Polityka spójności ma na celu wyrównanie warunków ekonomicznych i społecznych we wszystkich regionach Unii Europejskiej, a w szczególności w nowych państwach członkowskich. Ogólny mechanizm przyznawania wsparcia polega na określeniu średniego PKB per capita w UE oraz w danym regionie. Jeżeli np. w województwie podkarpackim wynosi ono mniej niż 75% średniej unijnej, to wówczas taki region może liczyć na wsparcie z dotacji.
Zdaniem BCC Polska bardzo dobrze zdaje egzamin z realizacji polityki spójności. Co interesujące, w bardzo dużej mierze sukcesy bądź porażki całego programu oceniane są przez pryzmat naszego kraju, ponieważ to do nas trafia najwięcej środków. Niestety należy pamiętać, że największą pomoc w ramach polityki spójności otrzymujemy tylko z tego powodu, że praktycznie we wszystkich regionach w Polsce PKB per capita jest niższe niż 75%. W związku z tym nikogo nie powinno dziwić, że w całym kraju można znaleźć odpowiednie tablice informujące o dofinansowywaniu inwestycji w ramach: Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego, Funduszu Spójności.
Lider na papierze
Do tej pory Komisja Europejska przekazała Polsce 17,3 mld euro. W teorii stanowi to 21% z 81 mld euro, które do te pory wypłacono wszystkim krajom UE w ramach polityki spójności. Przedstawiając dane w ten sposób, Polska nie tylko otrzyma najwięcej, ale także jest liderem w pozyskiwaniu środków na rozwój. Jednak zdaniem BCC, odnosząc przekazane przez KE kwoty do całkowitej dostępnej alokacji z UE dla poszczególnych krajów, to okazuje się, że zajmujemy dopiero 9 miejsce w pozyskiwaniu środków w ramach polityki spójności. Wskaźnik ten według Business Centre Club jest o wiele bardziej miarodajny, ponieważ pokazuje rzeczywisty stopień wykorzystania funduszy unijnych.
Z jednej strony okazuje się, że nie jest tak dobrze, jak sugeruje rząd, ale z drugiej BCC pragnie zaznaczyć, że nawet biorąc pod uwagę ten wskaźnik, Polska przesunęła się w rankingu o kilka pozycji do przodu. Organizacja dodaje, że nie jest tak źle, ponieważ Polska jako jeden z większych krajów w Europie, również ze stosunkowo dużymi regionami, ma większe trudności w zarządzaniu środkami unijnymi niż mniejsze państwa członkowskie UE. Powołują się przy tym na przykład alokacji środków unijnych w dużych i małych województwach na korzyść tych drugich.
Unia służy gospodarce
Według BCC dzięki funduszom unijnym w Polsce udało się przetrwać kryzys finansowy. Ponadto podaje się, że systematyczne wydawanie środków z UE przyczynia się do zwiększenia rokrocznie tempa wzrostu PKB o 1%. Dodatkowo UE odpowiedzialna jest za sfinansowanie budowy 315 km autostrad, 465 km dróg ekspresowych oraz 4 tys. km dróg lokalnych i wojewódzkich. Naturalnie nie wolno zapominać o wzroście zatrudnienia wśród osób biorących udział w projektach unijnych oraz wsparciu inwestycyjnym ponad 5 tysięcy firm. Zdaniem BCC są to bardzo wymierne efekty polityki spójności.
Z drugiej strony, patrząc na w/w efekty z punktu widzenia wydanych 17,5 mld euro, trudno powiedzieć, by Polska osiągnęła niebywały sukces. O ile można tym mianem określić polską gospodarkę oraz kondycję i rozwój polskich przedsiębiorstw, o tyle z całą pewnością nie można tego powiedzieć o infrastrukturze. Nie ma ani szybkiej kolei, ani dobrze rozwiniętej sieci autostrad. Wszystko wygląda pięknie, ale dopiero w planach, przy czym co jakiś czas okazuje się, że nowy zaprojektowany odcinek autostrady lub drogi nie zostanie zbudowany z uwagi na przesunięcia środków itp. Niestety o ile można założyć, że przedsiębiorcy w mniejszym lub większym stopniu poradziliby sobie bez dofinansowania ze strony UE, o tyle nie da się tego samego powiedzieć o budowie i utrzymaniu infrastruktury drogowej.
„Jakiś” pozytywny efekt
Unia Europejska przekazała Polsce olbrzymie środki. Niestety nie da się zmierzyć, ile potencjalnie korzyści moglibyśmy osiągnąć, gdyby każde euro wydano w możliwie najskuteczniejszy sposób. Z tego powodu powstają rankingi alokacji itp. One również nie są pozbawione wad, ale jednak dają jakąś skalę porównawczą. Na szczęście dla rządzących, nawet kiedy weźmie się pod uwagę mniej korzystny wskaźnik alokacji, to Polska wypada całkiem nieźle, bo w pierwszej dziesiątce wśród wszystkich członków UE.
Pytanie tylko, czy oznacza to, że w naszym kraju polityka spójności prowadzona jest we właściwy sposób, czy po prostu w innych jest o wiele gorzej? Trudno powiedzieć, ale można założyć, że przy tak dużej ilości pieniędzy do wydania „jakiś” pozytywny efekt trzeba było osiągnąć – no i na szczęście lub nie – to właśnie „jakiś” udało się osiągnąć.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» 77 proc. firm w Polsce zatrudnia złodziei
» Rewolucja w administracji: oświadczenia zamiast zaświadczeń
» Inflacja przyczyną wzrostu płac
» 77 proc. firm w Polsce zatrudnia złodziei
» Rewolucja w administracji: oświadczenia zamiast zaświadczeń
» Inflacja przyczyną wzrostu płac

































































