Stany Zjednoczone wywierają presję na muzułmański Pakistan, aby wysłał wojska do planowanych międzynarodowych „sił stabilizacyjnych” w Strefie Gazy. Wcześniej prośbie Waszyngtonu odmówiła większość krajów arabskich.


„Middle East Monitor” sugeruje, że odrzucenie wniosku USA może wpłynąć na przyszłą amerykańską pomoc wojskową, na którą Islamabad bardzo liczy w obliczu konfliktu z sąsiednimi Indiami. Z drugiej strony, zgoda na rozmieszczenie wojsk pakistańskich w Strefie Gazy grozi wybuchem niepokojów w dużych miastach, takich jak Lahaur i Karaczi, gdzie główne siły polityczne i religijne od dawna sprzeciwiają się normalizacji stosunków z Izraelem.
Według agencji Reutera prezydent USA Donald Trump ma poruszyć tę kwestię bezpośrednio z wpływowym dowódcą sił zbrojnych Pakistanu, feldmarszałkiem Asimem Munirem, podczas zbliżającej się wizyty w Waszyngtonie. Będzie to ich trzecie spotkanie w ciągu sześciu miesięcy.
Proponowany przez Trumpa 20-punktowy plan dla Strefy Gazy przewiduje utworzenie sił międzynarodowych, które będą nadzorować jej odbudowę i transformację po działaniach zbrojnych Izraela, które obróciły te ziemie w gruzowisko i pozbawiły życia ponad 72 tys. Palestyńczyków.
Krytyczny wobec planu jest minister spraw zagranicznych Pakistanu, Ishaq Dar, który publicznie powiedział, że „rozbrojenie Hamasu nie jest naszym zadaniem”.

Według „Middle East Monitor” bez szerokiego poparcia i precyzyjnie opisanego mandatu, opartego na prawie międzynarodowym, wprowadzenie wojsk zagranicznych do Strefy Gazy może zwiększyć napięcie, zamiast przywrócić stabilność. (PAP)
tebe/ mal/

























































