

„Pojemnik na zwłoki” lub „zestaw do zamiatania poczucia winy” – takie opisy produktów mogli znaleźć klienci jednego z marketów sieci Leroy Merlin. Przygotowane specjalne karty, imitujące prawdziwe cenniki w sklepach, są kolejnym krokiem w akcji mającej na celu bojkot francuskiej sieci sklepów budowlanych, która nie zamierza opuścić rosyjskiego rynku.
Bojkot Leroy Merlin trwa dalej. Francuska sieć sklepów pozostała ostatnią dużą marką, która nie zdecydowała się wyjść z rosyjskiego rynku, pomimo inwazji Rosji na Ukrainę. Do tej pory protesty klientów polegały głównie na manifestacjach pod poszczególnym placówkami lub na komunikacji prowadzonej na platformach społecznościowych. Ta druga forma została jednak utrudniona użytkownikom Facebooka przez sam portal. Grupa zrzeszająca osoby chcące protestować została zablokowana na wniosek Leroy Merlin.
Kosz na śmieci czy pojemnik na zwłoki?
Pomimo tego ostatniego wydarzenia osoby sprzeciwiające się polityce francuskiego zarządu Leroy Merlin nadal prowadzą kampanię przeciwko firmie. Media społecznościowe obiegły zdjęcia z jednego ze sklepów, w których podmieniono opisy produktów na etykiety sugerujące udział sieci w rosyjskich zbrodniach.
Na zdjęciach dokumentujących akcję można zobaczyć „pojemnik na zwłoki” z adnotacją o tym, że „Leroy Merlin wspiera rosyjską inwazję”. Zamiast ceny zmiotki, klienci mogli przeczytać o „zestawie do zamiatania poczucia winy”. Nazwę młotka oraz jego markę zastąpiła cena z dopiskiem „Leroy wspiera ludobójstwo w Ukrainie”, a informacja o jego przeznaczeniu została zastąpiona wizytówką o treści „do zabijania”.

Nie wiem kogo zdjęcia i kto jest inicjatorem, ale gruba akcja w Leroy Merlin. pic.twitter.com/kXPRaC0Ha7
— Kamil z Huty (@KamilzHutyy) April 5, 2022
Akcję w polskich sklepach rozpoczął Bartłomiej Kiełbowicz, warszawski artysta. Zainspirowały go podobne działania aktywistów w rosyjskich oddziałach francuskiej sieci.
– Zobaczyłem w internecie materiał o tym, że aktywiści z Rosji podmieniali etykiety w sklepach Leroy Merlin na takie, które informowały klientów o zbrodniach dokonywanych przez Rosjan w Ukrainie. Pomyślałem, że trzeba działać szybko i sam przygotowałem w Photoshopie wzory, dodając do nich kontekst, tak jak w przypadku kosza i pojemnika na ciała – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Bartłomiej Kiełbowicz.
Artysta uważa, że obliczu wojny wywołanej przez Rosjan powinniśmy być bezkompromisowi. Nie ukrywa również, że zamierza w niedalekiej przyszłości stworzyć podobne akcje.
– Sam, jak tylko potrafię, zamierzam dawać wyraz wsparcia dla Ukrainy. Moim zdaniem polski oddział Leroy Merlin też powinien wpłynąć swoją postawą na decyzję francuskiego zarządu – powiedział Bartłomiej Kiełbowicz.
































































