Jacek Kurski z Solidarnej Polski uważa, że Waldemar Pawlak powiedział szczerze, co myśli o systemie emerytalnym, za który w rządzie byli i są odpowiedzialni politycy PSL. Zdaniem Kurskiego, za taką wypowiedź w krajach demokracji zachodniej - jak to ujął -"wylatywałoby się ze swojego stanowiska jak z katapulty, a w Polsce pewnie ujdzie to na sucho". Według Jacka Kurskiego, powinno to jednak zaalarmować opinię publiczną, jaki jest bilans rządów Platformy Obywatelskiej.
Jarosław Kalinowski z PSL broni Waldemara Pawlaka, choć przyznaje, że wypowiedź była niefortunna. Na pewno nie było intencją Waldemara Pawlaka, żeby podawać w wątpliwość wiarygodność ZUS-u czy systemu emerytalnego - uważa Jarosław Kalinowski. Jego zdaniem, wypowiedź wicepremiera Pawlaka wynikała z tego, że jest bardzo mocno osadzony w środowisku wiejskim, a tam emerytury i renty są tak niskie, że bez pomocy i oparcia w rodzinie trudno myśleć o spokojnej jesieni życia.
Joachim Brudziński z PiS nie wierzy w przejęzyczenie wicepremiera Waldemara Pawlaka. "Jeżeli wicepremier odpowiedzialny za polską gospodarkę tak krytycznie wypowiada się o stanie finansów i wątpi w instytucje państwowe, to powstaje pytanie, czy jest to właściwa osoba na właściwym miejscu" - dodaje Joachim Brudziński. Jego zdaniem, tak dramatyczna ocena polskiego rządu przez Pawlaka świadczy o coraz większych tarciach w koalicji.
Natomiast Rafał Grupiński z PO uważa, że chociaż PSL prezentuje odmienne stanowisko w sprawie emerytur, to koalicja nie jest zagrożona.
Pytany w ubiegłym tygodniu o wypowiedź wicepremiera Pawlaka Donald Tusk powiedział, że "może to przejęzyczenie". Podkreślił, że bardzo długo zna Waldemara Pawlaka i według niego jest on politykiem, który czuje się odpowiedzialny za państwo.
Informacyjna Agencja Radiowa
Źródło:IAR





























































