REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Napoleon Hill i sześć podstawowych obaw ludzkości - KONKURS!

2011-06-20 08:15
publikacja
2011-06-20 08:15
Dodaj Bankier.pl w Google

„Społeczeństwo” równie dobrze można by zapisywać jako „$połeczeństwo”, gdyż jest nieodłącznie powiązane z symbolem dolara. Tak bardzo pragniemy bogactwa, że chcemy zdobyć je w każdy możliwy sposób; drogą legalną, jeśli jest to możliwe, lecz kiedy to konieczne, wybieramy inny sposób.

O obawach, które ograniczają nasze życie rozmawiamy z Napoleonem Hillem, wnikliwym badaczem amerykańskiej drogi do powodzenia i pieniędzy.

Onepress: Czego się boimy?

Napoleon Hill: Każdy pada ofiarą sześciu podstawowych obaw(…) Oto one:
• obawa przed nędzą,
• obawa przed starością,
• obawa przed krytyką,
• obawa przed utratą miłości,
• obawa przed chorobą,
• obawa przed śmiercią.
Przeanalizuj tę listę, wsłuchaj się w siebie i poznaj swoje własne obawy, a następnie zaklasyfikuj je do tych sześciu głównych kategorii.(…)

O: Proponuję je omówić po kolei. Obawa przed ubóstwem…

NH: Powiedzenie prawdy o pochodzeniu tego lęku wymaga odwagi, ale chyba jeszcze większej odwagi wymaga przyjęcie tej prawdy. Lęk przed biedą wyrasta z odziedziczonej przez człowieka skłonności do wykorzystywania innych ludzi. Niemal wszystkie niższe formy zwierząt mają instynkt, ale zdają się nie dysponować umiejętnością rozumowania i myślenia; dlatego też walczą wzajemnie pod względem fizycznym. My, wyposażeni w wyższe formy intuicji, myśli i rozumowania, nie zjadamy naszych współbraci; my odczuwamy satysfakcję z pokonania ich pod względem finansowym!

Wakacje na giełdzie

Ze wszystkich wieków historii, o których cokolwiek wiemy, obecny zdaje się wiekiem uwielbienia dla mamony. Człowieka uważa się za znaczącego tyle co pył, dopóki nie jest w stanie wykazać się pokaźnym kontem bankowym. Nic nie przynosi nam tyle cierpienia i poniżenia co ubóstwo. Nic więc dziwnego, iż obawiamy się biedy. Poprzez długi łańcuch odziedziczonych doświadczeń z innymi ludźmi nauczyliśmy się z całą pewnością, że temu zwierzęciu nie zawsze można ufać, gdy chodzi o kwestie pieniężne oraz inne dobra doczesne.
Wiele małżeństw ma swój początek (a często także i koniec) wyłącznie w bogactwie jednej lub obu stron związku. Nic dziwnego, że sądy rodzinne mają tak wiele roboty!

„Społeczeństwo” równie dobrze można by zapisywać jako „$połeczeństwo”, gdyż jest nieodłącznie powiązane z symbolem dolara. Tak bardzo pragniemy bogactwa, że chcemy zdobyć je w każdy możliwy sposób; drogą legalną, jeśli jest to możliwe, lecz kiedy to konieczne, wybieramy inny sposób.
Strach przed nędzą jest naprawdę okropną rzeczą!

Człowiek jest w stanie popełnić zabójstwo, dokonać kradzieży, gwałtu i na wszelkie inne sposoby naruszyć prawa innych, a jednak nadal będzie się cieszył wysokim poważaniem w oczach innych członków społeczeństwa, pod warunkiem że nie utraci swego bogactwa. Bieda jest więc traktowana jako przestępstwo — jak gdyby była niewybaczalnym grzechem.
Nic dziwnego, że się jej obawiamy!

Każdy zbiór ustaw tego świata zawiera dowody, iż obawa przed ubóstwem jest jedną z sześciu podstawowych obaw ludzkości, gdyż w każdym zbiorze przepisów znajdziemy wiele praw, które mają chronić słabych przed silnymi. Roztrząsanie tego faktu i próba udowodnienia, że lęk przed ubóstwem jest jedną z odziedziczonych obaw człowieka lub też że wynika on z natury człowieka, która każe mu oszukiwać innego, byłoby niczym próba udowodnienia, iż To oczywiste, że nikt nie obawiałby się biedy, gdybyśmy tylko mogli ufać innym ludziom, jako że na tym świecie jest dość jedzenia, schronienia, szat i luksusów wszelkiej natury, by spełnić potrzeby wszystkich, i każdy mógłby się nimi cieszyć, gdyby tylko nie ten okropny, świński — a właściwy ludziom — nawyk odpychania innych świń od koryta, nawet gdy samemu otrzymało się już więcej, niż potrzeba.



O: Boimy się starości. Dlaczego?

NH: Można mówić o dwóch źródłach tego lęku. Wyrasta on, po pierwsze, z myślenia, iż podeszły wiek może sprowadzić na nas ubóstwo. Po drugie, ludzie nauczyli się obawiać starości, gdyż zawsze oznaczała ona nadejście innego, być może o wiele gorszego, świata niż ten, który uważany jest za i tak dostatecznie zły.
Obawa przed podeszłym wiekiem ma dwa źródła: brak zaufania do ludzi, którzy mogą wykorzystać naszą słabość i przechwycić nasze dobra doczesne, oraz okropny obraz następnego świata, który głęboko zagnieżdża się w naszych umysłach na drodze dziedziczenia społecznego.

Czy może dziwić, że tak wielu z nas obawia się nadejścia starości?

O: O ile dwa pierwsze lęki faktycznie jest dość łatwo pojąć, o tyle obawa przed krytyką nie jest oczywista.

NH: Odkrycie przyczyn, dla których ludzkość nabrała tego podstawowego lęku, będzie zadaniem trudnym, jeśli nie całkowicie niemożliwym. Jedno jest jednak pewne: wszyscy nosimy w sobie ten lęk w dobrze rozwiniętej formie.
Ja jestem skłonny przypisać tę podstawową obawę przed krytyką tej części naszej natury, która każe nie tylko zabierać naszym współbraciom ich rzeczy i dobra, ale także usprawiedliwiać te działania poprzez krytykę charakterów innych.
Obawa przed krytyką przyjmuje wiele różnych form.

Na obawie przed krytyką, stanowiącą przekleństwo całej ludzkości, korzystają producenci ubrań. Zauważmy, iż co sezon do sklepów wprowadza się nowe style i fasony. Kto je kreuje? Z całą pewnością nie są to nabywcy, lecz sami producenci. A po co to robią? Oczywiście po to, by móc sprzedać więcej ubrań.
Z tego samego powodu producenci samochodów (z kilkoma rzadkimi i bardzo rozsądnymi wyjątkami) co sezon zmieniają ich style.
Producenci ubrań wiedzą, że człowiek boi się nosić strój, który byłby o jeden sezon starszy niż to, co noszą dziś wszyscy.
Czy nie mam racji? Czyż nie dowodzi tego Twoje własne doświadczenie?
Obawa przed krytyką jest doprawdy potężna.

O: Obawiamy się utraty miłości. Czy ten lęk ma naprawdę tak destrukcyjną moc?

NH: Źródło tej obawy nie wymaga dogłębnego opisu, gdyż oczywiste jest, iż wynika ona z natury człowieka, która każe mu kraść czyjąś partnerkę lub przynajmniej traktować ją bez należnego szacunku.
Nie ma wątpliwości, iż zazdrość i wszystkie inne podobne formy dementia praecox (szaleństwa) wyrastają z dziedziczonej przez nas wszystkich obawy przed utratą miłości drugiego człowieka.
Ze wszystkich zdrowych psychicznie głupców, których studiowałem, zazdrosny kochanek jest najdziwniejszym rodzajem. Na szczęście miałem również osobiste doświadczenie z tą formą szaleństwa i dzięki temu mogłem dowiedzieć się, że lęk przed utratą miłości bliskiej nam osoby jest jedną z najbardziej bolesnych, jeśli nie najbardziej bolesną, spośród wszystkich sześciu podstawowych obaw. Na miejscu wydaje się dodanie tutaj, iż ta obawa powoduje większe zamieszanie w ludzkim umyśle niż jakikolwiek z pozostałych sześciu lęków rodzaju ludzkiego, często prowadząc do bardziej gwałtownych form szaleństwa.

O: Wracamy do lęków, które chyba każdy z nas instynktownie rozumie: choroba…

NH: Ten lęk w znacznej mierze wynika z tych samych źródeł co obawa przed ubóstwem i starością.
Obawa przed chorobą jest ściśle związana z biedą i starością, gdyż również ona wiedzie w stronę tego przerażającego świata, o którym ludzie wiedzą niewiele, ale o którym krąży mnóstwo niezbyt pochlebnych opowieści.
Mam silne podejrzenie, że osoby działające w branży sprzedaży środków poprawiających zdrowie mają żywotny interes w podsycaniu strachu przed chorobą.

Ludzkość zna przeróżne formy terapii starszych, niż sięgają pisemne kroniki świata. Jeżeli ktoś utrzymuje się z tego, że inni cieszą się dobrym zdrowiem, wydaje się naturalne, iż wykorzysta każdy znany sobie sposób, aby przekonać ich do konieczności prowadzenia przeróżnych terapii. A zatem z czasem ludzie nabrali obawy przed chorobą.

O: Wreszcie lęk, który tkwi w nas tak głęboko, że każe wręcz wyrzucić go poza nawias świadomości. Oto ona - obawa przed śmiercią!

NH: Dla wielu jest to najgorszy ze wszystkich sześciu podstawowych lęków, a powód takiego stanu rzeczy jest oczywisty nawet dla najmniej zainteresowanych psychologią.
Okropne ataki strachu przed śmiercią można powiązać bezpośrednio z fanatyzmem religijnym — jest on o wiele bardziej odpowiedzialny za ten lęk niż wszystkie inne źródła razem.
Niewierzący nie boją się śmierci tak bardzo jak wierzący.

Przez setki milionów lat wszyscy zadawaliśmy sobie pytanie, na które wciąż nie znamy odpowiedzi (a może na które odpowiedzi po prostu nie ma): „Skąd i dokąd?”. Skąd przyszedłem i dokąd zmierzam po śmierci?
Najbardziej przebiegli i chytrzy, a także uczciwi, lecz łatwowierni podsuwali odpowiedzi na te pytania. Stało się to wręcz nową profesją, choć do zajmowania się nią wcale nie trzeba zbyt wielkiej wiedzy.
Oto główne źródło lęku przed śmiercią:
„Wejdźcie do mojego namiotu, przyjmijcie moją wiarę oraz dogmaty (i zapłaćcie mi), a ja dam wam bilet, który po śmierci pozwoli wam wstąpić wprost do nieba” — mówi przywódca duchowy jednej z sekt. Ten sam lider mówi też: „Pozostańcie poza moim namiotem, a pójdziecie prosto do piekła, gdzie będziecie płonąć przez całą wieczność”.
Chociaż samozwańczy przywódca może w rzeczywistości nie oferować żadnej drogi do nieba ani też przez jej brak nie mieć mocy wepchnięcia nieszczęsnego poszukiwacza prawdy w czeluść piekielną, to jednak ta druga możliwość wydaje się tak okropna, że zapanowuje nad umysłem i wywołuje lęk nad lękami — obawę przed śmiercią.

Tak naprawdę nikt jednak nie wie i nikt nigdy nie wiedział, jak wygląda niebo lub piekło, a nawet czy takie miejsca w ogóle istnieją, a brak jednoznacznej wiedzy otwiera w ludzkim umyśle drzwi przed szarlatanami, którzy wykorzystują innych i przejmują kontrolę nad umysłami za pomocą różnych sztuczek, oszustw i kłamstw.
Prawda jest taka, iż — ni mniej, ni więcej — nikt nie wie i nikt nigdy nie wiedział, skąd się bierzemy w chwili narodzin i gdzie udamy się po śmierci. Każdy, kto twierdzi inaczej, albo oszukuje samego siebie, albo świadomie oszukuje innych, zbijając majątek na ludzkiej naiwności i niczego przy tym nie oferując.

O: Uważasz więc religie za spisek oszustów???

NH: Na ich obronę można powiedzieć jednak tyle, iż większość spośród tych, którzy sprzedają bilety do nieba, rzeczywiście wierzy nie tylko w niebo, ale także i w to, że sygnowane przez nich prawa i zasady zapewnią wejście do raju wszystkim tym, którzy za nimi pójdą.
To przekonanie można podsumować tylko jednym słowem — łatwowierność!
Przywódcy religijni twierdzą, iż nasza cywilizacja zawdzięcza swe istnienie działaniu kościołów. Byłbym skłonny przyznać im rację, jeśli jednocześnie mógłbym dodać, że nawet jeżeli to twierdzenie jest prawdziwe, to wszyscy ci teologowie wcale nie mają czym się chwalić.

Ale nie jest — nie może być — prawdą, iż cywilizacja wyrosła z wysiłków zorganizowanych kościołów i praw wiary, jeśli cywilizacja oznacza odkrywanie naturalnych praw i wielu wynalazków, których obecny świat jest aktualnym spadkobiercą.
Jeśli teologowie pragną uznać za swoje dzieło tę część cywilizacji, która jest odpowiedzialna za postępowanie człowieka wobec drugiego, to jeśli chodzi o mnie, spokojnie mają do tego prawo. Z drugiej jednak strony, jeśli chcieliby zostać uznani za autorów wszelkich naukowych odkryć ludzkości, to musiałbym stanowczo zaprotestować.

O: Dziękujemy za rozmowę.

Wśród naszych czytelników, którzy do końca tego tygodnia nadeślą na adres j.witek@firma.bankier.pl maila z tytułem "KONKURS" oraz krótkim uzasadnieniem, który z opisywanych przez Hilla lęków ma dziś największe znaczenie, rozlosujemy dziesięć egzemplarzy książki "Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia"

Źródło:bn
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Veratka
Jak to wywiad? przecież on nie żyje. Co to ma być za kit?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki