Jeszcze w 2026 r. dojdzie do pierwszego rozpalenia turbiny - zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sławomir Żygowski, prezes GE Vernova w Polsce, firmy współodpowiedzialnej za budowę elektrowni Ostrołęka. Podkreślił, że to inwestycja szczególnie ważna dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych.


„Projekt jest w 90 proc. ukończony. Przeszliśmy teraz z fazy budowlanej do fazy technologicznych rozruchów” - podkreślił Żygowski. Dodał, że na jesień zaplanowano finalne prace i test instalacji przy docelowym napięciu 400 kV. Rozmówca „Rz” zapowiedział, że wykonawca chce zakończyć wszystkie prace do końca pierwszego kwartału 2027 r. by „inwestor mógł ruszyć z komercyjną pracą bloku”.
Jeżeli do końca br. turbina nie zostanie uruchomiona operator elektrowni w Ostrołęce, którym jest Energa, będzie obarczony karą na rzecz Skarbu Państwa w wysokości 1,4 mln zł miesięcznie. Prezes polskiego oddziału GE Vernova podkreślił, że opóźnienie budowy elektrowni, która pierwotnie miała być gotowa do końca 2025 r., wpłynęły m.in. pandemia i wybuch wojny na Ukrainie.
„Energia, jaką Ostrołęka zasili system, jest niezwykle istotna, by utrzymać bezpieczeństwo dostaw energii w tej części kraju oraz do innych krajów bałtyckich” - powiedział dziennikowi Żygowski.
Na budowie elektrowni w Ostrołęce pracuje obecnie ok. tysiąca osób. „Położono ok. 600 km kabli, dostarczono 5 tys. ton stali i wylano ponad 30 tys. m sześciennych betonu” - podkreślił rozmówca „Rz”.(PAP)

ekn/ piu/





























































