Blisko 90 proc. Polaków zadeklarowało gotowość do inwestycji w energooszczędny dom – motywatorem nie jest jednak ekologia, a szansa na niższe koszty eksploatacji w przyszłości – wynika z badania „Budownictwo energooszczędne oczami Polaków”.
Badanie zostało przeprowadzone przez Kantar Public na zlecenie firm Danfoss, H+H, Rockwool i Velux w dniach 28 września - 9 października 2017 roku na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie 1000 Polaków.
Dla Polaków liczą się oszczędności, a nie ekologia
88 proc. respondentów zdecydowałoby się na budowę energooszczędnego domu, przy czym co czwarty jest co do tego w pełni przekonany. 6 proc. ankietowanych nie chce takiej inwestycji. Prawda jest jednak taka, że to już nie będzie kwestia wyboru, a konieczności, bo normy energooszczędności mieszkań będą już z roku na rok coraz bardziej rygorystyczne.
Zdecydowana większość uczestników badania, którzy zadeklarowali budowę energooszczędnego domu w przyszłości, jako powód stawia kryterium ekonomiczne – oczekują od takiej inwestycji niższych kosztów eksploatacji budynku. Ekologia – która jest głównym celem ustawodawcy, nie jest dla nich wyznacznikiem.
Ponad połowa respondentów uważa jednak energooszczędne rozwiązania w budowie domów za drogie – łącznie 76 osób wybrało opcję „zdecydowanie tak” i „raczej tak”. Niewiele osób mniej jednak uznaje, że takie wydatki są konieczne.

Polaków na energooszczędność nie stać
Energooszczędność w mieszkaniach była jednym z głównych tematów debat podczas tegorocznych Dni Dewelopera. W wypowiedziach specjalistów i reprezentantów branży deweloperskiej nie brakowało opinii, że w polskich normach budowlanych trochę z energooszczędnością się zagalopowaliśmy.
- Pytanie, czy nie przesadziliśmy z tymi wymogami, równając do klasy A++. Może powinniśmy zacząć od D, która też zapewnia energooszczędność – zastanawiał się Jerzy Żurawski z Dolnośląskiej Agencji Energii i Środowiska. – Niemcy już wycofują się z wymagań wzorcowych, bo nie mają one ekonomicznego uzasadnienia – dodał.
Im wyższe wymogi energooszczędności, tym większe koszty budowy i w konsekwencji wyższa cena końcowa dla nabywcy. W Polsce nowe wymogi dotyczące charakterystyki energetycznej budynków są efektem wdrażania do prawa krajowego zapisów dyrektywy unijnej 2010/31/UE z 19 maja 2010 roku.
- Jeszcze nie stać nas na porzucenie węgla. Polaków po prostu nie stać na mieszkania, a przez wymogi energooszczędności dodatkowo rośnie ich cena, a inwestycja zwraca się dopiero po ok. 50 latach. Róbmy dobre energooszczędnie mieszkania, ale nie przesadzajmy – podsumował Krzysztof Ziajka, wiceprzewodniczący Rady Polskiego Związku Firm Deweloperskich.




























































