Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski stwierdził w sobotę, że projekt podatku cyfrowego to „ustawa o sprawiedliwości społecznej”. Przypomniał, że w niektórych krajach UE obowiązują już takie rozwiązania, które przynoszą miliardowe wpływy do budżetów państw.


W piątek resort cyfryzacji opublikowany w RCL projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług. Skierowana do konsultacji publicznych propozycja zakłada 3 proc. podatku od przychodów największych globalnych firm technologicznych działających w Polsce. Przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. W ciągu dekady budżet miałby zyskać na tym podatku blisko 31,7 mld zł.
Wicepremier broni podatku dla big techów: Big techy muszą płacić podatki w Polsce
O nowe rozwiązania podatkowe Gawkowski został zapytany w sobotę podczas konferencji prasowej polityków Nowej Lewicy w Bielawie na Dolnym Śląsku.
Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy powiedział, że „projekt podatku cyfrowego to ustawa o sprawiedliwości społecznej”. – W wielu państwach UE podatek cyfrowy jest podatkiem, który już obowiązuje, i miliardy wpływające do budżetu tych państw są codziennością, tak jak we Francji – mówił.
Wicepremier zwrócił uwagę, że podatek cyfrowy jest daniną od firm, a nie od obywateli. – Każdy, kto w Polsce zarabia na sieci, na handlu, na usługach cyfrowych, powinien wiedzieć, że trzeba się dzielić swoimi zarobkami w Polsce. Ten podatek cyfrowy jest dla mnie nie tylko ustawą, ale kwestią lewicowego DNA – powiedział Gawkowski.

Dodał, że podatek cyfrowy to „odpowiedzialność za to, że nowy świat, nowe technologie wkroczyły mocno w życie człowieka.
Wszyscy powinniśmy wiedzieć, że dokładamy się do tego, że platformy na nas zarabiają, a chcemy korzystać ze środków finansowych, które zostawiamy w ich portfelach – powiedział wiceprzewodniczący Nowej Lewicy, dodając, że „wiele platform cyfrowych nie płaci podatków w Polsce i próbuje wyprowadzać je za granicę”.
Podkreślił, że projekt ma charakter rządowy. – Chcemy przekonać innych partnerów w rządzie, a mamy świadomość, że nie wszyscy są za tym podatkiem. Wierzę, że w tej kadencji podatek cyfrowy zostanie przygotowany w taki sposób, żeby wszyscy się na niego w koalicji rządowej zgodzili – powiedział Gawkowski.
Podatek cyfrowy ma przynieść miliardy do budżetu
Zgodnie z projektem podatek cyfrowy w Polsce miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim.
Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi m.in. o portale społecznościowe czy tzw. marketplace’y, czyli internetowe platformy handlowe. Podatek miałyby także płacić big techy, które zajmują się sprzedażą danych o użytkownikach.
Podatnikiem mają być podmioty lub skonsolidowane grupy spełniające łącznie dwa warunki: globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody z usług objętych ustawą, uzyskanych w Polsce powyżej 25 mln zł w poprzednim okresie rozliczeniowym, bez względu na rezydencję podatkową i siedzibę.
W sobotę politycy Nowej Lewicy przebywają na Dolnym Śląsku w ramach akcji „Lewica Dowozi”. Późnym popołudniem zaplanowano jeszcze spotkanie z liderami tej formacji w Polanicy-Zdroju. W niedzielę takie spotkanie ma się odbyć we Wrocławiu. (PAP)
pdo/ mok/





























































