Polska planuje zbudować największą armię w Europie i przeznacza rekordowe 4,7 proc. PKB na obronność, więcej niż USA. Ambitnym inwestycjom towarzyszą trudności – od braków kadrowych i zadłużenia po oskarżenia o nepotyzm i korupcję w państwowym przemyśle zbrojeniowym - pisze portal Follow the Money, przypominając sprawę Bartłomieja Misiewicza.


Rząd w Warszawie tłumaczy, że decyzje te są bezpośrednim skutkiem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. „Od lewicy po prawicę – niemal całe społeczeństwo jest zgodne, że bezpieczeństwo i obrona to dziś priorytety” – powiedział cytowany przez Follow the Money analityk Jacek Tarociński z rządowego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
Program zbrojeniowy oznacza wielkie inwestycje: zakup od USA 486 wyrzutni HIMARS, 96 śmigłowców Apache, a także setek systemów rakietowych z Korei Południowej. Wartość kontraktów liczona jest w dziesiątkach miliardów euro. Wiele z nich krytykowano jako nadmierne, bo polska armia nie dysponuje jeszcze odpowiednią liczbą wyszkolonych pilotów czy obsługi technicznej.
Polska modernizuje też infrastrukturę graniczną w ramach projektu „Tarcza Wschód”, obejmującego budowę zasieków, rowów przeciwczołgowych, bunkrów i systemów monitoringu. Koszt inwestycji w infrastrukturę graniczną szacowany jest na 2,5 mld euro.
Ambitne plany niosą ze sobą wyzwania finansowe. Według prognoz zadłużenie państwowego funduszu obronnego w 2028 r. sięgnie 66 mld euro. Rząd korzysta z kredytów m.in. w USA, a także planuje podobne w Korei Południowej i Wielkiej Brytanii.

Problemem pozostaje też rekrutacja. Aby osiągnąć docelową liczebność armii, jeden na 122 obywateli musiałby wstąpić do wojska. Eksperci zwracają uwagę, że w warunkach szybko rosnącej gospodarki i niskiego bezrobocia może być to trudne do zrealizowania.
Dodatkowym wyzwaniem jest skuteczność przemysłu obronnego. Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ), utworzona w 2013 r. w celu modernizacji armii, była wielokrotnie krytykowana za nepotyzm i korupcję. Jak przypomina Follow the Money, w 2017 r. do jej władz trafił 26-letni były asystent ministra obrony, Bartłomiej Misiewicz, mimo braku odpowiednich kwalifikacji. Dwa lata później został on aresztowany pod zarzutem handlu wpływami i wyprowadzania publicznych pieniędzy. Kontrole NIK wskazywały na niejasne decyzje, słaby nadzór i chaos w planach produkcyjnych.
Mimo tych problemów Polska uchodzi w NATO za wzór determinacji. Amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth określił ją jako „modelowego sojusznika”.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ mms/ mow/





























































