"Pechowy" producent gier kusi fotowoltaiką

Adam Torchała2020-09-15 13:40, akt.2020-09-15 18:28redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-09-15 13:40
aktualizacja
2020-09-15 18:28
Huckleberry Games

Huckleberry Games zasłynęło jako jeden z najgorszych debiutów w historii NewConnect. Teraz notowania spółki rosną, a pomaga w tym m.in. raport bieżący o negocjacjach z podmiotem z branży fotowoltaicznej. Problem, że z raportu niewiele wynika i wpisuje się on w szerszy problem z raportowaniem po stronie niektórych małych spółek.

Ostatnio coraz głośniej podnoszony jest problem robienia "taniego" marketingu w raportach bieżących. Niektóre spółki wykorzystują ten oficjalny kanał do komunikowania rzeczy, które patrząc zdroworozsądkowo nie powinny się tam znaleźć, bądź jeżeli już - powinny tam trafić z szerszym uzasadnieniem. Dlaczego to robią? Niektóre grupy inwestorów działają jak owcze stada, które pędzą do określonych branż. Oczywiście w 2020 roku najpopularniejsze są komunikaty "covidowe", a więc o pracach nad czymkolwiek związanym z koronawirusem, wciąż jednak mocno trzyma się i fotowoltaika. Nic dziwnego, w branży, w związku z programem "Mój Prąd" są ogromne pieniądze.

Pod fotowoltaiczną modę podpinają się nawet spółki z innych branż i właśnie takim przykładem jest w tym tygodniu Huckleberry Games. Producent gier poinformował we wtorek o rozpoczęciu negocjacji z podmiotem z branży fotowoltaicznej. Kurs akcji spółki rośnie na dzisiejszej sesji o 9 proc.

- Zarząd Spółki Huckleberry Games S.A. niniejszym informuje, że rozpoczął negocjacje z podmiotem z branży fotowoltaicznej zajmującym się stawianiem farm fotowoltaicznych, sprzedażą instalacji dla prosumentów, sprzedażą paneli fotowoltaicznych oraz wszelkich podzespołów służących do budowy instalacji fotowoltaicznych - poinformowała spółka.

Ważny komunikat czy marketingowa zagrywka?

Teoretycznie można byłoby pochwalić Huckleberry Games za dobre relacje inwestorskie i szybkie chwalenie się ważnymi negocjacjami dotyczącymi wejścia w nową branżę. Tyle że nie jest to wejście w nową branżę. Spółka wcale nie zacznie działać w fotowoltaice. - Na bazie rozpoczętych negocjacji Emitent ma przygotować projekt, a następnie zbudować portal obsługujący klientów wyżej przedstawionej spółki z branży fotowoltaicznej, dzięki któremu zaistnieje możliwość monitorowania produkcji z instalacji fotowoltaicznych - czytamy w dalszej części raportu. To zatem zwykłe podwykonawstwo i to z obszaru w miarę bliskiego produkcji gier, a nie wejście w zupełnie nową branżę. Podwykonawstwo zresztą niepewne, ponieważ mowa o rozpoczęciu negocjacji. 

Złośliwy mógłby powiedzieć, że to informacja istotna, ponieważ spółka nie osiąga przychodów (o tym później), więc każda potencjalna umowa to dla niej "game-changer". Tyle że w raporcie brak informacji, czy owa umowa rzeczywiście przyniesie jakieś większe pieniądze i jak tę informację w ogóle wyceniać. Poszła w świat informacja "negocjujemy" bez informacji "co to znaczy dla spółki". Jeżeli spółce zależałoby na właściwym informowaniu akcjonariuszy powiedziałaby coś więcej, a tak wydaje się, że raport ma pozwolić ogrzać się w blasku modnego na giełdzie słowa: fotowoltaika.

Oświadczenie spółki

Spółka już po publikacji artykułu przesłała na rynek korektę raportu, w którym uzupełniła część braków, o których wspominamy w artykule. Niewątpliwie za tę reakcję akurat spółkę należy pochwalić, choć wiele rzeczy poruszonych w tekście nadal pozostaje aktualnych. Oto treść korekty raportu bieżącego:

Zarząd Spółki informuje, że niniejszym koryguje raport bieżący nr 14/2020 pt. „Informacja o rozpoczęciu negocjacji z podmiotem z branży fotowoltaicznej” uzupełniając go o informacje istotne z punktu widzenia oceny wpływu zdarzenia na sytuację Emitenta.

Emitent wskazuje, że szacunkowa wartość umowy na prace programistyczne, wskazane w raporcie bieżącym nr 14/2020 wynosić będzie od 150 do 200 tys. PLN, co dla Emitenta, z uwagi na brak osiąganych przychodów stanowi istotną pozycję. Emitent szacuje, że negocjacje powinny zakończyć się w najbliższych tygodniach, a prace powinny zakończyć się w IV kwartale 2020 r.

Planowane prace programistyczne nie mieszczą się w podstawowej strategii działalności spółki, ale z uwagi na możliwość wykorzystania posiadanych kompetencji programistycznych i osiągnięcia pierwszych przychodów operacyjnych, Emitent zdecydował się na podjęcie działań mających na celu pozyskanie takiego zlecenia. Jednocześnie z powyższych względów Emitent zakwalifikował informację o rozpoczęciu negocjacji, jako informację poufną.

