Mamy 31 757 zachorowań, to o 5 tys. więcej niż tydzień temu - przekazał w sobotę minister zdrowia Adam Niedzielski. Przyznał też, że trzeciej fali należy się spodziewać w okresie okołoświątecznym.


Szef resortu zdrowia był pytany w RMF FM o najnowsze dane dotyczące zakażeń koronawirusem. "Mamy 31 757 zachorowań" - poinformował. "Ale to też jest o pięć tysięcy więcej niż było tydzień temu" - zaznaczył.
Jak podkreślał Niedzielski, "ta dynamika cały czas jest powyżej 20 proc.". "To jest nieco mniejsza dynamika niż wczoraj, bo przypomnę, że wczoraj mieliśmy przyrost o ponad 9 tysięcy zachorowań, więc tutaj, niestety, nie ma żadnych pozytywnych sygnałów, jeśli trzeba było się takich doszukiwać" - dodał.
"Trzeba się podziewać, że apogeum trzeciej fali będzie w okresie okołoświątecznym" - mówił minister zdrowia.
"Niedziela Palmowa będzie testem odpowiedzialności ze strony władz kościelnych"
Minister zdrowia przyznał w rozmowie na antenie RMF FM, że sam spędzi święta w małym, rodzinnym gronie, a także zrezygnuje z poświęcenia pokarmu. "Nie jestem zaszczepiony, nie jestem ozdrowieńcem, więc też nie mogę ryzykować" - powiedział.

Pytany, czy to jest jego rekomendacja dla Polaków, aby zostali w domach, odpowiedział: "to są rzeczy, które powinny się rozstrzygać w sumienia człowieka, więc jeżeli ktoś tego bardzo potrzebuje, to rzeczywiście powinien pójść, ale to też powinno być zorganizowane w sposób niezagrażający bezpieczeństwu".
"W tym tygodniu prowadziłem rozmowy z episkopatem i Kościół zobowiązał się, że ten okres okołoświąteczny cały, który rzeczywiście będzie okresem, kiedy prawdopodobnie zdarzy się apogeum trzeciej bali, będą stosowali w kościołach różne rozwiązania, które mają zapewnić przestrzeganie obostrzeń" - przypomniał. "Ja namawiam do pozostania w domu, do uczestniczenia w mszy zdalnie, bo sytuacja jest naprawdę bardzo trudna" - dodał.
Niedzielski pytany był również, czy jeśli w Niedzielę Palmową będą tłumy wiernych w kościołach, to będzie rekomendował, aby zamknąć je w okresie przedświątecznym. "Bardzo liczę na to, że jutrzejsza Niedziela Palmowa będzie takim testem odpowiedzialności ze strony władz kościelnych, że zobaczymy rozwiązania, które przyczyniają się do przestrzegania obostrzeń i że odpowiedzialność będzie tym dominującym słowem, które będzie przez cały tydzień, nie tylko w Niedzielę Palmową, towarzyszyła w obchodach kościelnych" - powiedział minister.
Niedzielski o stanie nadzwyczajnym: bierzemy wszystkie scenariusze pod uwagę
Minister zdrowia przyznał na antenie RMF FM, że liczba zachorowań na COVID-19 wskazuje na to, że stan jest krytyczny. "Wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę patrząc i na statystki, i na regulacje (wprowadzające nowe obostrzenia - PAP), że to już nie jest ten czas, kiedy trzeba sobie udowadniać, jak obejść regulacje, bo to jest narażanie bezpieczeństwa siebie i najbliższych" - podkreślił.
Niedzielski został zapytany, czy dotychczasowe obostrzenia nie są za słabe i w związku z tym należy wprowadzić w Polsce stan nadzwyczajny. "Jak patrzę na porównania międzynarodowe dotyczące obostrzeń, które są stosowane u nas w Polsce i zagranicą to jedynym elementem, który odróżnia nas w poważny sposób, to zastosowanie godzin policyjnych, czyli całkowitego zakazu wychodzenia z domu" - mówił szef resortu zdrowia. "Regulacyjnie my musielibyśmy takie obostrzenia wprowadzać poprzez ustawę" - dodał.
Przekazał, że rząd bierze wszystkie scenariusze pod uwagę - i te optymistyczne, ale przede wszystkim te pesymistyczne.
Szef MZ zwracał uwagę, że obecnie bardzo trudna sytuacja jest na Śląsku. "Na Śląsku przygotowujemy specjalne plany ewentualnej relokacji pacjentów z wykorzystaniem transportu lotniczego, wojskowego do tych regionów, gdzie są jeszcze dostępne łóżka szpitale. Tutaj prace logistyczne i przygotowania trwają pełną parą" - poinformował minister.
