Szef MSZ Iranu, Abbas Araghchi, powiedział w czwartek, że Teheran nie ufa intencjom USA i zapowiedział kontynuację negocjacji z Waszyngtonem tylko pod warunkiem, że strona amerykańska podejdzie do rozmów „poważnie”.


Rozmawiając z dziennikarzami podczas wizyty w Indiach, na spotkaniu dyplomatów z państw BRICS, Aragczi powiedział, że Iran stara się utrzymać obecne zawieszenie broni, aby dać dyplomacji szansę na osiągnięcie postępów.
Dyplomata oskarżył również stronę amerykańską o wysyłanie „sprzecznych sygnałów”, które zmuszają Teheran do podważania prawdziwych intencji USA w trwającym konflikcie na Bliskim Wschodzie.
Mamy wątpliwości co do ich powagi, ale gdy tylko poczujemy, że podchodzą do sprawy poważnie i są gotowi na uczciwe i wyważone porozumienie, z pewnością będziemy kontynuować negocjacje – powiedział.
Aragczi stwierdził również, że Iran nie ponosi winy za kryzys w cieśninie Ormuz i że to nie jego kraj rozpoczął trwającą od ponad dwóch miesięcy wojnę, a jedynie się broni. Dodał, że cieśnina pozostaje otwarta wyłącznie dla statków „przyjaznych państw”, o ile koordynują one swoje działania z irańskimi władzami.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo napięta mimo obowiązującego od 8 kwietnia zawieszenia broni między Teheranem a Waszyngtonem. Obie strony od dłuższego czasu próbują wypracować trwałe porozumienie pokojowe. Rozmowy, w których Pakistan występuje w roli mediatora, pozostają w impasie po tym, jak w zeszłym tygodniu ani USA, ani Iran nie chcieli zaakceptować propozycji drugiej strony.

Propozycje Teheranu obejmują m.in. zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, gdzie Izrael – sojusznik Stanów Zjednoczonych – prowadzi działania przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi. Z kolei wśród kluczowych żądań USA jest wstrzymanie programu nuklearnego na najbliższe 20 lat, zakończenie blokady Ormuzu oraz zakończenie wspierania organizacji paramilitarnych w regionie.
Trump: Mogę zgodzić się na zawieszenie wzbogacania uranu przez Iran, lecz chcę realnych gwarancji
Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek, że może zgodzić się na tymczasowe zawieszenie wzbogacania uranu przez Iran na 20 lat, lecz muszą za tym stać prawdziwe gwarancje. Nie wykluczył jednocześnie wznowienia bombardowań.
Prezydent mówił o stanie negocjacji z Iranem podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej ze szczytu w Chinach. Potwierdził, że odrzucił najnowszą propozycję Iranu. Powiedział, że jeśli nie podoba mu się pierwsze zdanie, odrzuca całość.
Trump powiedział jednak, że może zgodzić się na 20-letnie moratorium wzbogacania uranu przez Iran - a nie całkowite wykluczenie - ale chce prawdziwych gwarancji.
- 20 lat wystarczy. Ale chodzi o poziom gwarancji (...) to musi być prawdziwe 20 lat - powiedział.
Powtórzył też swoje żądania przejęcia przez USA „nuklearnego pyłu”, tj. zapasów wzbogaconego uranu zasypanych po ubiegłorocznych bombardowaniach. Trump twierdził, że sami Irańczycy mówią, że nie mają odpowiedniej technologii do usunięcia materiału i że tylko USA lub Chiny dysponują odpowiednim sprzętem.
Trump ocenił, że „we właściwym czasie" USA albo wynegocjują porozumienie, albo wejdą i usuną materiał same.
- Myślę, że zostaną całkowicie pokonani, a my nie będziemy mieli żadnego ryzyka - zaznaczył.
Prezydent nie wykluczył wznowienia bombardowań i twierdził, że sam był przeciwny zawieszeniu broni, lecz zgodził się na nie robiąc przysługę Pakistanowi, który miał o to wnosić. Przeczył też doniesieniom mediów o tym, że Iran wciąż dysponuje dużymi zasobami rakiet (według „Washington Post” to 70 proc. stanu przed wojną), nazywając sposób relacjonowania wojny przez „New York Timesa” i inne media zdradą. Twierdził, że USA zniszczyły całą marynarkę wojenną Iranu, całe siły powietrzne, systemy obrony przeciwlotniczej i radary, ok. 80–85 proc. zdolności produkcji rakiet i wyrzutni rakietowych.
Trump mówił też o rozmowach z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem na temat Iranu. Według jego relacji, Xi „stanowczo” oświadczył, że Iran nie może posiadać broni jądrowej i opowiedział się za otwarciem Cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi ok. 40 proc. chińskiego importu ropy.
Prezydent USA podkreślił jednak, że nie prosił Xi o wywieranie presji na Teheran.- Kiedy prosisz o przysługi, musisz oddawać przysługi. Nie potrzebujemy przysług - powiedział, wyrażając przekonanie, że Pekin i tak będzie naciskał na Iran we własnym interesie.
Trump zapowiedział, że „w ciągu kilku dni” podejmie decyzję w sprawie ewentualnego zniesienia sankcji na chińskie firmy kupujące irańską ropę.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
yb/ kj/




























































