REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nowe zasady działania urzędów pracy i pomocy bezrobotnym w 2014 r.

2014-01-14 06:00
publikacja
2014-01-14 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Resort pracy i polityki społecznej już w 2013 r. stworzył projekt reformy urzędów pracy. Nowe przepisy miały wejść w życie 1 stycznia, ale na razie utknęły w Sejmie. Rewolucja w „pośredniakach” jest jednak nieuchronna – dzięki niej więcej bezrobotnych ma znaleźć pracę w 2014 r.

kolejka w urzędzie pracy

foto: thinkstock

Jak poinformowało nas Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, celem zmian ma być lepsza obsługa bezrobotnych w urzędach pracy. Jak powiedział minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, polskie „pośredniaki” mają stać się centrami pracy na wzór brytyjskich „job centres”. Projekt może ulec drobnym zmianom, bo na razie pracują nad nim posłowie.

Zmiany w urzędach pracy w 2014 r.

Obecnie pracownicy urzędów pracy podzieleni są na pośredników, doradców zawodowych i liderów klubów pracy. Po zmianach, zarejestrowani bezrobotni od początku będą prowadzeni przez tego samego doradcę klienta. Taka sama zmiana będzie dotyczyła pracodawców, którzy zgłoszą swoją ofertę zatrudnienia.

telefony» Tak bezrobotni wykręcają się od podjęcia pracy
Druga istotna zmiana to nowe podejście do bezrobotnych. Po wejściu w życie nowych przepisów bezrobotni będą przydzieleni do jednego z trzech profili pomocy. Do pierwszej grupy trafią bezrobotni aktywni na rynku pracy, którzy potrzebują jedynie przedstawienia im oferty pracy. Druga grupa to bezrobotni wymagający wsparcia, którzy skorzystają ze wszystkich usług i instrumentów rynku pracy zaoferowanych im w urzędzie. Do trzeciej grupy przydzielone zostaną osoby oddalone od rynku pracy, zagrożone wykluczeniem społecznym, jak również ci, którzy uchylają się od legalnej pracy lub z własnego wyboru nie interesują się jej podjęciem.

- Profilowanie działań wobec osób bezrobotnych to jedno z najciekawszych rozwiązań w całej ustawie. Wymusza rzeczową rozmowę z osobą szukającą pracy. Czas, który na to przeznaczymy, z pewnością się zwróci, bo więcej osób będzie mogło być skutecznie zaktywizowanych. Firmy szkoleniowe będą otrzymywały profile poszukiwanych pracowników od samych pracodawców, bo to przecież oni najlepiej wiedzą, kto jest im potrzebny – mówi Lech Antkowiak, zastępca dyrektora PUP w Warszawie.

Wakacje na giełdzie

Bezrobotni przydzieleni do trzeciej grupy, czyli około 180 tys. osób (10 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych) będą mogli skorzystać z bloku „Integracja”. Dla nich został również stworzony blok „Aktywizacja”, dzięki któremu mają oni zostać przygotowani do radzenia sobie na rynku pracy i skierowani do wykonywania prac społecznie użytecznych. „Pośredniaki” podejmą współpracę z ośrodkami pomocy społecznej, lokalnymi organizacjami pozarządowymi i prywatnymi agencjami pracy, które przejmą część zadań z zakresu pomocy bezrobotnym. Obecna współpraca pod hasłem „Partnerstwo dla pracy” to działanie pilotażowe.

Projekt zmian zakłada również nowe instrumenty pomocy – granty na telepracę, pożyczki na utworzenie stanowisk pracy, założenie firmy, świadczenia aktywizacyjne, szkolenia czy dofinansowanie wynagrodzenia dla zatrudnionych osób powyżej 50. roku życia.

Pracodawcy zatrudniający młodych (według nowej definicji to osoby do 30. roku życia), również będą mogli liczyć na pomoc.Zostaną zwolnieni z obowiązku opłacania składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Mogą też ubiegać się o refundację składek na ubezpieczenia społeczne i dofinansowanie do ich wynagrodzeń.

