

Chiny tworzą bank, który ma rzucić wyzwanie zdominowanym przez Amerykanów MFW i Bankowi Światowemu. Jeśli polski rząd podtrzyma intencje przystąpienia do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, będzie musiał wydać na ten cel 800 mln dolarów, czyli około 3 mld złotych - wynika ze statutu Banku, do którego dotarli dziennikarze "The Wall Street Journal".
Gdy na początku kwietnia Ministerstwo Finansów informowało, że Polska wyraziła wstępne zainteresowanie dołączeniem do AIIB, wiceminister Radziwiłł wyraźnie zaznaczył, że ostateczna decyzja będzie zależała m.in. od kwoty, jaką będziemy musieli wyasygnować na ten cel. Mimo że negocjacje dotyczące tej kwestii zakończyły się w maju, a Pekin ogłosił, że uroczyste podpisanie umowy (Articles of Agreement) przez pierwszą grupę państw odbędzie się 29 czerwca, polski rząd nie poinformował opinii publicznej, jakie zobowiązanie będziemy musieli pokryć.
- Umowa przewiduje, że ostatecznym terminem do złożenia podpisu jest 31 grudnia 2015 r. – rząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy i w jakim terminie umowa zostanie podpisana. Ratyfikacja to kolejny etap po podpisaniu, powinna nastąpić do końca 2016 r. - komentuje rzecznik Ministerstwa Finansów Wiesława Dróżdż. - Z uwagi na fakt, iż ww. umowa nie została jeszcze podpisana przez upoważnionych sygnatariuszy (państwa członkowskie), a strona polska nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji co do jej podpisania, nie możemy ujawnić żadnych szczegółowych informacji. Sekretariat AIIB poprosił uczestników spotkań negocjacyjnych o nierozpowszechnianie informacji w nim zawartych przed opublikowaniem AoA przez Bank. - dodaje.
"The Wall Street Journal" dotarł do wynegocjowanego pod koniec czerwca statutu Banku - według informacji opublikowanych przez prestiżowy amerykański dziennik ekonomiczny Polska miałaby zagwarantować 800 mln dolarów ze 100 mld dolarów, którymi ma dysponować Bank. To więcej niż Szwecja czy Szwajcaria, ale mniej niż Hiszpania i Holandia. Najwięcej, bo blisko 30 mld dolarów, wyłożą Chiny.

Decyzja Warszawy o poparciu chińskiej inicjatywy została pozytywnie przyjęta przez krajowych ekspertów ds. Państwa Środka. - Członkostwo w AIIB z całą pewnością przydałoby Polsce prestiżu jako wiodącej gospodarki tej części kontynentu - komentuje dr Sebastian Bobowski z Centrum Badań Azji i Pacyfiku z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Radosław Pyffel, prezes Centrum Studiów Polska-Azja, podkreśla nawet, że w obliczu rosnącej potęgi Chin może to być jedna z najważniejszych decyzji, z jakimi musiały się zmierzyć polskie elity polityczne. Justyna Szczudilik-Tatar z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zaznacza, że skoro Chiny i tak chcą zbudować coś, co może się okazać konkurencją dla systemu Bretton Woods, to warto być w tych nowych strukturach.
- To szansa dla polskich firm na wejście na perspektywiczne, a zarazem trudne rynki dalekowschodnie. Z drugiej strony jest to zachęta dla firm azjatyckich do inwestycji w Polsce – nie tylko na zasadzie fuzji i przejęć, ale inwestycji typu greenfield czy brownfield. - komentuje prezes PAIiIZ Sławomir Majman. Dziś brak wiedzy o partnerze polskim w Chinach i chińskim w Polsce jest jedną z głównych barier hamujących wymianę handlową. Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych zapewne stanie się dla Azji nowym kołem zamachowym, a Polska może na tym skorzystać aktywnie uczestnicząc w projekcie, który może otworzyć wiele, zaledwie dotychczas uchylonych azjatyckich drzwi - dodaje prezes Majman.
Przeczytaj także
Polscy eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na geopolityczną zmianę, która zachodzi na naszych oczach - Chiny rzucają rękawicę dotychczasowemu hegemonowi na arenie międzynarodowej, Stanom Zjednoczonym, i chcą utworzyć alternatywę dla zdominowanych przez Waszyngton instytucji Bretton Woods, m.in Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Dlatego lekceważenie przez Warszawę poważnych chińskich inicjatyw byłoby odrzuceniem wyciągniętej z Pekinu w naszą stronę ręki. Radosław Pyffel podkreśla, że to właśnie Polska, mimo umizgów Węgier, jest zdaniem Pekinu najważniejszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej, i to w Warszawie Chińczycy szukają najważniejszych sojuszników w regionie. Dlatego tak ważne jest, by polski rząd nie zraził do nas drugiej gospodarki świata.
Justyna Szczudlik-Tatar zwraca także uwagę, że decyzja Polski nie jest tylko przejawem pragmatyzmu politycznego, ale może także przynieść konkretne korzyści polskim przedsiębiorstwom. "Członkostwo w banku może stworzyć sprzyjające warunki dla polskich firm planujących wejście na rynki azjatyckie i ułatwić im udział w dużych projektach infrastrukturalnych, przede wszystkim w roli podwykonawcy." - pisze w biuletynie PISM. "Współpraca z ABII może być również źródłem informacji o partnerach biznesowych i rynkach azjatyckich. Obecnie brak tej wiedzy jest jedną z głównych barier dla polskich firm w wejściu na rynki pozaueropejskie." - dodaje.
Przeczytaj także
- Członkostwo w AIIB to, obok korzyści, istotne koszty - zaznacza dr Sebastian Bobowski. Pytanie brzmi, czy zyski z członkostwa w AIIB zrekompensują Polsce 3 miliardy złotych, które będziemy musieli przeznaczyć na funkcjonowanie Banku. 3 mld zł to mniej więcej 1% rocznych dochodów budżetowych. Tyle ma ma kosztować program "Pierwsza praca", którego realizacja ma według rządu dać szanse na zatrudnienie 100 tys. młodych osób od stycznia 2016 r. W przyszłym roku polski rząd planuje przeznaczyć 2 miliardy złotych na podwyżki dla pracowników budżetówki, których pensje w większości były zamrożone w ciągu kilku ostatnich lat. Tyle samo wydaliśmy na wybudowanie Stadionu Narodowego w Warszawie. Ponad 1,5 mld zł poszło na 20 pociągów Pendolino, które od grudnia zeszłego roku kursują po polskich torach.
Część opinii publicznej w Polsce uważa, że nie stać nas na pomoc dla krajów uboższych. Pojawiły się nawet głosy, że w razie konieczności wpłaty znacznej kwoty do puli Banku, powinniśmy wycofać swój wniosek o członkostwo. Akces do AIIB to jednak inwestycja w przyszłość. Azja jest najszybciej rozwijającym się regionem świata, a pomysłodawcy Banku - Chiny - ziemią obiecaną dla zagranicznych przedsiębiorców. Czy w momencie gdy środek ciężkości światowej gospodarki wyraźnie przesuwa się w stronę Państwa Środka możemy sobie pozwolić na pozostanie poza strukturami Azjatyckie Banku Inwestycji Infrastrukturalnych? Z pewnością w Pekinie zostałoby to odczytane jako afront...



























































