Nie rozważamy jakiegokolwiek wysyłania sił do Ukrainy; Polska ma 600 km granicy z Białorusią, granicę z Rosją i wspiera całą logistykę dla Ukrainy; być może tutaj jest nasza rola - oznajmił w czwartek szef MSZ Radosław Sikorski, pytany w Berlinie o doniesienia o możliwym wysłaniu do Ukrainy sił międzynarodowych.


Podczas spotkania ministrów SZ tzw. unijnej Wielkiej Piątki (Polski, Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch) w Berlinie Sikorski został zapytany o doniesienia ws. możliwego wysłania polskich żołnierzy do Ukrainy w ramach misji pokojowej.
Spekulacje na ten temat pojawiły się w mediach w związku z czwartkową wizytą prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Warszawie. Według niepotwierdzonych doniesień temat wysłania po rozejmie ewentualnej misji stabilizacyjnej do Ukrainy miał być podnoszony w rozmowach Macrona z polskimi przywódcami.
"Uważamy, że nic, co dotyczy Ukrainy nie powinno odbywać się bez Ukrainy – i Europy. To są na razie wstępne pomysły" - powiedział Sikorski, pytany o tę kwestię w stolicy Niemiec.
Jak dodał, "jedno wydaje się jasne: Polska ma 600 km z Białorusią, granicę z Rosją, wspieramy całą logistykę dla Ukrainy - i być może tutaj jest nasza rola". "Natomiast nie rozważamy jakiegokolwiek wysyłania sił do Ukrainy" - podkreślił szef MSZ.

Także premier Donald Tusk, odnosząc się do spekulacji, powiedział w czwartek po spotkaniu z Macronem, że "decyzje dotyczące polskich działań będą zapadały w Warszawie i tylko w Warszawie". "Na razie nie planujemy takich działań" - oznajmił. (PAP)
mml/ szm/ lm/































































