Relacja cen złota do srebra osiągnęła najwyższy poziom od października 2008 roku – czyli okresu rynkowej paniki po upadku banku Lehman Brothers. Czy taki sygnał może nam powiedzieć coś o przyszłości notowań kruszców?


Gdy podzielimy cenę uncji złota przez cenę uncji srebra, otrzymamy znany od czasów starożytnych parytet złoto/srebro. W czasach historycznych z reguły wahał się on w przedziale 10-20, co z grubsza odpowiadało częstości występowania obu metali w przyrodzie. Ale od jakichś stu lat parametr ten „wariuje”, przybierając wartości wielokrotnie wyższe – nawet powyżej 100, przy średniej rzędu 56,1.
Przez poprzednie pół wieku parytet złoto/srebro wahał się od niespełna 20 do przeszło 100. W okresie ostatniego ćwierćwiecza oscylował pomiędzy 32 (szczyt „srebrnej bańki” w kwietniu 2011 r.) a 85 podczas rynkowych turbulencji po upadku Lehmana. Na początku września 2018 roku zbliżyliśmy się do tej drugiej wartości. 6 września relacja cen złota i srebra kształtowała się w pobliżu 84,5.
Czy sam fakt ustanowienia przez parytet złoto/srebro 10-letniego maksimum ma w ogóle jakieś znaczenie? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jednak tak. Po pierwsze, z bliżej nieustalonych przyczyn strefa 80-85 w przeszłości kilkukrotnie wyznaczała granicę wzrostów tego wskaźnika. Po drugie, w trzech ostatnich przypadkach działo się to w raczej nieprzypadkowym momencie.
Temat będziemy kontynuowali w najbliższym wydaniu „Złotowieści” – autorskim biuletynie poświęconym inwestowaniu w złoto.

Użyj kodu INWESTOR, a otrzymasz ofertę rocznej prenumeraty "Złotowieści" z 50-procentową zniżką - skorzystaj >>


























