Dla osób z dłuższym stażem pracy powstanie zaś Krajowy Fundusz Szkoleniowy. Z jego środków osoby powyżej 45. roku życia będą mogły podnieść swoje kwalifikacje, zdobywać certyfikaty i opłacać szkolenia. Na ten cel resort pracy w 2014 r. przeznaczy 100 mln zł. Pracodawca będzie ponosił 20 proc. kosztów szkolenia, ale mikroprzedsiębiorstwa będą z tej opłaty zwolnione.

kontroler» Inspektor PIP: zatrudniają na 1/60 etatu, a my jesteśmy bezradni
Ostatnią istotną zmianą jest skrócenie okresu, w którym urząd pracy musi przedstawić ofertę stażu, zatrudnienia albo podniesienia kwalifikacji bezrobotnemu. Obecnie wynosi on 6 miesięcy, ale po wejściu w życie nowych przepisów będą to 4 miesiące. Polska, jako pierwszy kraj w Europie, wprowadzi też gwarancję pracy dla młodych.

Kiedy czeka nas rewolucja w pośredniakach?

Rząd przyjął projekt zmian w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy już 5 listopada 2013 r. Nowe zasady miały obowiązywać od 1 stycznia 2014 r. – Na razie działamy na starych zasadach. Nowa ustawa obecnie czytana jest w Sejmie i czeka ją jeszcze standardowy proces legislacyjny. Kolejny planowany termin wejścia w życie zmian to 1 lutego 2014 r., ale spodziewamy się, że faktyczne zmiany zaczną się dopiero w marcu albo połowie kwietnia – powiedziała w rozmowie z Bankier.pl Jolanta Tulkis, rzecznik prasowy PUP w Białymstoku.

Czy Powiatowe Urzędy Pracy poradzą sobie z taką ilością modyfikacji? Swoją opinią na ten temat podzieliła się z nami Monika Zaręba, ekspert rynku pracy Pracodawców RP. - Urzędy pracy miały szansę na zapoznanie się z pierwszą propozycją zmian w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy już w lutym 2013 r., kiedy MPiPS przedstawiło pierwszy projekt założeń do zmian w ustawie. Wobec powyższego mamy podstawy by oczekiwać, że organizacyjnie urzędy sobie poradzą. Wiele spośród proponowanych instrumentów jest nowością, a część z nich była testowana przy okazji projektów pilotażowych realizowanych przez MPiPS, inne zostały zaczerpnięte jako dobre wzorce z innych państw – mówi Zaręba. Przy wysokiej i wciąż rosnącej stopie bezrobocia (w grudniu 2013 r. wynosiła 13,4 proc., czyli o 0,2 pkt proc. więcej niż w listopadzie ubiegłego roku) wszelkie zmiany na rynku pracy mogą okazać się korzystne, przede wszystkim z punktu widzenia bezrobotnych, ale też pracodawców.

Justyna Niedbał
Bankier.pl


j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dziesięć spółek z GPW w portfelu na sierpień 2026 r.
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~Aga
Kto wreszcie pomyśli o bezrobotnych w wieku 30+ , dla nas nie ma żadnej pomocy, jak mamy sie odnaleźć na rynku, (kiedy pracodawcy chcą zatrudniać uczniów/studentów, zeby zaoszczędzić, ludzi młodych świeżo po szkole/studiach). Dla nas nie ma zadnych kursów, szkoleń - jestesmy w najgorszej sytuacji !!! Nawet o tych 50+ ktoś myśli, Kto wreszcie pomyśli o bezrobotnych w wieku 30+ , dla nas nie ma żadnej pomocy, jak mamy sie odnaleźć na rynku, (kiedy pracodawcy chcą zatrudniać uczniów/studentów, zeby zaoszczędzić, ludzi młodych świeżo po szkole/studiach). Dla nas nie ma zadnych kursów, szkoleń - jestesmy w najgorszej sytuacji !!! Nawet o tych 50+ ktoś myśli, a ludzie po 30stce muszą sobie radzić sami, gdzie często nie potrafią sie przebić, choć bardzo tego chcą... Potrzebujemy wsparcia !
~Ewa
Jak czytam te bzdurne wpisy , to ręce opadają. Za wszystko winni są pracownicy urzędu a bezrobotni to takie niewinne , biedne owieczki ( które z reguły pracują na czarno i urząd potrzebują tylko do ubezpieczenia). Trochę pomyślcie. To nie pracownicy ustalają ustawy i wytyczne do niej. Jak pracodawca nie miałby tyle opłat i kosztów Jak czytam te bzdurne wpisy , to ręce opadają. Za wszystko winni są pracownicy urzędu a bezrobotni to takie niewinne , biedne owieczki ( które z reguły pracują na czarno i urząd potrzebują tylko do ubezpieczenia). Trochę pomyślcie. To nie pracownicy ustalają ustawy i wytyczne do niej. Jak pracodawca nie miałby tyle opłat i kosztów poniesionych w związku z zatrudnieniem bezrobotnego , to od razu byłoby więcej miejsc pracy i nie potrzebne byłyby ustawy , które z roku na rok są gorsze
~nik
Z tymi reformami jest tak jak z lekarzem, który wysyła na liczne badania, a nie leczy. Wymyślają jakieś durne kwestionariusze, jakby tych które wypełnia się podczas rejestracji, im nie wystarczała. Przecież to profilowanie bezrobotnych służy tylko temu, żeby wykluczyć ze statystyk tysiące osób.
Propaganda sukcesu. Jeśli dodać
Z tymi reformami jest tak jak z lekarzem, który wysyła na liczne badania, a nie leczy. Wymyślają jakieś durne kwestionariusze, jakby tych które wypełnia się podczas rejestracji, im nie wystarczała. Przecież to profilowanie bezrobotnych służy tylko temu, żeby wykluczyć ze statystyk tysiące osób.
Propaganda sukcesu. Jeśli dodać do tego szkolenia i marnotrawienie na nie pieniędzy mamy niezły koktajl. Jakoś dziennikarze nie drążą tematu.
~fg56
bicie piany przez jeszcze jako tako zarabiających i ciepło kawusię popijających. Konsumentów coraz mniej i jeleni. Kto was utrzyma garnitury ? Samozatrudnienie ?
~Farsa
Są tacy pracodawcy którzy wykorzystują UP jako źródło niewolników do pracy.
O to przykład jest pracodawca, który zatrudnia pracownia w dużej piekarni na okres 2-3 dni, daje tak "popalić" że żaden niewolnik nie wytrzymuje t.z. praca od 04.30 praca jako kierowca, dostawca pieczywa, załadować pieczywem swój star i innych
Są tacy pracodawcy którzy wykorzystują UP jako źródło niewolników do pracy.
O to przykład jest pracodawca, który zatrudnia pracownia w dużej piekarni na okres 2-3 dni, daje tak "popalić" że żaden niewolnik nie wytrzymuje t.z. praca od 04.30 praca jako kierowca, dostawca pieczywa, załadować pieczywem swój star i innych przewoźników, rozwieść po sklepach, rozładować, po przyjeździe jako pracownik fizyczny rozładować dostawę z akcesoriami mąka drożdże itp. praca fizyczna do 13.30-14.00.
Po 2-3 dniach wszyscy rezygnują, brak zapłaty za kompromis zgłoszony do UP
że pracodawca zrezygnował a nie porzucił pracy pracownik.
I tak można wykorzystywać niewolników przez lata!!!
~jack
W MAŁYCH MIASTACH-MIASTECZKACH NIE MA ŻADNEJ PRACY !!!!!!!!!!!! kogo -komu te bzdury ?
~podatnik i konsument
Po pierwsze Urzędy Pracy nie sprawdzają ofert pracy składanych im przez pracodawców i trafiają tam również oferty, które w rzeczywistości okazują się sposobem potencjalnych pracodawców na badanie rynku w kierunku sprawdzania, czy znajdą potrzebnych im pracowników w przypadku rozpoczęcia planowanych w przyszłości inwestycji. Kodeks Po pierwsze Urzędy Pracy nie sprawdzają ofert pracy składanych im przez pracodawców i trafiają tam również oferty, które w rzeczywistości okazują się sposobem potencjalnych pracodawców na badanie rynku w kierunku sprawdzania, czy znajdą potrzebnych im pracowników w przypadku rozpoczęcia planowanych w przyszłości inwestycji. Kodeks Pracy powinien być przez pracodawców przestrzegany i zatrudnianie na umowę o pracę, zlecanie na umowę zlecenie czy umowę o dzieło powinno znaczyć to co znaczy w Kodeksie Pracy, natomiast sens śmieciowych umów powinien oznaczać oferty pracy dorywczej w celu zdobycia dodatkowego zarobku i tu Urzędy Pracy również mogłyby być miejscem do informowania o potrzebie pracy dorywczej. Przecież każdy jest płatnikiem podatku VAT robiąc zakupy, a deponując pieniądze w banku płacimy podatek od odsetek. Jeśli potencjalnego pracownika nie interesuje umowa o pracę to powinien chyba zarejestrować własną działalność i świadczyć swoją pracę nie tylko dla jednego pracodawcy czy lepiej zleceniodawcy. Nie twórzmy fikcji i nie oszukujmy się. Pracodawca zatrudniający na umowy zlecenia, umowy o dzieło czy zmuszający do otwierania działalności gospodarczej pracownika, który w rzeczywistości pracuje jak na umowę o pracę postępuje w sposób niedozwolony bo sprzeczny z Kodeksem Pracy. Również członkowie Rad Nadzorczych zatrudniani na umowy śmieciowe to jakaś chora sytuacja. Nie okradajmy samych siebie jak powiedział Pan Premier. Kiedyś mówiono państwowe to niczyje ale to nieprawda gdyż nie można oszukiwać czy okradać państwa nie oszukując czy okradając siebie jako społeczność, społeczeństwo.
~gregor
Czy tylko ja jestem genialny. Czy nikt o tym w naszym Sejmie nie pomyślał. Jedną ustawą można zlikwidować jakie 100000 bezrobotnych a następny milion zmotywować do szukania innej pracy. Wystarczy ustawowo nakazać zamykanie śmietników na kłódki.
~lassarus34
Rozwiązanie problemu jest bardzo proste. Zamknać urzedy pracy gdyż nie przynoszą wartości dodanej. Kompetencje przekazać do firm prywatnych uszczelniając system aby go nie wykorzystywali. Premiować te z efektami. Ale przecież pan Kamysz tego nie zrobi ponieważ jest to dodatkowa praca = myślenie (a jak wiadomo myślenie to najcięższa Rozwiązanie problemu jest bardzo proste. Zamknać urzedy pracy gdyż nie przynoszą wartości dodanej. Kompetencje przekazać do firm prywatnych uszczelniając system aby go nie wykorzystywali. Premiować te z efektami. Ale przecież pan Kamysz tego nie zrobi ponieważ jest to dodatkowa praca = myślenie (a jak wiadomo myślenie to najcięższa praca dla ludzi dlatego tak niewielu ją wykonuje) a po drugie będzie niepolityczny gdyż będzie musiał zwolnić urzędników, którzy są niepotrzebni.
~hg.f odpowiada ~lassarus34
zgadzam się że lepiej by było gdyby to pracodawca szkolił pracownika którego potem potrzebuje a kasa zamiast do UP powinna trafiać do tych pracodwaców. Oczywiście jeśil nie zatrudnią takiej osoby potem to zwrot kasy którą UP wspomógł pracodawcę przy przyuczaniu delikwenta do zawodu. Był przecież program staży który miał sens oczywiście zgadzam się że lepiej by było gdyby to pracodawca szkolił pracownika którego potem potrzebuje a kasa zamiast do UP powinna trafiać do tych pracodwaców. Oczywiście jeśil nie zatrudnią takiej osoby potem to zwrot kasy którą UP wspomógł pracodawcę przy przyuczaniu delikwenta do zawodu. Był przecież program staży który miał sens oczywiście jeśli pracodawcy by go nieuczciwie nie wykorzystywali. Ale to dałoby się wyelimonować przecież. Więcej kasy na staże zatem i uszczelnienie przepisów a mniej do UP i na bezsensowne szkolenia i będzie lepiej.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki