Obligacje detaliczne Skarbu Państwa mogą być atrakcyjną propozycją dla osób próbujących zabezpieczyć swoje oszczędności przed inflacją. Do wyboru mamy różne typy obligacji. Które wybrać? Ile można zarobić? Jakie są ich wady? M.in. na te pytania odpowiadamy w "obligacyjnym bingo", czyli wielkim porównaniu rządowych papierów.


Jak każdego pierwszego dnia miesiąca również 1 października ruszyła sprzedaż nowych serii obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa. Nowością jest nie tylko wyższe oprocentowanie niektórych papierów, ale także otwarcie nowego kanału sprzedaży. Obligacje detaliczne można już kupić nie tylko za pośrednictwem Biura Maklerskiego PKO BP, ale również Biura Maklerskiego Banku Pekao. Dzięki temu obligacje oszczędnościowe są dostępne w bankowości internetowej Pekao24 i aplikacji PeoPay.
Czym są obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa?
Obligacje oszczędnościowe są rodzajem obligacji skarbowych, czyli sprzedawanych przez Ministra Finansów reprezentującego Skarb Państwa. W odróżnieniu od tzw. obligacji hurtowych, sprzedawanych na przetargach dla dużych inwestorów (np. banków), są kierowane bezpośrednio do inwestorów indywidualnych, m.in. gospodarstw domowych. Dlatego nazywane są również obligacjami detalicznymi.
Zobacz także
Jakie są rodzaje obligacji detalicznych?
Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa można podzielić na: powszechnie dostępne oraz przeznaczone wyłącznie dla beneficjentów programu „Rodzina 500 plus”.
Rodzinne Obligacje Skarbowe to rodzaj papierów, które może kupić wyłącznie osoba wskazana z imienia i nazwiska w Decyzji/Informacji o przyznaniu świadczenia wychowawczego. Maksymalnie można zainwestować kwotę równą otrzymywanej z tytułu tego świadczenia. Ministerstwo Finansów oferuje sześcio- i dwunastoletnie obligacje rodzinne.

Powszechnie dostępne detaliczne obligacje skarbowe można podzielić na obligacje: o stałym oprocentowaniu, o zmiennym oprocentowaniu zależnym od wysokości stopy referencyjnej NBP oraz o zmiennym oprocentowaniu zależnym od poziomu inflacji raportowanego przez GUS. Co kilkanaście miesięcy w ofercie resortu finansów na miesiąc pojawiają się także obligacje premiowe, dające szansę na zwycięstwo w loterii Ministerstwa Finansów.
Obligacje oszczędnościowe o stałym oprocentowaniu - ile można zarobić? Czy warto kupić?
Ministerstwo Finansów sprzedaje obecnie dwie serie obligacji o stałym oprocentowaniu: papiery wartościowe trzymiesięczne i trzyletnie.
Oprocentowanie pierwszych wynosi 3 proc. w skali roku, ale od zysku – tak jak w przypadku pozostałych obligacji (czy lokat) – zostanie pobrany podatek od zysków kapitałowych. Oznacza to, że jeśli 3 października kupimy obligację trzymiesięczną (OTS0123), na początku stycznia otrzymamy z powrotem zainwestowane 100 zł oraz 60 groszy odsetek.
Oprocentowanie obligacji trzyletnich (TOS1025) jest wyższe – wynosi 6,85 proc. w skali roku przez trzy lata. Odsetki są kapitalizowane. Trzy lata po zakupie resort finansów zwróci nam 100 zł oraz wypłaci blisko 18 zł odsetek.
Kupując obligacje o stałym oprocentowaniu, z góry wiemy, ile zarobimy na inwestycji. Możemy wybrać krótszy bądź dłuższy horyzont inwestycyjny. Wadą papierów trzymiesięcznych jest na pewno relatywnie niskie oprocentowanie. W bankach znajdziemy depozyty przynoszące wyższy zwrot. Oprocentowanie tzw. „trzylatek” jest już wyższe i konkurencyjne wobec lokat, ale wciąż stosunkowo niskie w zestawieniu z bieżącą inflacją i jej perspektywami na najbliższe lata.
"Obligacje Morawieckiego" - ile można zarobić? Czy warto kupić?
W maju 2022 r. premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie do sprzedaży nowego typu obligacji oszczędnościowych. Roczne i dwuletnie papiery wartościowe o oprocentowaniu zależnym od stopy referencyjnej NBP zostały nazwane „obligacjami Morawieckiego”.
