W obliczu wysokiej inflacji i niskiego oprocentowania depozytów bankowych Polacy ulokowali w ubiegłym roku rekordową kwotę w obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa. Grupa inwestujących w rządowe papiery nieco się poszerzyła, ale pozostała wąska. Przeciętny nabywca był zamożną osobą po pięćdziesiątce.


W 2021 r. Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji detalicznych rekordowe 43,3 mld zł, czyli blisko 53 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednak aż 17 mld zł z tej kwoty rząd musiał już oddać inwestorom, którzy zakupili papiery trzymiesięczne wyemitowane w ubiegłym roku. Tym samym na czysto resort pozyskał 26,5 mld zł, o niespełna 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Dynamika wzrostu była najniższa od 2015 r.
Popularność oszczędzania ze Skarbem Państwa rosła już siódmy rok z rzędu, po raz piąty z kolei wspinając się na najwyższe poziomy w historii.
Oszczędzający najczęściej sięgali po obligacje trzymiesięczne, które odpowiadały za 52 proc. zakupów. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również papiery czteroletnie (32,8 proc.). Następne w kolejności były "dwulatki" i "dziesięciolatki" (po 7 proc.). Z kolei specjalne obligacje sprzedawane wyłącznie beneficjentom programu "Rodzina 500 plus" przyciągnęły większą kwotę niż "trzylatki" (0,7 vs 0,4 proc.).
Zobacz także
W 2020 r. struktura sprzedaży była nieco inna - najpopularniejsze były "czterolatki" (39,5 proc.), a za nimi znalazły się papiery trzymiesięczne (37,2 proc.). Czyżby Polacy zaczęli częściej inwestować w aktywa o stałym, niskim oprocentowaniu? Byłoby to w okresie nieprzejściowej, wysokiej inflacji dość ekstrawaganckie. W rzeczywistości powab rządowej alternatywy dla lokat wyraźnie osłabł w drugiej połowie roku wraz z przyspieszającym wzrostem cen w gospodarce. Widać to w danych o poziomie zaangażowania w poszczególne typy obligacji.

Na koniec ubiegłego roku Polacy mieli w swoich portfelach inwestycyjnych blisko 34 mld zł ulokowane w obligacjach czteroletnich - wynika z szacunków Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów. To o ok. 11 mld zł (czyli ok. 50 proc.) więcej niż rok wcześniej. Tymczasem w papierach trzymiesięcznych oszczędzający zgromadzili niespełna 5,7 mld zł, o niecałe 2 mld zł (53 proc.) więcej niż na koniec 2020 r. Ponad 2 mld zł netto poszło na zakupy "dziesięciolatek", windując ich stan posiadania w portfelach inwestorów do ok. 9,5 mld zł. Spadło za to zaangażowanie w "dwulatki" (o ponad 650 mln zł), przynoszące 1 proc. zysku brutto w skali roku.
W efekcie obligacje czteroletnie odpowiadały w niemal trzech czwartych za wzrost portfela obligacji detalicznych, a "dziesięciolatki" dodały kolejne 15 proc. - wynika z szacunków Bankier.pl. Papiery trzymiesięczne stanowiły ok. 13 proc.
Kto kupował obligacje oszczędnościowe?
Do obligacji oszczędnościowych przekonali się kolejni inwestorzy, ale grupa oszczędzających ze Skarbem Państwa pozostała relatywnie wąska. Na koniec 2021 r. rządowy dług detaliczny w swoich portfelach inwestycyjnych miało 211,5 tys. osób, a konta IKE-Obligacje założyło 34,6 tys. osób. Oznacza to, że grupa lokująca środki w papiery detaliczne poszerzyła się o ok. 50 tys. osób, czyli blisko jedną czwartą i prawie 20 tys. więcej, niż przybyło w 2020 r.
Średni stan portfela obligacyjnego zwiększył się o ok. 20 tys. zł, do ponad 260 tys. zł. Blisko 73 proc. kupujących miało ponad 50 lat. Inwestorzy między 35. a 50. rokiem życia stanowili 23,1 proc. nabywców, a młodsi - niecałe 4 proc.
Papiery kupowało przeciętnie ponad 32 tys. osób miesięcznie, o ponad 30 proc. więcej niż w 2020 r. Średni miesięczny wydatek wyniósł przeszło 110 tys. zł.
Liczby sugerują, że duże pieniądze w obligacje detaliczne inwestują osoby zamożne. Rządowe papiery są atrakcyjną formą dywersyfikacji portfela, dającą możliwość "zaparkowania" sporej kwoty w bezpiecznym miejscu na przyzwoity procent. Ale już pod koniec ubiegłego roku zaczęło się to zmieniać. Pomimo rosnących stóp procentowych Ministerstwo Finansów nie zdecydowało się na aktualizację oferty, podczas gdy lepsze warunki zaczęły przedstawiać oszczędzającym banki. W przypadku lokujących duże kwoty barierą mogą być bankowe limity, ale inwestujący mniejsze kwoty w papiery trzymiesięczne mogą przenieść środki. Widać to już w grudniowych danych o sprzedaży obligacji detalicznych, a potwierdzenie powinno nadejść wraz z opublikowaniem statystyk podaży pieniądza.
Mimo rosnącej popularności rządowe papiery detaliczne pozostają marginalną formą oszczędzania na tle depozytów bankowych. Polacy (tylko gospodarstwa domowe) zgromadziły na kontach ok. 900 mld zł, a na lokatach - ok. 150 mld zł. Tymczasem w obligacjach oszczędnościowych ulokowały ok. 57 mld zł. W ostatnim roku przede wszystkim puchły depozyty bieżące, na których przybyło ok. 110 mld zł, podczas gdy z terminowych odpłynęło ok. 40 mld zł. Poziom zaangażowania w detaliczne papiery Skarbu Państwa wzrósł o ok. 15,5 mld zł.





























































