Wyjechali szukać nowej szansy, lepszej pogody, ciepłego morza i południowego stylu życia. Napotkali gospodarczy kryzys, brutalne bezrobocie i mało entuzjastyczne nastroje. Polacy we Włoszech walczą dziś z problemami, których nie spodziewali się kilka lat temu, kiedy przyjeżdżali w poszukiwaniu nowego, słodkiego życia.

Image licensed by Ingram Image
Właściwie nie sposób dziś w rozmowach z Polakami żyjącymi na południu Europy uniknąć tematu kryzysu. Ostatnie lata były tu wyjątkowo ciężkie i przetrzebiły lokalne rynki pracy. Mnóstwo imigrantów zmieniło plany i wróciło do macierzystego kraju. Ci, którzy pozostali, walczą dalej, chociaż pojawiają się głosy, że emigrantowi jest na starcie trudniej.
Najpierw CV Włocha

Sardynia nie należy do najpopularniejszych wśród włoskiej Polonii kierunków emigracji. Trudno dotrzeć do oficjalnych statystyk na temat liczebności Polaków na wyspie, jednak nie ma ich tu przesadnie wielu. – Wiem, że na wyspie, również na północy, są Polacy pracujący tu na stałe, jednak nie jestem w stanie oszacować, ilu nas tu jest, bo najzwyczajniej nie ma żadnych danych na ten temat. Jest też trochę małżeństw mieszanych, w których kobieta jest Polką, i myślę, że przeważająca większość Polaków zostaje tu na stałe głównie z powodów osobistych – mówi Julia Segrecka mieszkająca w Cagliari.
Polka przyznaje, że zarobkowy krajobraz Włoch ostatnio mocno się zmienił, również na wyspach. – Młodzież na Sardynii jest w ogromnym kryzysie, prawie każdy stąd ucieka i przemieszcza się na ląd, na północ Włoch, bo pracy dla młodych jest tu jak na lekarstwo – opowiada Segrecka. Wydarzenia przybierają podobny bieg także na Sycylii. – Nie jest to absolutnie miejsce dla ludzi młodych, chcących znaleźć dobrą pracę, bo najwyższy odsetek bezrobocia dotyczy właśnie tej grupy. Oficjalne dane mówią o bezrobociu na poziomie 17%. Jest też ogromna szara strefa i mnóstwo młodych, wykształconych ludzi przez lata pracuje na czarno. Młodzi, ambitni i wykształceni nadal szukają szczęścia na północy Włoch albo za granicą. Nie ma tu rodziny, z której ktoś na stałe albo czasowo nie przebywałby za granicą – mówiła niedawno w rozmowie z Bankier.pl pracująca na wyspie jako pilot-przewodnik Polka Helena Kuczyńska-Grasso. – Jeśli już komuś uda się tu zostać i przebić, pracuje w sektorach usługowych lub szuka pracy w turystyce, pod każdą postacią. Nieliczni próbują własnych sił i otwierają swoją działalność – twierdzi Segrecka.
Logika nakazuje, żeby pracę dostawali najlepsi. Na miejscu odnosi się jednak wrażenie, że decyduje również status kandydata. – Różnie to bywa, z mojego osobistego doświadczenia powiem, ze pracodawcy najpierw wertują chyba jednak włoskie CV – mówi polska mieszkanka Sardynii. W znalezieniu pracy nie pomagają też stereotypowe opinie o obcokrajowcach. Z racji kiedyś wykonywanych tu profesji, Polki na Sardynii nie cieszą się największym poważaniem.
Rozwiązaniem nie jest też własny biznes. Jak mówi Segrecka, tylko nieliczni Polacy na Sardynii próbują własnych sił i otwierają swoją działalność. Bycie przedsiębiorcą nie jest proste również na innej włoskiej wyspie – Sycylii. – Cudzoziemcowi jest trudno rozkręcić biznes. Osobiście znam tylko trzy osoby, które prowadzą własną działalność gospodarczą: malarz pokojowy, malarka, która tworzy portrety, i moja znajoma przewodniczka lokalna po Palermo, która zresztą bardzo żałuje decyzji o założeniu własnej działalności, bo zjadają ją teraz podatki i wpłaty do tutejszego ZUS-u – mówiła niedawno w rozmowie z Bankier.pl Kuczyńska-Grasso mieszkająca tu od 10 lat.
Turystyka wciąż pod kreską
Branżą, która w rejonie Morza Śródziemnego ucierpiała na kryzysie w sposób wyraźny, jest turystyka. – Z roku na rok obserwowało się tutaj znaczną redukcję personelu sezonowego, w tym obcokrajowców. O kryzysie w lokalnych mediach mówią wszyscy – od sklepikarzy, właścicieli pensjonatów i hoteli, po linie lotnicze i przewoźników morskich – relacjonuje sytuację na Sardynii Segrecka.
Podobne spostrzeżenia mają Polacy na Sycylii. – Kryzys odczuwają wszyscy związani z turystyką, a przecież na Sycylii mnóstwo osób pracuje w tej branży. Hotelarze, restauratorzy, przewoźnicy, sprzedawcy pamiątek – wszyscy narzekają na mniejsze zarobki, nie wspominając już o nas, pilotach wycieczek – mówi Kuczyńska-Grasso. – Kryzys bardzo odczuwają też producenci win mający coraz mniej zamówień z lokalnych restauracji, hoteli czy barów. Przeciętny Sycylijczyk na pewno ogranicza teraz wyjścia do restauracji czy pizzerii. Dla 4-osobowej rodziny wspólne wyjście na pizzę to teraz koszt około 80 euro, a nie mówię tu o ośrodkach turystycznych, takich jak Taormina, centrum Katanii czy Palermo.
Z relacji Polki mieszkającej na Sardynii wynika, że paradoksalnie to właśnie turystyka jest jeszcze szansą na znalezienie pracy. Największa liczba ogłoszeń o pracę dotyczy tu właśnie obsługi podróżujących. – Ponadto bardzo często znajduje się tu oferty pracy dla pielęgniarek po studiach. Polską przewodniczkę pytamy kto może liczyć na najwyższe zarobki w cieniu Etny. – Z moich obserwacji wynika, że – znów, podobnie jak wszędzie - najlepiej żyje się adwokatom, lekarzom, właścicielom firm ubezpieczeniowych.
Jeszcze w tym tygodniu w Bankier.pl pełny zapis rozmowy z Polką mieszkającą na włoskiej wyspie - Sardynii. O życiu na drugiej z włoskich w Tam mieszkam: Sycylia.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
www.tammieszkam.pl






























