Zresztą spółka do tej pory nie informowała w raportach bieżących o "rozpoczynaniu negocjacji", czy zatem akcjonariusze mają rozumieć, że do tej pory w Huckleberry nic nie negocjowano? Bo dlaczego akurat miałaby zostać opublikowana informacja o negocjacjach z podmiotem z branży fotowoltaicznej, a nie zostać opublikowana informacja o negocjacjach np. w kwestii sprzedaży gier. Być może komunikat został puszczony w związku ze zmianą strategii firmy, która obejmuje też kwestię komunikacji, jeżeli jednak tak jest, to spółka nie zaczyna tej przygody najlepiej. Opublikowano bowiem komunikat, z którego ciężko cokolwiek akcjonariuszowi się dowiedzieć. Wie jedynie tyle, że spółka "coś tam" z "kimś tam" negocjuje. Czy mamy rozumieć, że takie raporty będą się pojawiać za każdym razem, gdy rozpoczęte zostaną jakiekolwiek negocjacje? Czy gdyby portal robiono dla składów węgla, a nie działającej w modnym obszarze firmy fotowoltaicznej, spółka też by o tym informowała?

Mętne regulacje

Wyczulenie na raporty bieżące, które niewiele wnoszą, ale treścią mają się przypodobać akcjonariuszom nie jest przypadkowe. Dość głośny w ostatnich dniach jest przypadek SimFabric. Bloger znany jako Bycze Gierki zarzucił firmie produkcję raportów, z których nic nie wynika. Od czasów kwietniowego debiutu na NewConnect firma opublikowała ponad 70 raportów (dla porównania: CD Projekt wypuścił ich od początku roku „raptem” 28). Wśród nich "rozpoczęcia" i "wydłużenia okresu" negocjacji umów wydawniczych z "podmiotami z branży gier". Zwykłe umowy operacyjne potrafiły przekształcić się w "rozszerzenie współpracy z Microsoft". Spółka zaczęła grozić blogerowi, za nim z kolei wstawili się dziennikarze i rynkowi obserwatorzy z Twittera. Huckleberry oczywiście aż tak daleko się nie posunęło w swojej komunikacji, jednak raport o negocjacjach z podmiotem z branży fotowoltaicznej niebezpiecznie zbliża firmę do poziomu niektórych raportów SimFabrika.

Spółkom z kolei trzeba oddać, że nowe regulacje stworzyły świetne środowisko do takiego raportowania. Zrezygnowano ze sztywnych wytycznych dotyczących raportowania na rzecz informacji cenotwórczych publikowanych nieco "na czuja". Firmy miały oczywiście stworzyć polityki raportowania, jednak nowe regulacje wywołały sporo bałaganu. Bo jak ocenić cenotwórczość danej informacji, szczególnie w warunkach tak nasilonej spekulacji, jak w ostatnich miesiącach na NewConnect. Czasem całkowicie nieważne z punktu widzenia wyników firmy informacje potrafią wywoływać gwałtowne wzrosty notowań. To rodzi sporo nieporozumień i pokusę wykorzystywania raportów bieżących do przypodobania się akcjonariuszom.

Pechowiec Huckleberry

W kontekście Huckleberry Games warto także dodać, że twarde dowody i konkretny przekaz są czymś, czego inwestorzy powinni szczególnie wyczekiwać, spółka bowiem do tej pory fatalnie zapisała się na kartach giełdowej historii. Była nawet nazywana "pechowym" producentem gier, bo gdy na branże trwał boom, Huckleberry udowadniało, że nie wszystko złoto, co się świeci i nie wystarczy być jedynie producentem gier, by zarabiać. Tak samo zresztą nie wystarczy podjąć negocjacji z firmą z branży fotowoltaicznej, by zarobić na fotowoltaicznym boomie.

Na czym owa "pechowość" polegała? Cena emisyjna akcji spółki wynosiła 20 zł, jednak pierwszy dzień zamknęła ona po cenie 6,11 zł. Był to wówczas najgorszy debiut na rynku NewConnect od niemal ośmiu lat. Swoje zrobił fakt, że debiut miał miejsce w grudniu 2017 roku, podczas gdy ofertę przeprowadzono w październiku 2016 roku. Wejście na NewConnect się przedłużało, a biznes spółki zaczął się psuć, o czym pisaliśmy więcej w relacji z debiutu Huckleberry.

kliknij, by przejść do notowań / Bankier.pl

Apogeum problemów nastąpiło jednak w sierpniu 2018 roku, gdy spółka poinformowała, że nie ma pieniędzy i po prostu zawiesza produkcję gier. Aż do czerwca 2019 roku inwestorzy czekali na informację o wznowieniu produkcji, pomogła kolejna emisja akcji, która zapewniła awaryjne finansowanie - 1,5 mln zł. Spółka jednak wciąż nie generuje przychodów, po drodze pojawiły się też problemy z autoryzowanym doradcą, a akcje nadal są notowane 67 proc. poniżej ceny z oferty. W sierpniu spółka zaprezentowała nowy model biznesowy, który zakłada, że Huckleberry skupi się na budowaniu masy, wydawaniu kilku średnio i niskobudżetowych produktów, z których większość może mieć marginalne znaczenie dla finansów spółki, a jedynie kilka tytułów może okazać się bestsellerem, które osiągnął ponadprzeciętne przychody

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Komentarze (3)

dodaj komentarz
ravauw
trzeba bylow wejsc w covid albo inna szczepionke
quubaaa
Fotowoltaika to przyszłośc, to technologia której potrzebujemy - my i planeta, sam założyłem sobie panele. Podpisałem umowę z maxcom eco energy. wydaje mi się najlepsza na rynku.
masekrut555
Przyszłość raczej nie dla Polski - wysypiska światowego, gdzie ten syf będą składować jak nie ma już miejsca? Śmieci +100% podniosą?

Powiązane: Giełdowe kontrowersje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki