W ślad za artykułem prasowym posłowie podjęli się interwencji w sprawie mieszkanki Sochaczewa, Danuty Binkowskiej, która straciła oszczędności zdeponowane w dwóch bankach, po tym jak sąd zasądził płatność od dłużniczki o tym samym nazwisku.
Konferencję z udziałem poszkodowanej posłowie PiS zorganizowali pod siedzibą PKO PB w warszawskiej Rotundzie.
W wyroku nie było adresu ani numeru PESEL ale pełnomocnik wierzyciela z sądu w Sochaczewie z ksiąg wieczystych uzyskał informacje o osobach, które noszą to samo imię i nazwisko. Przy jednym z nazwisk był PESEL i choć nie zgadzał się adres podany w wyroku, pełnomocnik przekazał dane komornikowi a ten dokonał w bankach egzekucji - relacjonował poseł Maciej Małecki.
Według posła Małeckiego najbardziej skandaliczne jest to, że banki PKO PB i BGŻ, których klientką była pani Danuta wydały jej oszczędności mimo, że nie zgadzał się adres, a kiedy próbowała pieniądze odzyskać dowiadywała się, że nic nie można zrobić.
Emerytka podkreśliła, że pieniądze są jej potrzebne na rehabilitację i leki, tymczasem bank odsyła ją do komornika, komornik mówi, że pieniądze przekazał wierzycielowi, a wierzyciel to spółka w likwidacji, która też twierdzi, że nie ma pieniędzy. Poszkodowanej doradzono drogę sądową i wynajęcie dobrego adwokata, na którego jednak też nie ma pieniędzy.
Posłowie PiS poinformowali, że znaleźli prawnika, który poprowadzi sprawę pani Danuty pro publico bono. Według posła Przemysława Wiplera banki PKO BP i BGŻ nie dochowały należytej staranności w zabezpieczeniu pieniędzy swojej klientki i powinny naprawić swój błąd: zwrócić jej pieniądze i dodatkowo zadośćuczynić krzywdzie. Poseł powiedział, że napisał w tej sprawie listy do prezesów obu instytucji.
Posłowie PiS zwrócili się też do Związku Banków Polskich, Komisji Nadzoru Finansowego, Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w sprawie łamania praw klientów przez banki oraz do samorządu komorniczego i adwokackiego w sprawie wyciągnięcia konsekwencji wobec ich członków.
Tymczasem bank PKO BP zadeklarował pomoc prawną swojej klientce. Rzeczniczka Elżbieta Anders poinformowała, że bank jest z nią w kontakcie. Według rzeczniczki źródłem problemów był błędnie wystawiony tytuł egzekucyjny, który trafił do banku. W komunikacie przesłanym IAR czytamy też, że przed zajęciem środków na koncie przeprowadzona została identyfikacja dłużnika nie tylko na podstawie imienia i nazwiska ale także na podstawie numeru PESEL, który jest unikalny i niepowtarzalny.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/I.Szczęsna/pbp
Źródło:IAR






























































