Polska staje przed historyczną szansą, by z europejskiego zaplecza usługowego zmienić się w technologiczne serce kontynentu. Współpraca z tajwańskimi gigantami nabiera tempa, a w grze jest nie tylko budowa nowoczesnego parku przemysłowego pod Wrocławiem, ale również stworzenie nowej marki polskiego samochodu. O kulisach wygranej rywalizacji z państwami Zachodu, walce o pełną suwerenność cyfrową bez „tylnych furtek” oraz ambitnym planie stania się głównym hubem produkcyjnym Europy do 2040 roku, rozmawiamy z wiceministrem rozwoju i technologii, Michałem Jarosem.


Ekosystem przemysłowy pod Wrocławiem
Polska wyrasta na kluczowego partnera dla azjatyckich gigantów technologicznych, a pod Wrocławiem planowana jest budowa nowoczesnego ekosystemu przemysłowego. Walka o lokalizację tych zaawansowanych przedsięwzięć zakończyła się dla naszego kraju strategicznym sukcesem. Rozwój tego ośrodka nie sprowadza się jedynie do napływu zagranicznego kapitału, lecz ma na celu otwarcie przestrzeni dla polskich przedsiębiorstw i inżynierów, aby mogli oni zaistnieć w globalnych łańcuchach wartości.
- Wygraliśmy tę rywalizację z Francją. [...] Park technologiczny będzie w Polsce i to będzie park technologiczny, który ma być parkiem dla wielu tajwańskich firm - podkreśla wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros.
Nowy początek polskiego samochodu?
Przyszłość krajowego przemysłu motoryzacyjnego nabiera realnych kształtów dzięki zaawansowanym negocjacjom z liderami produkcji elektroniki. Rozmowy dotyczące partnerstwa Foxconn z ElectroMobility Polska wkraczają w decydującą fazę. Choć projekt pożegnał się z pierwotną nazwą „Izera”, w jej miejsce planowana jest nowa marka o zasięgu ogólnoeuropejskim, która połączy polskie dziedzictwo z azjatyckimi innowacjami. O szczegółach i ambicjach projektu wiceminister mówi wprost:

„Jesteśmy na dobrej drodze, żeby robić razem wspólny samochód, polski brand, ale też tajwańską technologię. Duży wkład technologiczny”.
Koniec z backdoorami. Czas na suwerenność technologiczną
W dobie rosnących napięć geopolitycznych pełne bezpieczeństwo cyfrowe wymaga przeniesienia fizycznej produkcji zaawansowanej elektroniki z powrotem na Stary Kontynent. Rozbudowa krajowych kompetencji w tworzeniu sprzętu stanie się niezbędnym fundamentem ochrony przed szpiegostwem oraz sabotażem cyfrowym, zapewniając suwerenność państwa na najbliższe dekady.
Michał Jaros stanowczo zwraca uwagę, że sama ochrona oprogramowania już nie wystarczy, a podejście do suwerenności technologiczniej powinno być szersze: - Potrzebujemy też tych suwerennych technologii. Suwerenne technologie to są te technologie, które są produkowane tu w Polsce, bez żadnych backdoorów, bez żadnych miejsc, w których po prostu można ukraść te urządzenie
Produkcyjny hub Europy w 2040 roku
Przyspieszenie procesów globalnych otwiera przed krajową gospodarką historyczne okno możliwości, które wymaga jednak śmiałego wejścia w produkcję przemysłową, a nie tylko w sektor usługowy. Oparcie rozwoju o talent polskich inżynierów i wspólne projekty typu joint venture z partnerami z Tajwanu pozwoli skutecznie konkurować z dotowaną nadprodukcją z Chin. Przedstawiciel resortu rozwoju wyznacza precyzyjny cel dla tego skoku technologicznego:
„W 2040 roku możemy być takim hubem produkcyjnym na Europę. [...] To nie rząd zbuduje te firmy. To polskie firmy z tajwańskimi firmami zbudują przewagę”
Rola państwa w tej technologicznej transformacji ma polegać przede wszystkim na tworzeniu odpowiedniego klimatu inwestycyjnego, przygotowaniu systemu grantów dla strategicznych branż oraz ułatwianiu kontaktów poprzez misje gospodarcze. Instytucje publiczne mogą otworzyć drzwi do Europy, jednak ostateczny sukces i materializacja tych ambitnych planów spoczywają w rękach rodzimych inżynierów i odważnych przedsiębiorców, których wiedza i przysłowiowa ułańska fantazja mają wprowadzić Polskę do światowej pierwszej ligi innowacji.
Oprac. AO.































































