Niemal rok temu znad Renu nadszedł sygnał bessy. Indeksy koniunktury w Niemczech odnotowały znaczący regres, a w czwartym kwartale 2011 roku PKB naszych zachodnich sąsiadów spadł o 0,2% kdk. Lecz giełdowe indeksy wyznaczyły dno już we wrześniu, tradycyjnie wyprzedzając realną gospodarkę. Ponieważ jak dotąd nie doczekaliśmy się wtórnego dna cen akcji, oznaczałoby to, że bessa trwała tylko pięć miesięcy.
Kiedy Niemcy się mylą?
I coraz bardziej prawdopodobne jest, że już jej nie zobaczymy. Sygnalizują to indeksy IFO Business Climate oraz ZEW Indicator of Economic Sentiment. Jesienią oba te wskaźniki zachowały się podobnie jak zimą 2009, wiosną 2005 czy na przełomie lat 2002/03. Za każdym razem kupno akcji w tych momentach okazywało się dobrą inwestycją.
Indeks ZEW (lewa oś) oraz indeks IFO (prawa oś) w punktach.
Obrazujący nastroje 7.000 tysięcy niemieckich menedżerów indeks IFO wyznaczył lokalne minimum w październiku ubiegłego roku, czyli w miesiącu ogromnej niepewności na rynkach akcji. Lecz ani WIG20, ani DAX nie pogłębiły już wrześniowych dołków. Uczynił to jedynie amerykański S&P500. W listopadzie, gdy wszyscy obawiali się bankructwa Włoch i rozpadu strefy euro, odnotowano najniższy od przeszło trzech lat odczyt indeksu ZEW, który mierzy oczekiwania niemieckich ekonomistów i analityków.
Źródło: Bankier.pl
W ten sposób na przełomie października i listopada powtórzyła się sytuacja z kwietnia 2009 roku, gdy rozpoczynała się poprzednia hossa na rynkach akcji. Równoczesne minimum IFO i ZEW odnotowano także w maju 2005 roku. Podobny „dołek” wystąpił także w grudniu 2002 roku.
To będzie nietypowa hossa
Historyczne analogie bywają piękne, ale historia rzadko powtarzają się co do joty. Choć pewne podobieństwa z rokiem 2009 są ewidentne, to sytuacja gospodarcza jest nieco inna. Nie mamy globalnej recesji, lecz jedynie silne spowolnienie wzrostu gospodarczego. Powolny wzrost w USA, stagnacja w Niemczech i Francji oraz recesja na południu Europy to jednak nie to samo co ogólnoświatowe załamanie z przełomu lat 2008/09. Pokazuje to zresztą kompozycja indeksu IFO, gdzie w ciągu ostatnich 12 miesięcy istotnym wahaniom podlegał indeks oczekiwań, natomiast oceny bieżącej koniunktury utrzymywały się na bardzo wysokich poziomach.
| Jak zostać kapitalistą? | |
|
Na świecie są dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy kopią i ci, którzy na tym zarabiają. Ci drudzy to kapitaliści - zohydzeni przez socjalistyczną propagandę ludzie działający dla własnej korzyści i zarazem nieświadomie pomagający społeczeństwu. więcej... |
Jednakże w odwodzie cały czas pozostają największe banki centralne, które przez najbliższe dwa lata będą zalewać świat tanim kredytem. Realnie ujemne stopy procentowe będą zniechęcały do trzymania gotówki w „bezpiecznych” obligacjach rządu USA czy Niemiec. Inwestorzy będą więc przenosić kapitał na rynki akcji, podnosząc ich wyceny niezależnie od wyników spółek i koniunktury gospodarczej.
Jeśli się nie mylę, to czeka nas przynajmniej kilkanaście miesięcy inflacyjnej hossy na rynkach akcji sponsorowanej przez „drukarzy” z Rezerwy Federalnej, Banku Anglii, EBC i Banku Japonii. Dostrzegam tu analogię do lat 2002-04, gdy giełdowe indeksy wspinały się po przysłowiowej „ścianie zmartwień”: bankructwie Enronu, stagnacji gospodarczej i „wojnie z terroryzmem”. Obawiam się tylko, że rok 2014 nie będzie przypominał roku 2004, lecz katastrofalny rok 2008.
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl
k.kolany@bankier.pl




























































