Firma nie może mieć monopolu na uzywanie nazw łacińskich, dlatego zakazanie ich używania przez konkurencje jest bezcelowe - stwierdził Sąd Najwyższy - podaje "Rzeczpospolita".
Sprawa dotyczyłą sporu międy firmami Phytofarm a Herbapol Łódź SA. Druga z nich w nazewnictwie swych produktów używa łacińskich rdzeni ("uro" w nazwie "urosan" etc.). Phytofarm zaczął stosować podobne zabiegi (np. "urovit"). Herbapol wystąpił więc do sądu, powołując się na ochronę znaków towarowych i zwalczanie nieuczciwej konkurencji.
Sąd I instancji stwierdził, że sposób używania przez Phytofarm nazw mieszanek ziołowych jest naruszeniem ustawy o znakach towarowych oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zakaz więc używania tych nazw i nakazał Phytofarmowi umieszczenie w prasie informacji o dokonaniu takiego czynu.
Herbapol przegrał jednak w II instancji, która uznała, że rdzenie łacińskich nazw są podstawową informacją o lekach, więc nie można zabronić ich używania. Stanowią one bowiem "własność uniwersalną".
Sąd Najwyższy uwzględnił jednak kasację Herbapolu i nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę. W jego opinii sąd II instancji błędnie porównał oznaczenia używane przez obie firmy, gdyz nie zbadał, czy znaki towarowe Herbapolu są znakami chronionymi i czy posiadają wtórną zdolność odróżniającą. Sąd Najwyższy zgodził się jedynie z argumentacją, że producent nie może mieć monopolu na używanie rdzeni nazw łacińskich.
Sygn. akt II CK 154/05
(na podst.: Izabela Lewandowska/Rzeczpospolita)
Nazwa łacińska to nie znak zastrzeżony
2005-11-15 11:28
publikacja
2005-11-15 11:28
2005-11-15 11:28






















































