku drobiu spadła ona aż o 97 proc. i wyniosła raptem milion dolarów, po tym jak chińskie władze nałożyły embargo na polskie kurczaki z powodu pojawienia się ptasiej grypy nad Wisłą. Zakaz został zniesiony w listopadzie ubiegłego roku, ale hodowcy wciąż skarżą się, że mięso nie płynie za Mur. Zapory fitosanitarne zatrzymały również handel polską wieprzowiną. Jeszcze w 2013 r. do Chin sprzedano mięso wieprzowe za 90 mln dol., w ubiegłym roku było to raptem 666 tys. Warszawa zabiega o zniesienie embarga, ale efektów wciąż nie widać.

O ile przedsiębiorcy rekompensują sobie słabe wyniki za Murem na rynku rodzimym czy unijnym, to są one trudne do zaakceptowania dla polskich polityków. A to dlatego, że równocześnie w drugą stronę płynie rzeka produktów - wartość importu z Chin do Polski sięga, w zależności od przyjętej metody kalkulacji, od kilkunastu do ponad dwudziestu miliardów dolarów rocznie.

Wartość importu z Chin do Polski [mld USD]

GUS wg k. pochodzenia

GUS wg k. wysyłki

China Customs

2008

16,80

8,45

9,04

2009

13,91

7,20

7,56

2010

16,70

8,36

9,44

2011

18,39

9,66

10,94

2012

17,62

9,42

12,39

2013

19,45

10,32

12,58

2014

23,50

13,04

14,26

2015

22,83

13,48

14,35

2016

24,01

14,37

15,09

2017

27,03

16,34

17,88

W skrajnym przypadku proporcja między wartościami eksportu i importu wynosi 1:12. W tym zestawieniu porównuje się wartość towarów wysyłanych bezpośrednio do Państwa Środka i wartość towarów pochodzących z Chin, czyli trafiających do Polski np. z Niemiec, a nie bezpośrednio zza Muru. Wadą tej metody jest fakt, że nie uwzględnia ona, że ponad jedna czwarta eksportu znad Wisły jedzie za naszą zachodnią granicę, by potem trafić po przetworzeniu do Państwa Środka. Gdyby porównać wartość eksportu z Polski do Chin z wartością importu według kraju wysyłki (czyli skąd bezpośrednio trafia towar) relacja spada do 1 do 7. Z kolei według danych chińskich wynosi 1 do 5,3 (towary pochodzące z Polski do towarów wysłanych bezpośrednio z Chin do Polski).

Efekt jest taki, że Polska rokrocznie notuje mocno ujemne saldo w handlu dwustronnym z Chinami. Mimo pejoratywnego wydźwięku słów "ujemny" czy "deficyt" wcale nie musi to być jednak zjawisko negatywne (więcej w artykule: "Eksport z Polski do Chin najwyższy w historii"). Szczególnie jeśli mowa o bilansie dwustronnym, który w zglobalizowanym świecie jest "rekompensowany" w wymianie z innymi krajami.

Saldo handlowe Polski w obrocie towarowym z Chinami [mld USD]

GUS wg k. pochodzenia

GUS wg k. wysyłki

China Customs

2008

-15,52

-7,17

-7,64

2009

-12,44

-5,73

-6,06

2010

-15,07

-6,73

-7,74

2011

-16,53

-7,8

-8,89

2012

-15,87

-7,67

-10,39

2013

-17,33

-8,2

-10,34

2014

-21,25

-10,79

-11,31

2015

-20,81

-11,46

-11,6

2016

-22,1

-12,46

-12,56

2017

-24,73

-14,04

-14,53

Tym niemniej, gospodarka za Murem rośnie tak szybko, że grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Chińczycy szacują, że w ciągu najbliższych 5 lat sprowadzą z zagranicy dobra i usługi za ponad 10 bln dolarów. Za gros będą za pewne wciąż odpowiadały napędzające gospodarkę surowce, których Państwo Środka wydobywa zbyt mało, by zaspokoić swój ogromny apetyt. Ponadto, Pekin może ograniczać degradujące środowisko i niskomarżowe wydobycie, zastępując je w jeszcze większej części surowcami importowanymi, ale pochodzącymi ze złóż będących w rękach chińskich firm, np. w Afryce. Dla Polski istotne jest, że wbrew narracji o "nowej normalności" na wysokim poziomie powinien się też utrzymywać import miedzi, niezbędnej w drugim (po finansowym) najważniejszym sektorze chińskiej gospodarki, czyli budownictwie.

Największą szansą dla polskiego biznesu jest jednak rynek dóbr konsumpcyjnych. Dochody Chińczyków dynamicznie rosną, co wraz ze zmieniającym się modelem kulturowym i polityką gospodarczą napędza wydatki na bieżące potrzeby i zachcianki gospodarstw domowych. Tymczasem zarządzane pod dyktando władz przedsiębiorstwa chińskie przez wiele lat koncentrowały się na produkcji prostych towarów na eksport, zanieczyszczając przy tym środowisko, i nie są w stanie zaoferować obywatelom produktów na poziomie znanym na Zachodzie, gdzie konsumpcja króluje od dawna. Stąd bardzo duża popularność zagranicznej żywności.

(CIIE)

To właśnie producentów "spożywki" Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH) najbardziej zachęca do uczestnictwa w listopadowych targach China International Import Expo w Szanghaju. Agencja wydała już m.in. poradnik dla firm z tego sektora, które są zainteresowane ekspansją za Murem pt. "Słodko – kwaśna droga na chińskie stoły". Ale żywność to nie wszystko, szanse na wzrost eksportu do Chin mają również producenci towarów i usług związanych z ochroną środowiska i maszyn górniczych oraz mebli, urządzeń medycznych, kosmetyków, dóbr luksusowych czy gier komputerowych - wskazują eksperci PAIH. Przedsiębiorcy z tych sektorów już teraz odpowiadają, obok KGHM, za gros polskiego eksportu do Państwa Środka.

O ile dla firm już utrzymujących relacje z Chinami targi są okazją do nawiązania nowych kontaktów na rozpoznanym rynku, to dla pozostałych mogą być trampoliną do przeskoczenia Wielkiego Muru. Wielki skok przez wysokie bariery pomoże oddać PAIH, który w ramach przygotowań do wydarzenia organizuje szkolenia nt. sprzedaży do Chin prowadzone przez ekspertów od lat obecnych na tamtejszym rynku, organizuje spotkania z dystrybutorami i agentami, zapewnia obsługę tłumaczy i pomoc w prowadzeniu negocjacji oraz promocję w chińskich mediach. Rejestracja na targi trwa do 15 czerwca. Koszt udziału firmy to 6000 zł. Więcej informacji na temat targów oraz współpracy gospodarczej z Chinami można znaleźć na stronie programu "Go China". Szczegółowe zaproszenie na China International Import Expo jest dostępne tutaj.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 ricozez

Skoro Chińczycy pracują za miskę ryżu to Polacy by być konkurencyjnymi przy naszym systemie podatkowym będziemy harowali za pół,fajna perspektywa !

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl