Indonezja może osiągnąć większy udział w rynkach, które są bardziej wrażliwe na zmiany ceny. Takimi rynkami są rynek chiński, indyjski czy pakistański. Jak uważa Mohammad Jaaffar Ahmad, szef Palm Oil Refiners Association w Malezji cytowany za Bloombergiem, większa sprzedaż z Indonezji wpłynie na znaczący spadek cen oleju palmowego.
Ceny tropikalnego oleju wykorzystywanego do wszystkiego począwszy od ciastek i chipsów ziemniaczanych, a skończywszy na detergentach i paliwach, straciły 26 proc. w tym roku. Powodem były wyższe zbiory surowca i rosnące obawy, że spowolnienie światowych gospodarek wpłynie na osłabienie popytu. Niższe ceny oleju mogą nieco uspokoić nerwową sytuację wysokich kosztów żywności na świecie, które według Organizacji Narodów Zjednoczonych wzrosły w ciągu roku o 26 proc.
Indonezja i Malezja odpowiadają za dostarczanie 80 proc. oleju palmowego na świecie. Najbardziej aktywny kontrakt na olej palmowy w dostawach na grudzień na malezyjskiej giełdzie instrumentów pochodnych tracił 0,3 proc. do 2 803 ringgitów (879$) za tonę. Tegoroczny spadek cen oleju palmowego sięgający 26 proc. był poważniejszy niż na przykład 15 proc. spadek cen oleju sojowego.
- Malezja będzie miała silną konkurencję - uważa Derom Bangun, przewodniczący Indonezyjskiej Rady ds. Oleju Palmowego. Według niego dzięki większej podaży ze strony Indonezji nastąpi nieznaczna korekta cen surowca. Maksymalny podatek na eksportowany olej palmowy (rafinowany, bielony i odświeżony) został zmniejszony z 23 do 10 proc.
K.G.




























