Dopytywany, czy rozważane jest wprowadzenie godziny policyjnej w czasie świąt wielkanocnych, Niedzielski odpowiedział: "jeżeli sytuacja będzie taka, że nie będziemy widzieli w ciągu najbliższego tygodnia, półtora tygodnia, w tym okresie okołoświątecznym, że dochodzi do przesilenia, tzn. że zmieniają się trendy, to na pewno będziemy musieli rozważyć takie scenariusze""Rozmawiamy o otwarciu szczepień dla wszystkich"
Niedzielski był pytany o zapowiedź pełnomocnika rządu ds. szczepień Michała Dworczyka otworzenia w bliskiej przyszłości szczepień dla wszystkich zainteresowanych.
Szef MZ wyjaśnił, że na pewno taka zmiana w strategii szczepień nie nastąpi z dnia na dzień, a minister Dworczyk mówił o perspektywie miesiąca, czyli o końcówce kwietnia lub o maju. "Rzeczywiście rozmawiamy o zmianie modelu szczepień, bo teraz mamy grupy wyznaczone i na pewno te grupy będą do końca zaszczepione. Potem albo będziemy robili to otwartymi rocznikami, albo w ogóle otworzymy nabór. To wszystko zależy od dostępności szczepionek" - zastrzegł Niedzielski.
Dodał, że jeśli będą się potwierdzać sygnały od producentów o zwiększonych dostawach, to będziemy mogli sobie na taki krok pozwolić.
Pytany o możliwość masowych szczepień np. na stadionach, Niedzielski odparł, że właśnie taki scenariusz jest realizowany, by punktów szczepień było bardzo dużo. Wskazał, że ustawa, która ma poszerzyć możliwość kwalifikacji do szczepień, jest obecnie rozpatrywana w Senacie. "Szczepienie będzie wykonywane w bardzo wielu miejscach, również przez ratowników, pielęgniarki, myślimy też o farmaceutach. Chcielibyśmy, żeby jak najszybciej ten proces szczepienia przeprowadzić" - przekazał minister.
"Sprawa zw. ze Szpitalem Południowym jest przekuwana w sytuację polityczną"
Szpital Południowy (wchodzi w skład spółki Szpital Solec) stał się w ostatnich dniach przedmiotem sporu wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła z władzami Warszawy, którym wojewoda zarzucił opieszałość w organizacji pracy placówki (problemem jest przede wszystkim brak personelu medycznego). W piątek minister Niedzielski poinformował, że decyzją wojewody do spółki ma zostać wprowadzony pełnomocnik, którym zostanie dr Ewa Więckowska, była prezes Szpitala Solec.
Pytany o to w RMF FM Niedzielski zaznaczył, że starał się robić wszystko, żeby ten konflikt nie miał charakteru politycznego. Ale - zaznaczył - "widzę sytuację w Warszawie, gdzie tych łóżek szpitalnych zaczyna brakować i pewna opieszałość w działaniu związanym z otwarciem tej części Szpitala Południowego, gdzie zlokalizowany jest szpital tymczasowy, po prostu nie znajduje mojej tolerancji".
W związku z tym - tłumaczył szef MZ - wojewoda Radziwiłł "zaproponował rozwiązanie w postaci wskazania pełnomocnika, który będzie zarządzał w imieniu ministra tą sytuacją, żeby te łóżka przywrócić (...) a ja to bez wahania zaakceptowałem, bo dynamika sytuacji jest taka, że trzeba działać".
"Teraz ta sytuacja zaczyna być koloryzowana i przekuwana na sytuację polityczną, a tak nie jest, bo jedyny cel to zapewnienie łóżek dla pacjentów w Warszawie" - podkreślił Niedzielski.
Pytany o scenariusz, w którym do Polski zapraszani będą lekarze zza granicy, by pomóc w walce z pandemią, minister odparł: "jeżeli byłaby taka potrzeba, to nie miałbym żadnej chwili wahania, żeby się o takie wsparcie zwrócić". Zaznaczył jednocześnie, że cały czas wypracowywane są różne rozwiązania, takie jak m.in. dopuszczenie do pracy w Polsce lekarzy ze Wschodu. "Stosujemy te rozwiązania w trybie awaryjnym; nie mamy czasu na dyskusje, trzeba szukać rozwiązań, które będą dopuszczały jak największą liczbę lekarzy" - powiedział Niedzielski.
Zapytany o sytuację rezydentów, którzy domagają się odwołania egzaminów ustnych ze specjalizacji, Niedzielski powiedział, że nie odnotowano zwiększonej ilości zwolnień lekarskich wśród rezydentów, co odbiera jako - wskazał - "odpowiedzialną postawę". Zadeklarował też otwarcie na dialog w tej sprawie, ale - zaznaczył - po trzeciej fali pandemii. "Teraz to nie jest moment na budowanie konfliktów" - podkreślił Niedzielski.
Zwrócił jednocześnie uwagę, że w tym roku uczelnie są w stanie zapewnić względy bezpieczeństwa w czasie egzaminów, a procent wyszczepienia wśród zdających jest bliski 90 proc.
Resort zdrowia w marcu poinformował, że wiosenne egzaminy pisemne i ustne dla lekarzy rezydentów ze względu na epidemię zostaną przesunięte o dwa miesiące, jeśli nie rozpoczęły się do 19 marca włącznie. Dzień później ministerstwo złagodziło decyzję i pozwoliło, aby młodzi lekarze mogli przystąpić do egzaminów jesienią, zamiast wiosną, bez dodatkowych kosztów. Jednocześnie terminy egzaminów pierwotnie wyznaczone na sesję wiosenną pozostawiło bez zmian. Rezydenci, którzy domagają się odwołania egzaminów, zapowiedzieli protest.
Szef MZ o leczeniu covidu amantadyną: jestem otwarty na nowinki, ale muszą być one bezpieczne
W przyszłym tygodniu mają się rozpocząć badania kliniczne nad wpływem amantadyny na pacjentów z COVID-19. Jak mówił w czwartek w Radiu Zet kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, w badaniach weźmie udział około 200 osób powyżej 18. roku życia. "Chcemy zbadać ten lek, bo mamy liczne doniesienia od pacjentów, że rzeczywiście może pomóc, ale w takiej najwcześniejszej fazie infekcji. To jest taka nisza, bo dla tych pacjentów we wczesnej chorobie nie mamy wiele do zaoferowania" - wyjaśnił.
O dopuszczenie amantadyny do leczenia COVID-19 Niedzielski był pytany w sobotnim wywiadzie w RMF FM. Minister zdrowia przypomniał, że ten środek jest dopuszczony do obrotu, ale wskazania do jego stosowania dotyczą choroby Parkinsona i innych chorób neurologicznych. "Rzeczywiście pojawił się taki wątek, że ten środek może być wykorzystany w leczeniu covidu. Kilku lekarzy, nie wiem w jakim trybie, bo to wymaga zgody komisji bioetycznej, żeby robić eksperymenty, stosowali lek w innych zakresach" - stwierdził Niedzielski.
Zadeklarował, że jest otwarty na nowinki, "tylko że te nowinki dotyczą bezpieczeństwa i zdrowia człowieka, więc muszą przejść pewną procedurę".
"Stworzyliśmy taki projekt medyczny razem z prezesem Radosławem Sierpińskim z Agencji Badan Medycznych. Prof. Rejdak z Lublina koordynuje te prace badawcze. Badania trwają, zobaczymy, co z nich wyjdzie, to musi być porównane z efektem placebo, musi być bardzo dokładnie opisane, wtedy to wskazanie jak najbardziej jest możliwe" - powiedział szef MZ.
Amantadyna była w latach 1996-2009 szeroko używana w profilaktyce i leczeniu wirusowej grypy typu A. Obecnie jest stosowana jako lek neurologiczny i podawana pacjentom z chorobą Parkinsona lub stwardnieniem rozsianym. Badania kliniczne, które ruszają w siedmiu ogólnopolskich ośrodkach sprawdzą, czy lek może być on przydatny w leczeniu choroby COVID-19.
Żłobki i przedszkola dla dzieci pracowników medycznych
Zgodnie z nowymi obostrzeniami, od poniedziałku zamknięte będą żłobki i przedszkola. Wyjątkiem będzie sprawowanie opieki nad dziećmi pracowników medycznych i służb porządkowych (m.in. żołnierzy, funkcjonariuszy policji i straży pożarnej).
W RMF FM Niedzielski został zapytany, czy z przedszkoli i żłobków będą mogły korzystać także dzieci pracowników niemedycznych, np. zatrudnionych w rejestracji szpitali, oraz dzieci nauczycieli. Szef MZ odparł, że z tego co pamięta z brzmienia przepisów, wyjątek zapewnienia opieki nad dziećmi w żłobkach i przedszkolach dotyczy pracowników medycznych. "Kształt przepisu ograniczył się do zawodów medycznych, czyli lekarzy, pielęgniarek, ratowników, również farmaceutów. Nauczyciele nie mieszczą się w tej definicji" - powiedział.
Zapytany o perspektywę łagodzenia obostrzeń, Niedzielski stwierdził, że według niego prawdopodobnie w ciągu dwóch tygodni nastąpi przesilenie pandemiczne. "Jeżeli będziemy widzieli, że jest trwały trend spadku zachorowań, będziemy podejmowali decyzje dotyczące luzowania obostrzeń" - powiedział.
Na pytanie o możliwość powrotu uczniów do szkół w tym roku szkolnym, odparł, że rząd będzie robić wszystko, żeby było to możliwe.
autor: Grzegorz Bruszewski
gb/ krap/






























































