REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Oszustwa w klubach go-go. Zarzuty m.in. dla kelnerek, tancerek i kierowników lokali

2023-04-13 07:01
publikacja
2023-04-13 07:01
Dodaj Bankier.pl w Google

Schemat był prosty: najpierw upijali klientów, a następnie za pomocą bajońskich cen np. za trunki czyszczono ich konta do zera. Policjanci CBŚP zatrzymali kolejnych siedem osób w śledztwie prowadzonym wspólnie z dolnośląskim wydziałem Prokuratury Krajowej dot. oszustw na klientach klubów go-go.

Oszustwa w klubach go-go. Zarzuty m.in. dla kelnerek, tancerek i kierowników lokali
Oszustwa w klubach go-go. Zarzuty m.in. dla kelnerek, tancerek i kierowników lokali
fot. Włodzimierz Wasyluk / / FORUM

Jednym z badanych przez śledczych wątków, do którego wcześniej zatrzymano cztery inne osoby jest śmierć 36-letniego obywatela Wielkiej Brytanii. Mężczyzna w ciągu kilku godzin w krakowskim klubie "Wild Night" został doprowadzony do takiego stanu, że przez zatrucie alkoholem zmarł.

Rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji podinsp. Iwona Jurkiewicz przekazała PAP, że w ostatnim miesiącu policjanci CBŚP zatrzymali kolejnych siedem osób związane z grupą przestępczą wyłudzającą pieniądze od klientów nocnych klubów go-go. "Według ustaleń śledczych, działania grupy ukierunkowane były na popełnianiu przestępstw na szkodę klientów klubów poprzez doprowadzanie ich do stanu pozbawienia świadomości i postrzegania m.in. przez zatrzymane osoby" - wyjaśniła policjantka.

"Sprawcy, wykorzystując stan psychofizyczny poszkodowanych, dokonywali transakcji płatniczych za pomocą kart płatniczych bądź innych instrumentów finansowych za towary i usługi rzekomo oferowane w klubie. W niektórych przypadkach za pośrednictwem bankowości elektronicznej, na urządzeniach będących własnością klientów dopuszczano się również zaciągania pożyczek, bądź likwidacji lokat czy rachunków oszczędnościowych, a środki tam zgromadzone przekazywano na konta spółek prowadzących kluby" - dodała rzeczniczka CBŚP.

Zarzuty m.in. dla kelnerek, tancerek i kierowników lokali

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. "Prokurator przedstawił siedmiu zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz popełnienia szeregu rozbojów i oszustw na szkodę klientów klubów funkcjonujących w Krakowie oraz w Warszawie" - poinformował Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Wakacje na giełdzie

"Zarzutami objęto osoby dokonujące bezpośrednio przestępstw na terenie klubów, w tym kelnerki i tancerki, ale także kierowniczki lokali, które nadzorowały i kreowały popełnianie czynów zabronionych na szkodę klientów klubu. Były również łącznikami pomiędzy personelem klubu, a tzw. +opiekunem+ z centrum monitoringu, do którego zadań należało motywowanie podległych pracowników do popełniania przestępstw, jak również dyscyplinowanie i wymierzanie kar kelnerkom i tancerkom za zachowania zagrażające bezpieczeństwu zorganizowanej grupy przestępczej oraz nieosiągnięcie zysku oczekiwanego przez kierownictwo sieci" - tłumaczyła PK.

"Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości od 10 do 20 tysięcy złotych, dozoru policji, zakazu kontaktowania się z podejrzanymi oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu" - podała PK. Dodała, że zatrzymanej siódemce osób za zarzucane czyny może grozić do 12 lat więzienia.

Do nieprzytomnego Brytyjczyka nie wezwano pomocy

Śledczy poinformowali również, że jednym z badanych w ramach śledztwa wątków jest śmierć 36-letniego obywatela Wielkiej Brytanii. W ramach tego wątku funkcjonariusze zatrzymali wcześniej cztery inne osoby - trzy kobiety i mężczyznę.

Jak ustalili śledczy 36-latek w ciągu kilku godzin został przez personel klubu "Wild Night" w Krakowie pozbawiony nie tylko swoich pieniędzy, ale przede wszystkim życia. "Mark C. przyjechał do Krakowa ze swoim kolegą w celach turystycznych. Mężczyzn skusił zaoferowany przez +naganiacza+ bezpłatny wstęp do lokalu. Po wejściu do klubu o godzinie 16–tej, mężczyźni zostali rozdzielni, a Mark C. zaprowadzony do tzw. pokoju prywatnego" - podała PK.

"Następnie, pomiędzy godziną 16.28 a 18.08 pomimo widocznego już i znacznego stanu nietrzeźwości oraz wbrew podejmowanym przez niego próbom odmowy spożywania alkoholu personel klubu podał pokrzywdzonemu niezamawiane przez niego 22 porcje wysokoprocentowego alkoholu" - przekazała PK.

"W ten sposób mężczyzna został doprowadzony do głębokiego stanu upojenia alkoholowego połączonego z utratą przytomności. Ostre zatrucie alkoholem etylowym doprowadziło do powstania w organizmie pokrzywdzonego stężenia o wartości nie mniejszej niż 4 promile we krwi i 4,2 promila w moczu, w wyniku czego mężczyzna zmarł" - dodała PK.

Dodatkowo jak ustalili prokuratorzy z dolnośląskiej Prokuratury Krajowej w trakcie zdarzenia personel klubu "Wild Night" zabrał Markowi C. w celu przywłaszczenia nie mniej niż ponad 2,2 tysiąca złotych. "Nieprzytomnemu pokrzywdzonemu nie udzielono pomocy medycznej" - zauważyła PK.

"Prokurator osobom biorącym udział w bezpośredniej obsłudze Marka C., a także osobie z tzw. centrali monitoringu wydającej polecenia upijania pokrzywdzonego i wykorzystywania jego kart płatniczych przedstawił zarzuty nie tylko udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, ale także nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka" - przekazała PK.

"W ocenie prokuratora podejrzani działali +w inny sposób bezpośrednio zagrażający życiu pokrzywdzonego+ dlatego usłyszeli zarzuty rozboju kwalifikowanego z art. 280 par. 2 kk, który zagrożony jest znacznie surowszą karą niż typ podstawowy tego przestępstwa" - wyjaśniła PK. Śledczy dodali przy tym, że na wniosek prokuratora wobec czterech podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Za zarzucane czyny zatrzymanym wcześniej czterem osobom może grozić nawet do 15 lat więzienia.

Jak zapewniają śledczy sprawa w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.

700 zarzutów dla 58 osób

W całej sprawie podejrzanych jest już 58 osób, które usłyszały łącznie ponad 700 różnych zarzutów. Obejmują one m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czy udziału w tej grupie. W sprawie zastosowano również 31 aresztów, prawie 1,6 miliona poręczenia majątkowego oraz zabezpieczono mienie o łącznej wartości ponad 6,8 mln zł.

Do pierwszych zatrzymań w tej sprawie doszło w ostatni weekend maja 2022 roku. Policjanci CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami CBA i Mazowieckiej KAS na polecenie Dolnośląskiej Prokuratury Krajowej rozbili wtedy grupę, której członkowie są podejrzani o rozboje i oszustwa na szkodę klientów klubów nocnych go-go. Akcja była przeprowadzona w 22 klubach w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Sopocie, Lublinie, Rzeszowie, Łodzi, Katowicach, Bydgoszczy i Zakopanym.

Wśród zatrzymanych był wówczas personel klubów, osoby zatrudnione w tzw. centrum monitoringu i osoby zarządzające przestępczym procederem. Zatrzymany został również były członek zarządu spółki, która pełniła funkcję operatora terminali płatniczych zainstalowanych w klubach.

W ocenie prokuratury terminale płatnicze były niezbędnym instrumentem do dokonywania przestępstw na szkodę klientów klubów go-go. "To przy ich pomocy można było dokonywać +czyszczenia+ portfeli doprowadzonych do stanu nieprzytomności klientów, a także stosować inne oszukańcze zabiegi przy realizowaniu transakcji kartowych" - informowała wtedy PK.

Niby osobno, a jednak razem

Oficer operacyjna CBŚP, która rozpracowywała tę grupę opowiedziała wcześniej PAP, jak funkcjonowały zarządzane przez przestępców lokale. Opisała również, w jakich okolicznościach klienci potrącali w ciągu jednej nocy fortuny.

Grupa przestępcza działała na zasadzie dawnych klubów "Cocomo". "Każdy z klubów zachowywał pozorację odrębności, jednak jak się okazało, kolejne podmioty gospodarcze były ze sobą powiązane, tworząc sieć klubów nocnych" – tłumaczyła PAP policjantka. Zarządzane z Krakowa (tam znajdowało się centrum monitoringu), okradały klientów w całej Polsce.

"Kluby były tak obłożone monitoringiem, że nagrywani byli wszyscy. I pracownicy, i klienci. Jak tylko klient pojawiał się przed klubem, zaczynał być nagrywany, ponieważ pierwsza kamera była zainstalowana już przy wejściu. Wyjątkiem były toalety, gdzie rzeczywiście tych kamer nie było" - mówiła.

Śledczy mają zabezpieczony cały monitoring, który jest dokładnie analizowany. "Gdy klient orientował się, że został oszukany i zgłaszał sprawę na policję, wtedy członkowie grupy tak montowali film z monitoringu, aby udowadniał, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem" - opowiadała policjantka.

"Myślę, że niejeden garnizon policyjny mógłby pozazdrościć takiego centrum zarządzania, jakie działało w tej grupie. Ponad 100 dużych monitorów podpiętych do ośmiu serwerów, które z kilkuset kamer zbierały dźwięk i obraz z klubów znajdujących się w różnych miastach. Wszystkie dane były skrupulatnie zapisywane. Zabezpieczyliśmy ponad 4 tysiące 3- i 4-terabajtowych dysków. Dane na tych dyskach były przechowywane, opisane. Są bardzo dobrze zarchiwizowane przez grupę" - informowała wtedy śledcza.

autor: Bartłomiej Figaj

bf/ jann/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
wgc
No dobra, skoro przekręt polegał na zawyżaniu ceny w której był też zawyżony VAT i podatek dochodowy to dlaczego przedstawiciele fiskusa nie siędzą na ławie oskarżonych razem z resztą?
zkonopko
Drobna poprawka oszustw dopuszczały się kelnerki, tancerki i kierowniczki, a nie kierownicy lokali. To tak dla przypomnienia, bo jak trzeba kobiety wcisnąć na męskie profesje to robi się to na siłę i ideologicznie, a jak winne kobiety, to na wszelki wypadek wtedy nie ma feminatywów tylko męska odmiana, żeby rozmyć to, że winne w Drobna poprawka oszustw dopuszczały się kelnerki, tancerki i kierowniczki, a nie kierownicy lokali. To tak dla przypomnienia, bo jak trzeba kobiety wcisnąć na męskie profesje to robi się to na siłę i ideologicznie, a jak winne kobiety, to na wszelki wypadek wtedy nie ma feminatywów tylko męska odmiana, żeby rozmyć to, że winne w tym przypadku były kobiety.
1a2b
bardzo słusznie! mężczyźni w burdelach bywają barmanami i wykidajłami ale raczej nie "kierownikami", facetki za to są zawsze kelnerkami, burdelmamami i oczywiście qoorewkami. tam nawet nie ma alfonsów ani właścicieli burdeli bo robią zły PR.
stefan_wilmont_i_ryszard_cyba
No tak, póki Banaś był w PIS, puty swój klub mógł prowadzić spokojnie. hehehehe
nekroekonom
Jaki klub? On żadnego klubu nie miał.
vacarius
No i musieli zacząć ginąć obcokrajowcy aby ktoś coś zrobił z tą patolą? A może by tak zalegalizować normalną prostytucje na wzór Holandii. Bo gdy jest normalnie to policja tam jest i nikt nie ginie nikt nie jest okradany.
pozhoga
Co to jest ,,normalna prostytucja"!? To wyrażenie ma tyle sensu, co np. ,,wg informacji Gazety Wyborczej". ROTFL.
monuz
Tylko, że oni nie żyli z prostytucji, która zresztą w Polsce jest legalna.
vacarius
Normalna prostytucja to taka co płąci podatki, skłądki na ZUS i NFZ. Czemu chcecie aby za moje pieniądze prostytutki były leczone z chorób wynikających ze specyfiki ich pracy. Moim zdaniem prostytutki też powinny płacić składki na NFZ jak każdy inny zawód. Niby prostytucja jest legalna ale co z tego gdy nie płacą podatków jak ja?Normalna prostytucja to taka co płąci podatki, skłądki na ZUS i NFZ. Czemu chcecie aby za moje pieniądze prostytutki były leczone z chorób wynikających ze specyfiki ich pracy. Moim zdaniem prostytutki też powinny płacić składki na NFZ jak każdy inny zawód. Niby prostytucja jest legalna ale co z tego gdy nie płacą podatków jak ja? Nie dość ze mam księży na utrzymaniu, górników, rolników, polityków wszelkie inne uprzywilejowane grupy zawodowe to jeszcze prostytutki.
nekroekonom odpowiada monuz
Nie do końca legalna skoro nie można od niej odprowadzać podatków i składek na ZUS.

Powiązane: Prokuratura na tropie przestępstw

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki