Zgodnie z przypuszczeniami wrześniowe spadki notowań kontraktów terminowych na złoto i srebro zostały wykorzystane przez tzw. banki bulionowe do ograniczenia krótkich pozycji na obu metalach. O ile w przypadku złota zmiana nie była wielka, to w srebrze ruch był znaczący.


W czwartek, 16 września mogliśmy obserwować „klasycznie dziwne” wydarzenia na rynkach metali szlachetnych (a dokładnie na rynkach kontraktów terminowych). Tamtego dnia bez żadnej jednoznacznej przyczyny mocno spadły notowania złota i srebra. W tle krążyły „teorie spiskowe”, że jak zwykle w tego typu sytuacjach wyprzedaż została sprowokowana przez wielkie banki mające ogromną ekspozycję po „krótkiej” stronie kontraktów na złoto i srebro (to tzw. banki bulionowe, organizujące handel kruszcami).
Dopiero teraz dostaliśmy dane o tym, czy wrześniowe spadki zostały wykorzystane do zamknięcia krótkich pozycji po stronie „commercials” (czyli banków bulionowych) oraz długich pozycji wśród dużych i spekulacyjnie nastawionych uczestników rynku (określanych mianem „non-commercials”). Raport uwzględniający stan po wrześniowej wyprzedaży amerykański nadzór giełdowy jak zwykle opublikował w piątek wieczorem. Obrazuje on stan na koniec wtorkowej sesji, czyli 21 września.
W przypadku kontraktów na złoto notowanych na nowojorskiej giełdzie towarowej (Comex) redukcja krótkiej pozycji w gronie „commercials” wyniosła 21,6 tys. kontraktów, a więc niespełna 10%. Nie udała się więc powtórka z sierpnia, gdy w ramach dziwnego, nocnego krachu udało się „wyleszczyć” dużych spekulantów i tym samym ograniczyć krótką pozycję zajmowaną przez banki bulionowe. Już wtedy spekulowano, że była to próba wyjścia z krótkich pozycji przez banki bulionowe, które prawdopodobnie zostaną zmuszone do istotnego ograniczenia handlu złotem po wejściu w życie nowych regulacji zwanych Basel III. Więcej o wpływie trzeciej edycji Reguł Bazylejskich na rynek złota pisaliśmy w artykule zatytułowanym „Złoto, banki i Bazylea III”.
To, co nie wyszło w złocie, udało się na rynku kontraktów na srebro. W przypadku białego metalu ekspozycja „commercials” została zredukowana aż o 30%, do 28,1 tys. kontraktów. To najniższa wartość od czerwca 2019 roku. Dodajmy do tego, że jeszcze trzy miesiące temu krótka pozycja banków bulionowych opiewała na przeszło 70 tysięcy „srebrnych” kontraktów. Redukcja jest więc bardzo istotna.

Twarde dane, niepewne wnioski
Ceny srebra znalazły się w bardzo interesującym miejscu. Po trwających od czerwca spadkach dolarowe notowania białego metalu znalazły się w pobliżu linii wsparcia wyznaczanej przez lokalne minima z września i listopada ubiegłego roku. Równocześnie z rynku terminowego zdjęty został potencjalny „nawis podażowy”, co teoretycznie byłoby sygnałem kupna. Lecz nie mamy pewności, czy „ktoś” nie musi do końca roku zamknąć całek krótkiej pozycji, do czego potrzebowałby jeszcze jednego ruchu w dół.
Jeszcze bardziej niejednoznacznie sytuacja wygląda na rynku kontraktów na złoto, gdzie zarówno długa spekulacyjna pozycja netto jak i krótka pozycja banków bulionowych utrzymują się na historycznie bardzo wysokich poziomach. Także obecny poziom notowań złota pozostaje dość daleko względem kluczowego wsparcia, jakim jest strefa 1675-1680 USD/oz. Zatem w tym ujęciu paradoksalnie na krótką metę to złoto wydaje się teraz bardziej ryzykowną inwestycją niż srebro. Warto jednak pamiętać, że historycznie to srebro cechuje się znacznie większą zmiennością notowań i w razie jakichkolwiek rynkowych perturbacji zwykle bardziej niż złoto narażone jest na głębokie spadki.






























































