Zimowy rajd warszawskiej giełdy musiał zrobić wrażenie na inwestorach. W cotygodniowej sondzie Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych odsetek obstawiających dalsze wzrosty przekroczył poziom 60%, wskazując na silny optymizm krajowych inwestorów.


We wtorek, 18 lutego, WIG ustanowił nowe historyczne maksimum, a WIG20 wreszcie przełamał szczyt sprzed 7 lat i znalazł się najwyżej od sierpnia 2011 roku. Dzień później WIG i WIG20 poprawiły rekordy, ale zakończył dzień pod kreską. Spadki były kontynuowane także w czwartek. Nie zmienia to faktu, że pomijając rosyjski RTS (gdzie handlować mogą tylko krajowi inwestorzy), WIG20 ze stopą zwrotu blisko 20% jest najlepszym giełdowym indeksem świata.
W ten sposób GPW nadrabia zaległości, jakie powstały względem innych giełd w drugiej połowie ubiegłego roku. Fatalna giełdowa jesień 2024 jednak szybko odeszła w zapomnienie i od początku 2025 roku nasz rynek znajduje się w fantastycznej formie. Zawdzięczamy to napływowi dużego zagranicznego kapitału, który za cel obiera największe i najpłynniejsze polskie spółki. Napływ ten widać także po zachowaniu złotego, który nominalnie jest względem euro najmocniejszy od 7 lat.
Feta na warszawskim parkiecie
Trudno się zatem dziwić, że giełdowa euforia udzieliła się także polskim inwestorom indywidualnym. Najnowszy, czwartkowy, wynik Indeksu Nastrojów Indywidualnych przyjął wartość 38,6 punktów. To o 1,3 pkt proc. więcej niż tydzień wcześniej i prawie tyle samo (38,7 pkt) co dwa tygodnie temu. Pomijając nieco niereprezentatywny odczyt z 30 stycznia (był to wówczas długi giełdowy weekend i mało kto wtedy interesował się inwestowaniem na GPW), są to najwyższe rezultaty INI od maja 2024 roku. Czyli od poprzedniego szczytu hossy w wykonaniu WIG-u.
Indeks INI obliczany jest jako różnica pomiędzy odsetkiem giełdowych „byków” i „niedźwiedzi”. Odsetek uczestników obstawiających dalsze wzrosty w perspektywie kolejnych 6 miesięcy przekroczył w tym tygodniu 60%. I znów – pomijając wynik z 30 grudnia – jest to najwyższy poziom od lipca 2023 roku. Moment był to nieprzypadkowy, ponieważ dokładnie w tym czasie szczyt hossy ustanowił równoważony indeks szerokiego rynku. Czyli benchamrk, w którym waga każdego waloru notowanego na warszawskim parkiecie jest taka sama. Dla wielu „swetrów” (do których sam się przecież zaliczam) jest to bardziej użyteczny miernik giełdowej koniunktury aniżeli ważone kapitalizacją WIG20 czy mWIG40.

Przekraczająca 60% frakcja giełdowych „byków” nie jest czymś, co zdarza się codziennie. W blisko 14-letniej historii indeksu INI taka sytuacja zdarzyła się jednak kilkukrotnie. Działo się to w marcu i grudniu 2012, czerwcu oraz w okresie wrzesień-listopad 2013, w kwietniu 2015, lutym 2017 i wreszcie w listopadzie 2022 oraz przez prawie całe półroczne 2023. Czy coś łączy te wszystkie daty?
W pierwszym ze wspomnianych przypadków byliśmy dopiero po pierwszych akordach nowej hossy, która trwała aż do szczytu INI z kwietnia 2015 roku. Podobnie było w lutym 2017, gdy największa „byczość” inwestorów indywidualnych objawiła się już na początku pamiętnej „hossy Trumpa”, co budzi interesujące analogie do stanu obecnego. Listopad 2022 to z kolei początkowa euforia po bardzo silnym wyjściu z bessy po rosyjskiej agresji na Ukrainę i europejskim kryzysie energetycznym. No i mamy jeszcze lipiec 2023, gdy WIG rósł jeszcze przez kolejny rok, ale szeroki rynek znalazł się na lokalnym szczycie.
Na sprawę można jeszcze spojrzeć przez pryzmat rocznej dynamiki WIG-u. Nie jest przypadkiem, że lokalne szczyty tej ostatniej z reguły wypadały w otoczeniu najbardziej optymistycznych nastrojów inwestorów. Można by nawet zaryzykować tezę, że szczyty INI nieco poprzedzają zmiany trendu rocznej dynamiki WIG-u. Warto też dodać, że w niektórych przypadkach (2017, 2023) nawet istotne schłodzenie nastrojów inwestorów indywidualnych początkowo nie zatrzymało wzrostów rocznej zmiany WIG-u.
Reasumując, na krótką i średnią metę tak duży optymizm wśród krajowych inwestorów zwykł być czynnikiem ostrzegającym przed przynajmniej lokalną korektą. Nie ma jednak silnych argumentów natury statystycznej na rzecz tezy o rychłym początku bessy na GPW.






























































