Niemcy tworzą "antychiński" fundusz

Rząd w Berlinie jest zaniepokojony falą akwizycji niemieckich przedsiębiorstw przez Chińczyków i podejmuje kolejne kroki, by powstrzymać ekspansję Pekinu. Teraz zamierza powołać specjalny fundusz, który będzie ratował firmy zagrożone przejęciem - donosi agencja Reutera.

(fot. Hannibal Hanschke / Reuters)

Do niedawna głównym celem chińskich przedsiębiorstw inwestujących za granicą było zabezpieczenie dostępu do surowców naturalnych, niezbędnych do zaspokojenia ogromnego apetytu Państwa Środka. Jednak w ostatnich kilku latach ich wzrok coraz częściej pada na kraje rozwinięte, gdzie znajdują się niemniej cenne aktywa - technologie, know-how, znane marki czy kompetentni pracownicy - które mają, wraz z innowacjami rozwijanymi za Murem, pozwolić chińskiej gospodarce na jakościowy skok naprzód i dołączenie do grupy globalnych liderów technologicznych. Oczywistym celem Chińczyków są zatem firmy niemieckie, należące do najbardziej zaawansowanych na świecie.

Granice naszego zachodniego sąsiada przez wiele lat były otwarte na zagranicznych inwestorów, jednak fala chińskiego kapitału, która zalała Niemcy w 2016 r. wyraźnie otrzeźwiła Berlin. Narodową dyskusję, która rozlała się potem na Europę, wywołało niespodziewane przejęcie przez Chińczyków firmy Kuka, lidera branży robotyki, wytwórcy produktów o potencjalnym zastosowaniu militarnym. Z wyliczeń Rhodium Group wynika, że w 2016 r. chińskie firmy zainwestowały w Niemczech w formie bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) 11 mld euro, więcej niż w poprzednich 15 latach łącznie.

W 2017 r. BIZ wyraźnie spadły - do 1,7 mld euro - ale był to przede wszystkim rezultat tymczasowej walki Pekinu z odpływem kapitału zza Muru w obliczu zagrożenia kryzysem finansowym, a nie zmiany długotrwałej strategii rozwoju Państwa Środka. Ponadto, kilku transakcji nie udało się domknąć, kilka dużych inwestycji nie zostało zakwalifikowanych jako BIZ, ponieważ objęte udziały nie przekroczyły 10 proc. (zakup 8,8 proc. akcji Deutsche Banku przez HNA). Akurat w tym okresie nie doszło również do żadnej dużej transakcji, które zdarzają się stosunkowo rzadko, ale mają duży wpływ na sumę BIZ.

W pierwszej połowie tego roku napływ pozostał niewielki (1,5 mld euro), ale emocje wzbudziły transakcje, które nie spełniają definicji BIZ - chiński Geely po cichu, obchodząc niemieckie przepisy, nabył 9,7 proc. udziałów w Daimlerze.

Tymczasem niemieccy politycy (i nie tylko) wskazują, że w stosunkach z Chinami brakuje równowagi - Pekin ogranicza zagranicznym podmiotom dostęp do rynku za Murem. Podnoszony jest także argument o zagrożeniu bezpieczeństwa - w awangardzie chińskiej ekspansji kroczą przedsiębiorstwa państwowe, bezpośrednio sterowane przez partyjnych dygnitarzy, oraz powiązane z władzą firmy prywatne.

Berlin ma ograniczone pole manewru - obecne regulacje prawne, zgodne z porozumieniami międzynarodowymi, m.in. w ramach WTO, nie dają im prostej możliwości zablokowania "niechcianego" przejęcia. Weto przysługuje jedynie w przypadku niektórych branż (związanych z bezpieczeństwem narodowym) i zakupów udziałów powyżej 25 proc.

Jednak prace nad poszerzeniem prerogatyw władz trwają - katalog firm objętych regulacjami jest poszerzany, a Berlin zabiega o przyjęcie wspólnych regulacji na poziomie unijnym. W lipcu państwowy bank KfW udaremnił inwestycję Chińczyków, samemu nabywając 20-proc. udział w 50Hz - niemieckiej spółce przesyłowej.

Teraz, jak donosi Reuters, trwają prace nad obniżeniem 25-proc. progu oraz utworzeniem specjalnego funduszu, który miałby ratować przedsiębiorstwa zagrożone przejęciem w sytuacji, gdy zabrakłoby kontrpropozycji dla chińskiej oferty zakupu oraz gdy niewystarczające byłyby gwarancje KfW.

Wartość funduszu miałaby wynieść miliard euro, czyli stosunkowo niewiele, ale wystarczająco dużo, by uniemożliwić mniejsze a istotne przejęcia (Chińczycy zainwestowali w Polsce w latach 2000-17 łącznie ok. miliard euro). W przypadku większych i bardziej medialnych skuteczniejsze i tak są inne instrumenty (zagrożenie bezpieczeństwa), na które jednak "nie wypada" zawsze się powoływać. Środki z funduszu mogłyby być przeznaczone również na wsparcie strategicznych technologii rozwijanych przez niemieckie firmy, co również byłoby pewną furtką na ominięcie unijnych regulacji zabraniających pomocy publicznej, podczas gdy Pekin dotuje firmy zza Muru.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
9 10 silvio_gesell

I to jest dobry pomysł. Mało ich było ostatnio, frau Merkel.

! Odpowiedz
4 13 ajwaj

Komentarz do tego co tu bylo bankier.pl o 18:50 w FOCUS.de o 21:56 (czytaja i nie placa) :)

""W poszukiwaniu rozwiązania sporu dotyczącego osobowości Hansa-Georga Maaßena na pierwszym planie znalazło się konkretne niebezpieczeństwo porażki (NOWE WYBORY) Wielkiej Koalicji.""
""Tak więc niebezpieczeństwo rozpadu rządu stanęło konkretnie na pierwszym planie - ze wszystkimi tego konsekwencjami aż do nowych wyborów włącznie.""

https://www.focus.de/politik/deutschland/brand-mail-an-cdu-mitglieder-kramp-karrenbauer-zum-streit-um-maassen-scheitern-der-koalition-und-neuwahlen-standen-konkret-im-raum_id_9623891.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 35 ajwaj

Co ta Pani kanclera na fotce chce, nie ma juz wiekszego znaczenia :)
W Niemczech zadyma w fazie koncowo-krytycznej.
Partia AfD = Alternative fuer Deutschland, wolnosciowa, pro-Trumpowa, anty-betonwo-systemowa jest 1. w Landach-Krajach wschodnich 25%, w Landach zachodnich 1-2 partia 17,5 %

Wybory w Bawarii-Bayern 14. 10.2018 wiele zmienia. (3 tygodnie). Jest to Land bogaty, "dawca kasy" dla Landów wiecznych zebraków, uprzemyslowiony, modern itd.

Ingerencja polityków po kursach "medzerskich", nauczycieli historii czy sportu itd. nie jest potrzebna. Business da se rada i ma kase. Trzeba po prostu nie szkodzic.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 81 and00

Co na to prof. Balcerowicz? PO też uważa że lepiej tanio sprzedać niż coś mieć.
Przecież kapitał nie ma ojczyzny
Od blisko 30 lat tłumaczą nam że jak firma zagraniczna kupuje naszą to tylko się cieszyć, a w światłych, liberalnych i multikulturowych Niemczech taki żonk.
Może za kilka/naście lat się okaże że UE nie bronią interesów Polski i naszych obywateli tylko pewnych układów politycznych ułatwiających dojenie naszej gospodarki?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 91 asdf1

Czyli państwo może stworzyć fundusz, który wykupuje udziały w prywatnych spółkach i nie jest to sprzeczne z prawem unijnym. Prawie jak stocznie i cukrownie w Polsce.

! Odpowiedz
4 50 wizytator

To znaczy może, ale nie w biednym kraju. Biedny ma taki zostać, a jak chce wyjść z biedoty to się mu pokaże miejsce w szeregu i wmówi, że zagrożona jest wolność i demokracja, że łamie prawo i pogrozi sankcjami.
A im dłużej na to patrze, tym bardziej mi się chce ...

! Odpowiedz
29 27 glos_rozsadku

BRAWO PIS!

! Odpowiedz
1 28 niepelnosprawny_org

co to jest wolnosc, równosc, kapitalizm, reedukacja potrzebna....

! Odpowiedz
9 71 abcx

A co z "antypolskim" też zostanie dofinansowany? Stawki za uczestnictwo w proteście przeciwko braku "praworządności" powinny wzrosnąć bo brak jest chętnych na udział...

! Odpowiedz
31 5 sel

Jak ci dyktatura wytrzepie portfel i żonę to zmienisz zdanie..

! Odpowiedz