REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Podwyżki cen żywności jeszcze przyspieszą. Zerowy VAT nie pomoże

2022-01-17 06:35
publikacja
2022-01-17 06:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Obok cen energii, kosztów użytkowania mieszkania i paliw to właśnie żywność jest jednym z kół zamachowych rozpędzającej się inflacji. Rosną bowiem koszty wytworzenia produktów, opakowań, surowców i półproduktów. Dodatkowo przerwane globalne łańcuchy dostaw powodują, że są też problemy z dostępnością niektórych produktów. Zdaniem Andrzeja Gantnera z Polskiej Federacji Producentów Żywności szczyt podwyżek jest jeszcze przed nami. Rozwiązaniem problemu nie będzie ani zniesienie VAT-u na podstawowe produkty, ani wprowadzenie cen regulowanych.

Podwyżki cen żywności jeszcze przyspieszą. Zerowy VAT nie pomoże
Podwyżki cen żywności jeszcze przyspieszą. Zerowy VAT nie pomoże
fot. Sia Footage / / Shutterstock

- Ceny żywności rosną szybko, ponieważ bardzo szybko rosną koszty jej wytworzenia, przede wszystkim energii, niektórych surowców, dodatkowo mamy bardzo duży wzrost kosztów pracy. Mamy jeszcze podatki wpływające na wzrost cen, chociażby podatek handlowy czy cukrowy, który bardzo gwałtownie podniósł ceny napojów - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Gantner, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. - Zasadniczo podwyżki kosztów produkcji producenci często starają się wkładać we własne koszty i wtedy ceny nie rosną. Natomiast tak wielkich podwyżek przy niskiej marżowości, jaką charakteryzuje się produkcja żywności, w żaden sposób nie można już zamortyzować własnymi kosztami i trzeba przekładać na ceny produktów żywnościowych.

Jak wskazują dane GUS, w grudniu 2021 roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych były wyższe niż rok wcześniej o 8,6 proc. Jest to jednak średnia; za niektóre produkty trzeba płacić po kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt procent więcej niż w grudniu 2020 roku. Przykładowo mięso drobiowe zdrożało o 30,1 proc., wołowe o 19 proc., cukier o 22 proc., tłuszcze roślinne o 24,5 proc., a zwierzęce o 18,6 proc. Dwucyfrowo wzrosły także ceny innych podstawowych produktów, takich jak pieczywo (14,3 proc.), jaja (11,5) czy warzywa (11,6). Po dotychczasowych odczytach widać, że żywność i napoje bezalkoholowe drożeją w coraz szybszym tempie. W marcu 2021 roku artykuły spożywcze (bez alkoholi) drożały o 0,5 proc., w listopadzie już o 6,4 proc., a w grudniu o 8,6 proc. Całoroczna inflacja w tej kategorii wyniosła 5,1 proc.

Najgorsze zobaczymy za chwilę, ponieważ do tej pory widzieliśmy głównie inflację handlową. Ceny rosły z powodu podejścia handlu, który zresztą też ma zwiększone koszty. Natomiast z dużym prawdopodobieństwem w I kwartale tego roku zobaczymy już efekt podwyżek producenckich - przekonuje dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. - Raczej będziemy mówili o dwucyfrowych wzrostach niż jednocyfrowych.

Na rosnące koszty produkcji nakłada się również sytuacja na rynkach światowych, niedobór niektórych surowców oraz przerwanie łańcuchów dostaw środków do produkcji żywności. Swój udział w ostatecznych cenach ma też koszt surowców rolnych, podbijany przez kataklizmy spowodowane zmianami klimatycznymi. Na przykład cena kontraktów na kawę w ciągu ostatniego roku się podwoiła. Tymczasem detaliczna cena kawy w polskich sklepach w listopadzie była wyższa tylko o 0,8 proc. niż 12 miesięcy wcześniej, a w okresie styczeń-listopad jedynie o 0,2 proc. To może oznaczać, że szczyt podwyżek tego produktu dopiero nadejdzie.

Wakacje na giełdzie

- Obawiam się, że nawet zejście z 5-proc. VAT-u na niektóre produkty żywnościowe do zera nie spowoduje, że nagle zobaczymy obniżki cen żywności na półkach - ocenia Andrzej Gantner.

Rząd stara się powstrzymać wzrost cen administracyjnie, rezygnując z akcyzy na surowce energetyczne czy VAT-u na podstawowe produkty spożywcze i redystrybuując pieniądze do najuboższych (Tarcza Antyinflacyjna i Tarcza Antyinflacyjna 2.0). Jednak zdaniem ekonomistów przy tak wysokiej inflacji, z jaką mamy do czynienia, ruch ten nie wpłynie znacząco na wyhamowanie wzrostu cen, o ich obniżeniu nie wspominając.

- Ideologicznie rezygnacja z poboru VAT-u na żywność jest bardzo dobra, ponieważ przy tym, jak mocno inflacja uderza w kieszenie Polaków, szczególnie tych najgorzej sytuowanych, pobieranie jeszcze dodatkowego podatku wydaje się wręcz niemoralne - ocenia wiceprezes PFPŻ. - Problem tylko polega na tym, że gdybyśmy mieli inflację na poziomie 1-2 proc., to zejście z 5 proc. do zera faktycznie moglibyśmy zauważyć w swoich kieszeniach, szczególnie że mówimy tu o produktach z koszyka podstawowego. Natomiast w sytuacji tak potężnej inflacji ten ruch z podatkiem VAT właściwie pozostanie niezauważony przez konsumentów i nie powstrzyma dalszego wzrostu cen.

Kolejnym pomysłem, o którym politycy zaczęli głośno mówić, jest wprowadzenie cen maksymalnych na najważniejsze produkty spożywcze, tak żeby urzędowo ograniczyć możliwość ich podniesienia ponad wyznaczony poziom. Osoby pamiętające jednak lata 70. i 80. przypominają, że skutkiem sztucznego utrzymywania niskich cen produktów jest brak tych produktów w sklepach i ich reglamentacja. Na taki ruch w przypadku sześciu podstawowych produktów zdecydowały się już Węgry.

- To byłby koniec wolnego rynku w Polsce i powrót do gospodarki, którą mieliśmy za czasów socjalistycznych. Poza tym ktoś to musi wytworzyć, więc jeżeli cena będzie za niska, to przedsiębiorcy przestaną wytwarzać te produkty, bo nie będą w stanie pokryć swoich kosztów. To oznacza, że tych produktów za chwilę zacznie brakować - wskazuje Andrzej Gantner. - Za czasów socjalizmu wszyscy w którymś momencie dostaliśmy kartki, które nam pozwalały kupić tylko określoną liczbę tych produktów, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek o zdrowych zmysłach chciał wrócić do tego modelu. Szczególnie że ten model kompletnie zbankrutował.

Źródło:
Tematy

Komentarze (19)

dodaj komentarz
anty12
Cos czuje ze Mateuniu i inne gorale juz wyjeli "prawilne" paszporty po dziadkach i pewnego dnia obudzimy sie bez premiera itd. w banana republic. Sanacja juz uciekala, a historia lubi sie powtarzac.
majmun
Polska nie ma elit politycznych. Gdy świeci słoneczko to tego nie widać, ale gdy nadejdzie nawałnica, a czuć już szybszy powiew wiatru.... cała niekompetencja zostanie dokładnie w każdej dziedzinie wypunktowana...Nic tylko kupić popcorn, colę i usiąść wygodnie w fotelu....
anty12
100/100. Polska rzadzi plebs. Plebs glosuje na plebs.
demeryt_69
To pokłosie spędu w Magdalence!

demeryt_69
Podwyżki przyspieszają, ale banki zwalniają - bilans musi wyjść na zero :)

antek10
Niedługo chleb będziemy sprowadzać z Niemiec. Polska gospodarka traci konkurencyjność.
demeryt_69
Znacznie lepszy jest białoruski albo ukraiński :)

antek10 odpowiada demeryt_69
Jak zobaczysz na paragonie chlebuś za 20 zeta to bedziesz kupował go na niemieckim Amazonie :-)
anty12
Na czym ? :) dla kogos jestesmy konkurencja ? Chyba dla Turcji, kto mniej zarabia.
jenak
Nic tylko z paletą jechać do naszego przyjaciela Niemca i robić kokosy, gdy i tak wszystko zdrożeje.

A propos, Lagarda poza jednym jedynym razem nie wypowiadała się w tym miesiącu, co zamierza. Zamierza wciąż to samo. Nie poprawiać stópek przez cały rok, obojętnie jaki będzie odczyt inflacji. Na Litwie (strefa Euro) 10% inflacji,
Nic tylko z paletą jechać do naszego przyjaciela Niemca i robić kokosy, gdy i tak wszystko zdrożeje.

A propos, Lagarda poza jednym jedynym razem nie wypowiadała się w tym miesiącu, co zamierza. Zamierza wciąż to samo. Nie poprawiać stópek przez cały rok, obojętnie jaki będzie odczyt inflacji. Na Litwie (strefa Euro) 10% inflacji, ale tam jest inna matematyka niż u nas.

Powiązane: Żywność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki