REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Plan finansowy niekoniecznie planem Tuska

    Bogusław Półtorak2010-01-29 13:14
    publikacja
    2010-01-29 13:14
    Po politycznej bombie, którą była rezygnacja Donalda Tuska z wyścigu o prezydenckie zaszczyty, coraz bardziej klarowne stają się ambicje Premiera. Prezentacja „Planu rozwoju i konsolidacji finansów”, wyjaśnia więcej, choć może lepszym posunięciem byłoby poprzedzić rezygnację konferencją, a nie odwrotnie.

    Premier zapowiada deregulację, wprowadzenie większej dyscypliny fiskalnej i prywatyzację, jako panaceum na utrzymanie przez Polskę palmy pierwszeństwa w zakresie tempa wzrostu gospodarczego w nowoczesnej Europie. Czy uda mu się uzyskać w tym celu konsensus polityczny? Ambicje dziś są niewątpliwie kanclerskie.

    O ile z takimi środkami realizacji celu zasadniczego trudno dyskutować, to wydaje się, że ważniejsze stają się implikacje takiego planu dla całej architektury polityki w Polsce. Tak dalekosiężne plany, szczególnie te w sferze instytucjonalnej, nie mogą być bowiem realizowane bez solidnego zaplecza politycznego. Wynika z tego, że Premier planuje długie i owocne rządzenie, co samo w sobie dla gospodarki nie musi oznaczać nic złego. Kłopot w tym, że przedstawiony plan konsolidacji i rozwoju finansów niekoniecznie musi być planem Tuska. Szczegółowe założenia są w swej naturze bowiem nadal silnie profiskalne.



    Rząd, co ekonomicznie uzasadnione, uderza, a raczej chce uderzyć w grupy interesów i to już samo w sobie osiągnięcie. To także pierwsza taka zmiana jakościowa w polityce (wymuszona), „milcząca większość” nie chce już bowiem biernie przyglądać się przywilejom nielicznych, a przede wszystkim na nie płacić. Test z zabieraniem składek OFE przez ZUS wydatnie to pokazał. Minister Rostowski nawet dla tej potrzeby wymyślił nową definicję długu publicznego, którą kiedyś w przyszłości mogłaby się posługiwać cała Unia. Uwzględnienie przez wszystkie kraju UE w bilansie długu publicznego, systemu emerytalnego byłoby bez wątpienia na korzyść Polski, ale niekoniecznie już dla innych państw.



    Na pierwszy ogień idą „mundurówki”, trochę słabiej reforma KRUS. Kasy fiskalne dla prawników i lekarzy to już tylko interludium. Niestety do ograniczeń fiskalnych dla przedsiębiorców. Bo tak trzeba nazwać dalszą propozycję walki z „kratkami”. O ile więc plan z nacisku na rozwój, tak naprawdę raczej nacisk stawia na konsolidację, to już wniosek nie jest tak różowy. W planach Premiera brakuje jak na razie jeszcze silniejszego skierowania się do źródeł siły polskiej gospodarki, której sukcesy tak chętnie są dziś przytaczanie i słusznie. Nie byłoby ich bez „polskiej przedsiębiorczości”, nie tylko rozumianej z przymrużeniem oka. Przedsiębiorców i pracowników, którzy ciągle są wypychani w „szarą strefę” nie mogąc sobie poradzić z absurdalnymi przepisami i zasadami podatkowymi. Plan konsolidacji i rozwoju finansów (w mojej opinii właśnie w tej kolejności) ze wszech miar potrzebny, sam w sobie nie zagwarantuje dobrobytu i rozwoju Polski w długim okresie.


    Wystarczy przytoczyć liczby, czwarta część PKB wytwarzana jest w „szarej strefie”, wskaźniki BAEL pokazują stopę bezrobocia kilkuprocentowo niższą od oficjalnej. Co to oznacza? W mojej opinii jedno. Trzeba skończyć z oglądaniem się polityków na siebie, muszą się wziąć ostro do pracy legislacyjnej, ale nie nad tworzeniem nowego prawa, ale tylko upraszczaniem. A tam gdzie nie da się uprościć, tworzeniem nowego i bardziej transparentnego. Po prostu niezależnego w swych mechanizmach, odpornego na korupcję. A to oznacza jedno upraszczanie i deregulowanie. Ktoś musi się jednak podjąć zadania „Szeryfa”. Pierwsza decyzja została na tej drodze została już podjęta. Czy Premier wytrwa? Zależy też od jego współpracowników, ale pierwszy krok został podjęty, rękawica rzucona. Bolączki przedsiębiorstw i rankingi atrakcyjności inwestycyjnej Polski od lat wskazują te same bolączki – biurokracja, bałagan prawny i drapieżny fiskalizm. Drugi etap transformacji, czyli tak naprawdę nigdy niedokończonej reformy gospodarczej, ale w sferze instytucjonalnej, czas zacząć. Polacy, którzy w pocie czoła walczą o swoją przyszłość pracując często ponad miarę, dziś oczekują tego samego od swojego państwa i klasy politycznej. Miejmy nadzieję, że ta ostatnia też już do tego dojrzała, pierwszy sygnał już jest.

    Bogusław Półtorak,
    Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (7)

    dodaj komentarz
    ~Polak mały
    Żeby przywieść sąsiadowi żwir wywrotką trzeba zrobić licencję przewoźnika za kilka tysięcy złotych, uczęszczać na kurs przez kilka miesięcy i zdać pomyślnie egzamin.
    Żeby zostać premierem tego kraju wystarczy umiejętność mycia okien na wysokości i dobra znajomość cen jabłek.
    Żeby zostać prezydentem tego kraju wystarczy ukończona
    Żeby przywieść sąsiadowi żwir wywrotką trzeba zrobić licencję przewoźnika za kilka tysięcy złotych, uczęszczać na kurs przez kilka miesięcy i zdać pomyślnie egzamin.
    Żeby zostać premierem tego kraju wystarczy umiejętność mycia okien na wysokości i dobra znajomość cen jabłek.
    Żeby zostać prezydentem tego kraju wystarczy ukończona Zasadnicza Szkoła Zawodowa, może być konserwacja maszyn rolniczych.
    Czy możemy mieć do nich pretensję, że ustawy złe ?
    Wybieramy przedstawicieli państwa, który mieszka z kotkiem i mamusią, lub innych budowniczych, którzy niczego się w życiu nie dorobili.
    Warunkiem startowania w wyborach na prezydenta, wybieraniu premiera powinny być ustalone zasady.
    Wykształcenie, osiągnięcia dotychczasowe, pochodzenie z nieskazitelnie prawej polskiej rodziny, stosunek do służby wojskowej itp.
    W takich warunkach, żaden amigo nie rządził by krajem i nie potrzebne by były komisje sejmowe.
    Jednak takie marzenia są tylko utopią i stanie się dokładnie odwrotnie.

    ~polaczek
    Dla większości tych kapitalistycznych świń bycie bilionerem czy N...milionerem to wciąż mało, taka to już natura świni.
    ~mardog
    HAHAHAHAHA CI ZŁODZIEJE ŚMIEJĄ SIĘ WAM PROSTO W OCZY POmyleńcy
    ~sven
    Ogolnie zgadzam sie (a ostatnio rzadko) z tezami pana Póltoraka, za wyjatkiem jednej. Utyskiwania na rzekomy fiskalizm. No nie moze byc tak, ze japlacą uczciwie podatki ide prywatnie do dentystki i nie widzę aby ona te moja wizyte i zainkasowana za nia należność gdzies odnotowała, o kombinowaniu z kratkami samochodowymi juz nie wspomnę.Ogolnie zgadzam sie (a ostatnio rzadko) z tezami pana Póltoraka, za wyjatkiem jednej. Utyskiwania na rzekomy fiskalizm. No nie moze byc tak, ze japlacą uczciwie podatki ide prywatnie do dentystki i nie widzę aby ona te moja wizyte i zainkasowana za nia należność gdzies odnotowała, o kombinowaniu z kratkami samochodowymi juz nie wspomnę. Do wszystkich musi wreszcie dotrzeć, że płacenie podatkow to podstawa patriotyzmu !
    ~Polocek
    Tak masz racje lepiej żeby rządziła bieda i sie dalej dorabiała więcej przekrętów bedzie. W Polsce musi rządzić klasa bogaczy ludzi który nie będą kradli tylko robili coś z pasją. Napewno jak zawsze znajdzie sie milioner który chciałby być bilonerem. Ale cóż takie społeczęstwo.
    ~uczeń
    mas z rację, niech rządzi "nasza-klasa.pl"
    ~Egon
    za to że trzyma z multimilionerem Bieleckim jak na zdjęciu nie będę głosował nigdzie na Tuska.

    Powiązane: Długi

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki