Zdaniem fenomenalnego Novaka Djokovica tenisiści brytyjscy wkrótce powrócą do światowej czołówki.
Lider ranking ATP, Novak Djokovic, który od początku sezonu zachwyca fascynatów tenisa świetną formą, uważa, że zawodnicy z Wielkiej Brytanii niebawem pójdą w jego ślady i odniosą wreszcie triumf w ojczystych zawodach rozgrywanych na trawiastych kortach Wimbledonu.
Historia Djoka wydaje się być, jak z bajki. Dorastał w Serbii ogarniętej wojną i nigdy nie miał tylu udogodnień, co jego przeciwnicy z Wysp. Mimo to, kiedy w wieku czterech lat po raz pierwszy trafił do campusu tenisowego w Kopaoniku, wiedział już, że w dalekiej przyszłości spełni się marzenie jego rodziny o tym, by został światowym „numerem 1.”. I nie pomylił się.
Bazując na własnych doświadczeniach, Nole śmiało powiedział dziennikarzom, że Brytyjczycy powinni być dobrej myśli. Zdaniem trzykrotnego mistrza turniejów z cyklu Wielkiego Szlema niebawem i oni doczekają się rodzimej gwiazdy kortów. Trudno się jednak dziwić ich niecierpliwości. Ostatnim reprezentantem Wielkiej Brytanii, który zwyciężył w Wimbledonie, był bowiem Fred Perry (1936 rok).

W ostatnich latach najbliżej tego wielkoszlemowego trofeum byli Andy Murray i Tim Henman. Ku niepocieszeniu fanów obaj tenisiści skończyli jednak swoją przygodę z rozgrywkami najwyżej w półfinale.
- Nie jestem w żaden sposób zaangażowany w brytyjski system tenisa. Ale po latach obserwacji sytuacji panującej w moim kraju, zrozumiałem, że wszystko sprowadza się tak naprawdę do silnej psychiki zawodnika i jego pragnienia sukcesu. Głód bycia profesjonalistą w swoim fachu może zapewnić zdobycie tytułu „numeru 1.” – stwierdził 24-latek.
- Gracze z Serbii mojego pokolenia nigdy nie mieli żadnych udogodnień ze strony jednostek rządowych. Wszystko opierali na ciężkiej pracy, wsparciu bliskich i odpowiednim podejściu mentalnym. Dlatego jestem pewien, że reprezentanci Wysp powrócą na drogę, która zaprowadzi ich na sam szczyt. Wielka Brytania jest przecież jednym z tych państw, które mogą się pochwalić najdłuższą tradycją w tej dyscyplinie – dodał.
PS































































