Od WZA, które zadecydowało o scaleniu akcji Petrolinvestu minął już ponad rok. Sprawa w końcu jednak ruszyła i do operacji ma dojść w drugiej połowie października.


Petrolinvest poinformował w poniedziałkowym komunikacie, że uzgodnił z GPW oraz KDPW harmonogram procesu scalania akcji. - Dniem Referencyjnym, w którym nastąpi ustalenie stanu posiadania akcji podlegających scaleniu, w celu wyliczenia liczby akcji, które w ich miejsce powinny zostać zarejestrowane w wyniku scalenia, będzie dzień 18 października 2016 roku. Dzień scalenia akcji Spółki został ustalony na 25 października 2016 roku - poinformowała spółka.
Proces scalenia obejmie łącznie 241 939 472 akcji o wartości nominalnie 10 zł każda. Scalenie odbędzie się w stosunku 16:1, tak więc po przeprowadzeniu operacji kapitał spółki będzie dzielił się na 15 121 217 akcji o wartości nominalnej 160 zł każda.
Operacja ta ma związek ze spadkiem giełdowej wyceny akcji Petrolinvestu poniżej poziomu 50 groszy za sztukę. Spółka m.in. z tego powodu była stałym bywalcem Listy Alertów, w ubiegłym roku groziło jej nawet wyrzucenie z giełdy. Podjęta przez WZA z dnia 23 września 2015 roku decyzja o scaleniu akcji oddaliła jednak tę wizję.
Od tamtej pory w temacie scalenia akcji niewiele się działo, choć zarząd deklarował, że złożenie wniosku w tej sprawie powinno zająć około trzech miesięcy. Mimo iż Petrolinvest wciąż był notowany poniżej wymaganego progu (dziś cena jednej akcji to 15 groszy), na sfinalizowanie procesu scalania zarząd potrzebował ponad roku.

Zarząd jeszcze na początku roku tłumaczył, że wciąż oczekuje na decyzje sądu, później, gdy ta w lutym się pojawiła, tłumaczono, że uzupełniane są niedobory scaleniowe. Warto jednak przypomnieć, że Petrolinvest słynie z niedotrzymywania terminów i nieprzestrzegania obowiązków informacyjnych. Przykładowo opublikowana przez KNF w lipcu lista przewinień spółki miała aż 23 punkty. A nie była to przecież pierwsza tego typu "przygoda" Petrolinvestu.
Sam Petrolinvest znajduje się obecnie na peryferiach GPW. Spółka nie generuje zysków, nie należy też już do głównych indeksów, jednak wciąż budzi emocje. Przy Książęcej zadebiutowała przy blasku fleszy niemal dekadę temu, miała być spełnieniem naftowego snu Ryszarda Krauzego. Akcje początkowo dały zarobić krocie, trend jednak szybko się odwrócił. Ostatecznie petrodolary z Kazachstanu nie popłynęły do kas spółki, a jej kurs zaczął się stopniowo coraz niżej staczać, zamieniając wspomniany sen w giełdowy koszmar.





























































