

Wielu przedsiębiorców sądzi, że najtrudniejszym wyzwaniem dla firmy jest przygotowanie konkurencyjnej oferty i pozyskanie nowych klientów. Czasem jednak odzyskanie długów to prawdziwa wojna podjazdowa. Ci najbardziej zatwardziali dłużnicy z reguły już wcześniej mają przygotowaną historyjkę, która usprawiedliwi niepłacenie zobowiązań, ci kreatywni na poczekaniu wymyślają bajeczki - które opowiadają windykatorom.
![]() |
» Sąsiad, była żona, konkurencja – to oni najczęściej donoszą do skarbówki |
Przykłady nieprawdopodobnych historii można mnożyć, przekonuje Radosław Koński kierownik Departamentu Windykacji w Kaczmarski Inkasso. - Jednak jest kilka, które szczególnie zapadły nam w pamięć: Pamiętam dłużnika, który wziął na raty depilator i nagle przestał za niego płacić. Okazało się, że urządzenie było prezentem dla dziewczyny. Pan przestał płacić bo wybranka odeszła z innym - dłużnik stwierdził, że ma teraz płacić ten drugi. Ot, taka szara rzeczywistość.
Chęć posiadania jest często silniejsza niż zdrowy rozsądek. Potwierdza to przykład dłużnika, który wziął na raty garnki, przestał jednak za nie płacić. Gdy zadano mu pytanie dlaczego, stwierdził, że on ich wcale nie chciał, zdecydował się na zakup tylko dlatego, że telewizor był gratis. Na pytanie, dlaczego zatem nie wziął telewizora na kredyt, odpowiedział, że nie wie.
Tłumaczenia dłużników trudno traktować jako strategię (zaplanowane, przemyślane działanie). - Wydaje się, że jest to raczej reakcja obronna, mająca na celu zabezpieczenie obrazu siebie przed niekorzystnym - z punktu widzenia samooceny - obrazem siebie jako osoby nieracjonalnej, nieodpowiedzialnej, która nie wywiązuje się ze zobowiązań - mówi dr Katarzyna Serafińska z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Reakcja ta ma charakter raczej nieuświadomiony i rzeczywiście może przypominać zachowania małego dziecka, które przyłapane na gorącym uczynku patrzy nam prosto w oczy i mówi "To nie ja" - dodaje Serafińska.

Wśród wielu dłużników panuje przekonanie, że do spłacania długu nic i nikt ich nie zmusi, czują się bezkarni.- Kiedy jeden z naszych negocjatorów zadzwonił do wiekowej już dłużniczki - ta odpowiedziała krótko, "przeżyłam wojnę to i was przeżyję". Pracownik jednak nie odpuszczał i w końcu starsza pani pieniądze oddała- dodaje Koński.
![]() |
» „Ma duży dom i lewe dochody”, „zapłacił mniej za turnus” – czyli z jakimi donosami zmagają się urzędnicy |
Aby uniknąć tego typu rozmów, coraz więcej firm sięga po firmy zewnętrzne. Windykacja długów wymaga bowiem nie tylko sporego doświadczenia negocjacyjnego i psychologicznego, ale też wielokrotnych kontaktów z dłużnikiem, a na to wierzyciele nie mają czasu. Jak wynika z raportu KRD "Polskie spojrzenie na windykację" z pomocy takich firm najchętniej korzystałyby mikro ( 41,5 %) i duże firmy (38,5%), w drugiej kolejności średnie przedsiębiorstwa zatrudniające od 50 do 249 pracowników (31,8%). Najmniej chętne zlecaniu windykacji na zewnątrz są małe firmy, usługi tego typu wzbudzają zainteresowanie u 31, 4 % badanych.
Firmy windykacyjne doskonale znają prawo i problem braku płatności rozwiązują w sposób polubowny.- Teraz jeszcze wydatki poniesione z tytułu odzyskania długu mogą być pokryte z kieszeni dłużnika- przekonuje Adam Łącki prezes Zarządu KRD BIG SA. Taką możliwość daje wierzycielom usługa "Wezwanie do zapłaty plus ". Łączy ona w sobie działania upominawcze, wpis do Krajowego Rejestru Długów oraz windykację polubowną prowadzoną przez firmę Kaczmarski Inkasso. Dzięki temu skuteczność odzyskania długu rośnie dwukrotnie.
/ Kaczmarski Inkasso





























