Obligacje roczne (ROR1023) przyniosą w pierwszym miesiącu inwestycji zwrot w wysokości 6,75 proc. w skali roku, w kolejnych miesiącach oprocentowaniu także będzie równe aktualnej stopie referencyjnej NBP. Odsetki są wypłacane co miesiąc. Osoba, która 3 października zainwestuje 100 zł w te papiery, na początku listopada otrzyma na konto 46 groszy.
Obligacje dwuletnie (DOR1024) różnią się tym, że oprocentowanie jest powiększone o marżę w wysokości 0,1 proc.
Obligacje roczne i dwuletnie mogą być odpowiednim wyborem dla oszczędzających oczekujących wzrostu albo utrzymania stóp procentowych w najbliższym roku bądź dwóch, którym zależy na regularnej, comiesięcznej wypłacie odsetek. W takim układzie papiery będą miały przewagę nad trzyletnimi obligacjami oprocentowanymi tak samo bądź niżej, płacącymi wszystkie odsetki dopiero na zakończenie inwestycji o dłuższym horyzoncie.
Z drugiej strony „obligacje Morawieckiego” są atrakcyjnym wyborem dla osób spodziewających się istotnego spowolnienia inflacji w najbliższych latach.
"Obligacje antyinflacyjne" - ile można zarobić?
Oszczędzający mają do wyboru również obligacje czteroletnie (COI1026) i dziesięcioletnie (EDO1032) o zmiennym oprocentowaniu, począwszy od drugiego roku inwestycji zależnym od inflacji raportowanej przez GUS.
W przypadku tzw. czterolatek oprocentowanie w pierwszym roku wynosi 7 proc. w skali roku. Jeśli 3 października 2022 r. kupimy obligację COI1026, rok później otrzymamy na konto 5,67 zł. Zainwestowane 100 zł będzie nadal „pracować” w kolejnych latach. W drugim roku oprocentowanie wyniesie tyle, ile suma inflacji CPI w dziesiątym miesiącu od momentu zakupu i marży w wysokości 1 proc. Jeśli więc w sierpniu 2023 r. inflacja CPI sięgnie 10 proc., to w październiku 2024 r. na nasz rachunek trafi 8,1 zł. Sytuacja będzie się analogicznie powtarzać w kolejnych dwóch latach.
Obligacje dziesięcioletnie różnią się od "czterolatek" - obok dłuższego horyzontu inwestycji i nieco wyższej marży - tym, że odsetki nie są wypłacane co roku, ale kapitalizowane. Oprocentowanie w pierwszym roku wynosi 7,25 proc. Od drugiego roku równa się inflacji CPI (na takich samych zasadach jak w przypadku papierów czteroletnich) powiększonej o marżę w wysokości 1,25 proc. Odsetki podlegają rocznej kapitalizacji i są wypłacane dopiero przy wykupie obligacji – kapitał „pracujący” na łączny zwrot z inwestycji stopniowo się więc zwiększa.
Czy "obligacje antyinflacyjne" chronią przed inflacją?
Niestety tzw. „obligacje antyinflacyjne” nie zawsze w pełni ochronią kapitał przed inflacyjną erozją. Po pierwsze, z prognoz analityków wynika, że oprocentowanie w pierwszym roku inwestycji może okazać się niższe niż inflacja w tym okresie. Jeśli różnica będzie wyraźna, to realnej straty z pierwszego okresu może się już nie udać odrobić w pełnym horyzoncie inwestycji.
Po drugie, w kolejnych latach oprocentowanie jest zależne od tempa wzrostu cen w minionym okresie. Jeśli więc inflacja będzie narastać, realne straty będą się pogłębiać.
Po trzecie, oferowane przez resort finansów marże doliczane do inflacji począwszy od drugiego roku inwestycji są obecnie na tyle niskie w porównaniu z tempem wzrostu cen, że 19-proc. podatek od zysków kapitałowych sprawia, że inwestor ponosi realną stratę.
Przykład: Jeśli 3 października kupimy 10 obligacji czteroletnich (COI1026), po roku otrzymamy na konto 56,7 zł. W drugim roku oprocentowanie wyniesie tyle, ile suma inflacji CPI w dziesiątym miesiącu od momentu zakupu i marży w wysokości 1 proc. Jeśli więc w sierpniu 2023 r. inflacja CPI sięgnie 10 proc., to oprocentowanie w drugim roku inwestycji wyniesie 11 proc. brutto. Jednak netto będzie to „tylko” 8,91 proc., czyli mniej niż inflacja w okresie będącym punktem odniesienia.




























































