Notowania ropy naftowej podczas wczorajszej sesji giełdy NYMEX wzrosły o 4,39 USD lub 6,9% do poziomu 67,39 USD za baryłkę. Wczorajszy skok notowań ropy był największym kwotowym wzrostem w historii.
Ropa naftowa jest obecnie o ponad 45% droższa niż przed rokiem, jednak jej cena jest ciągle o ponad 3 USD niższa niż 30 sierpnia – za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD.
Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja na światowym rynku paliw jest obecnie na tyle dramatyczna, że grozi poważnym spowolnieniem globalnego wzrostu gospodarczego. Rosnące w stałym, wysokim tempie gospodarki USA, Chin czy Indii wymagają coraz większych dostaw surowców energetycznych.
Rosnącemu szybko popytowi towarzyszą co raz to nowe zakłócenia podaży – jak choćby niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie, czy ostatnio ataki żywiołów w Zatoce Meksykańskiej. Wszystko to wywindowało w ciągu ostatnich miesięcy notowania ropy naftowej na astronomiczne poziomy. Kartel OPEC postanowił zrobić co się da, by sytuację uspokoić.
Zrzeszająca 11 państw z różnych części świata Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową jest źródłem około 40% ropy na światowych rynkach. Celem organizacji jest kontrolowanie światowego wydobycia ropy, poziomu cen i opłat eksploatacyjnych.
Na trwającej od wczoraj konferencji OPEC w Wiedniu wybierano spośród dwóch możliwych posunięć mających na celu uspokojenie światowych rynków. Pierwszym z nich było dostarczenie dodatkowych dwóch milionów baryłek ropy dziennie do czasu, gdy sytuacja powróci do normy. Byłoby to typowe działanie doraźne, mające na celu zapełnienie powstałej po ataku huraganu Katrina dziury w podaży ropy.
Drugim rozważanym przez członków kartelu ruchem było podwyższenie dziennego limitu wydobycia ropy o 500 tysięcy baryłek. Takiego posunięcia oczekiwali od OPEC uczestnicy rynku – mając długofalowy charakter, teoretycznie mogłoby ono uspokoić inwestorów i pozwolić sprowadzić ceny ropy naftowej na ziemię. Obecnie limit wydobycia przez kraje należące do OPEC wynosi 28 mln baryłek ropy dziennie.
Jeszcze zanim ministrowie OPEC zdążyli podjąć jakąkolwiek decyzję, jej wpływ na sytuację na rynku powszechnie uważało się jednak za symboliczny. Po pierwsze - analitycy wskazują na fakt, że kartel i tak eksportuje dziś około 28,5 mln baryłek ropy dziennie, więc ewentualna podwyżka zaistniałaby tylko na papierze.
Po drugie – z ostatnich raportów wynika, że na światowym rynku tak naprawdę wcale nie brakuje ropy naftowej, lecz przede wszystkim jej destylatów. Prawdziwym problemem są niewystarczające moce przerobowe rafinerii, które nie nadążają z przetwarzaniem surowca na benzynę i inne pochodne.
BaP






























































