Kiepskie dane z amerykańskiego rynku pracy i coraz niższe odczyty PMI dla Europy sprawiły, że złoto odzyskało status „bezpiecznej przystani”. Na sile przybrały spekulacje co do interwencji banków centralnych. Największe nadzieje budzi oczywiście Rezerwa Federalna, która może jeszcze przed jesienią uruchomić trzecią rundę dodruku pieniądza.
To wystarczyło, by podnieść cenę złota z 1.560 USD do 1.630 USD za uncję. Poniedziałek i wtorek nie przyniosły istotnych zmian notowań kruszcu, który o godzinie 14:00 był wyceniany na 1.617,86 USD/oz.
Źródło: Bankier.pl
Licząc w amerykańskiej walucie złoto pozostaje o ponad 200 USD (16%) poniżej nominalnego rekordu wszech czasów z września 2011 roku. Jednakże to samo złoto po przeliczeniu na polską walutę staje się niemal rekordowo drogie.
Bazując na średnim kursie dolara w NBP (3,5369 zł) uncja kruszcu kosztowałaby ok. 5.723 złote, czyli tylko o 268 zł (4,5%) poniżej zeszłorocznego rekordu. W praktyce oznacza to, że za uncjową monetę bulionową trzeba obecnie zapłacić ok. 6.000 złotych.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































