REKLAMA

PGE na giełdowym dnie. Ponad 9 mld zł spadku w rok

Adam Torchała2020-02-03 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-02-03 06:00

Polska Grupa Energetyczna wyznaczyła kolejne historyczne minima. W ciągu ostatniego roku giełdowa wycena spółki spadła o przeszło 9 mld zł, PGE znajduje się jednak w odwrocie w zasadzie od początku przygody z GPW, czyli od przeszło 10 lat.

Na piątkowej sesji za akcje Polskiej Grupy Energetycznej po raz pierwszy płacono mniej niż 7 zł. Oznacza to, że spółka była wyceniana najniżej w historii. Tylko od początku roku PGE straciła już blisko 14 proc., a przecież w ubiegłym roku też należała do najgorszych dużych spółek na rynku (-20 proc.). W sumie od debiutu w 2009 roku cena papierów PGE spadła aż o 72 proc.

Jeszcze bardziej do wyobraźni przemawiają liczby pokazujące spadek giełdowej kapitalizacji. Po debiucie PGE warta była przeszło 43 mld zł. Dziś to ledwie 12,8 mld zł. Spółka początkowo wprawdzie wypłacała sowite dywidendy, ale nawet po ich uwzględnieniu spadek jest spory. Zresztą ostatnia dywidenda do inwestorów trafiła w 2016 roku, a wartość PGE dalej gwałtownie spada. Wystarczy powiedzieć, że równo przed rokiem spółka była wyceniana na 22,2 mld zł. W ledwie 12 miesięcy straciła zatem na wartości aż 9,4 mld zł.

Wartość PGE w ciągu ostatnich 12 miesięcy skurczyła się o ponad 9 mld zł / Bankier.pl

Już sam fakt, że najważniejsza spółka energetyczna kraju tak dużego jak Polska, warta jest - z punktu widzenia inwestora zagranicznego - ledwie 3 mld euro, pokazuje jak w złym stanie jest ten sektor. Na świecie energetyka to stabilna branża regularnie wypłacająca dywidendy. Przykładów nie trzeba zresztą daleko szukać, wystarczy spojrzeć na notowany na warszawskiej giełdzie czeski CEZ, który regularnie dzieli się z akcjonariuszami zyskiem, a jego wycena sięga 46 mld zł. W Polsce, nawet sumując wycenę PGE, Energi, Enei oraz Tauronu, otrzymamy niecałe 22 mld zł. Żaden z czterech polskich energetycznych "czempionów" nie wypłaca też dywidendy.

PGE zarabia, ale...

Oczywiście strat na wartości nie należy mylić ze stratami z działalności. PGE zarabia, jest spółką rentowną. W sumie przez dekadę obecności na giełdzie przyniosła aż 26 mld zł zysku netto, a tylko w ostatnich 12-miesiącach (okres październik 2018-wrzesień 2019) blisko 2 mld zł. Wskaźnikowo spółka wydaje się bardzo atrakcyjna, problemem są jednak obawy o przyszłość i niskie zaufanie do głównego akcjonariusza spółki. 

Wyniki PGE / Bankier.pl

To właśnie Skarb Państwa wydaje się kluczem do problemów z wyceną PGE, bowiem ogólnie spółki Skarbu Państwa radzą sobie w ostatnim czasie na giełdzie zdecydowanie gorzej niż spółki prywatne. Czy inwestorzy przesadzają? Niekoniecznie. Na samym PGE inwestorzy przerabiali już przecież próbę wypłacania pieniędzy ze spółki z ich pominięciem (inicjatywa ministra Tchórzewskiego) oraz politycznie motywowane zaangażowanie w górnictwo. To ostatnie zresztą odbiło się spółce czkawką na piątkowej sesji.

Przepłacone PGG?

Przypomnijmy, cztery lata temu PGE ruszyło na pomoc sektorowi górniczemu i zainwestowało w powstającą na bazie Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego Polską Grupę Górniczą (PGG). Tymczasem z opublikowanego w piątek raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że PGG niewłaściwie wyceniła znaczną część nabytych aktywów KW i KHW, co zniekształcało obraz sytuacji majątkowej i finansowej spółki. PGG wprawdzie zaprzeczyło, na inwestorów padł jednak strach, że PGE będzie musiała dokonać odpisów związanych z wejściem w PGG. Akcje PGE straciły w piątek ponad 4 proc.

Raport NIK nie pozostawia suchej nitki na restrukturyzacji PGG / NIK

Wprawdzie wartość zaangażowania PGE w PGG to niecałe 0,7 mld zł (1/3 zysku z ostatnich 12 miesięcy), a więc problem do udźwignięcia, chodzi jednak też o zaufanie. Przypomnijmy, zarząd PGE przekonywał, że inwestycja w PGG odbywa się na warunkach rynkowych i nie ma mowy o politycznym wspieraniu, a o inwestycji. Raport NIK temu przeczy. Dodatkowo izba wykazuje, że PGG ma problem z wydajnością, a pomimo tego rosną wynagrodzenia. To może generować problemy w przyszłości. W kontekście blisko pół miliarda strat sektora węglowego za ostatni rok, rodzi także obawy o kolejne włączenie PGE w ratowanie górnictwa.

Trudna transformacja

A przecież PGE ma i swoje problemy, z transformacją energetyczną na czele. W pierwszych trzech kwartałach grupa ponad połowę energii (24,7 TWh z całkowitej sumy 43,4 TWh) wyprodukowała z węgla brunatnego, czyli paliwa powodującego największą emisję CO2 do atmosfery. Kolejne 10,8 TWh przypadło na węgiel kamienny. Przy dekarbonizacyjnych nastrojach w UE i rosnących cenach pozwoleń na emisję CO2 to poważne wyzwanie.

PGE produkuje energię przede wszystkim z węgla brunatnego, ten zaś bardzo nie podoba się UE / fot. Kacper Pempel / FORUM

Spółka chce wprawdzie intensywnie inwestować w OZE, ale obecnie te źródła stanowią niecałe 5 proc. w jej miksie, a minimalizowanie udziału węgla będzie procesem kosztownym i długofalowym, inwestycje zaś będą musiały być realizowane w środowisku wysokich kosztów związanych z energetyką węglową. Spółka jest także głównym kandydatem do budowy elektrowni jądrowej. Ta wprawdzie byłaby zbawienna z punktu widzenia polskiego miksu energetycznego, inwestorzy boją się jednak, że projekt będzie się ciągnął latami i generował dużo wyższe koszty, niż to się obecnie zakłada. Grudniowy raport Najwyższej Izby Kontroli udowodnił zresztą, że polska energetyka to królowa opóźnień, obawy są zatem zasadne.

Sami analitycy dostrzegają jednak i pewne pozytywy. Ogromnym wsparciem dla PGE ma być rynek mocy, a więc płacenie elektrowniom za gotowość do produkcji prądu (a nie tylko samą produkcję). Na korzyść spółki działa także finalizacja ogromnych inwestycji z Opolem na czele oraz wsparcie dla kogeneracji. Przepływy mogą okazać się zatem korzystne, chyba że PGE zostanie zaangażowana w kolejny wielki projekt. Brak zaufania do głównego akcjonariusza wiąże się bowiem i z tym, że inwestorzy boją się, iż nawet jeśli w PGE pojawią się wolne pieniądze, to nie trafią one do akcjonariuszy, a zostaną politycznie zaangażowane, jak to już miało miejsce w przeszłości.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Komentarze (29)

dodaj komentarz
wsx
Po ile na giełdzie? nie istotne, ważne że ta spółka zwróciła się w parę lat i dawała tłuste miliardy dywidend, ówczesny rząd mógł emitować obligacje i wyszło by lepiej bo z zysku spłacili by te papiery. Do "prywatyzcji" perełek pchali się wszyscy, jakoś nikt nie chciał PKP lub ZUS-u.
lelo1949
Dziś następne 15gr w plecy,potrące wam z 14-stki
marianpazdzioch
Ktoś musi "dobrą zmianę" sfinansować. Znaleźli sobie frajerów.
aleks__
W każdym socjalistycznym kraju to działa tak samo. Doji się ile wlezie a na końcu nawet najlepsza spółka plajtuje. Wenezuela też była kiedyś bogata.
prezes_jan
PiSiory za co się nie wezmą to wszystko zniszczą.
-bertro-
2 miliardy zysku rocznie .
W 5 lat spółki spłaca sama siebie ,przy obecnym oprocentowaniu kredytu
4,5% to tylko skupować własne aktywa.
-bertro-
A wartość księgowa na poziomie 1/4 .
-bertro-
Każda prywatna firma już by skupowała sama siebie to złoty biznes.
Chyba ze komuś zależy na takich niskich notowaniach .
dziobap
Dojenie Inwestorów Indywidualnych na gpw trwa już ponad dekadę!

Powiązane: Giełdowe kontrowersje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki