REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Największy problem z ACTA? Jego zapisy nie były przedmiotem debaty publicznej

2012-01-23 08:46
publikacja
2012-01-23 08:46
Dodaj Bankier.pl w Google
Piotr Rutkowski, który był gościem Programu 1 Polskiego Radia ocenia, że ostatnie ataki hakerów na strony rządowe nie sprzyjają dialogowi w sprawie ograniczania wolności w internecie.

Analityk rynku telekomunikacyjnego Instytutu Mikromakro uważa, że mimo kilku przesłanek trudno było przewidzieć tak radykalną reakcję hakerów na plan przyjęcia porozumienia ACTA.

Według Rutkowskiego, dokument ten jest negocjowany od paru lat i ma stanowić oręż w walce z piractwem sieciowym. Przypomniał jednocześnie, że jest wiele państw, które opierają swoje gospodarki na łamaniu praw autorskich, co widać chociażby po internecie. W związku z tym istniała potrzeba rozwiązania tego problemu - dodał analityk.

Marcin Świerkot: Zamknęli Megaupload. Początek wojny o "wolny internet"?

Rutkowski powiedział także, że największym problemem z ACTA był fakt, że zapisy tego porozumienia nie były przedmiotem debaty publicznej i zawierają wiele niejasności. Dotyczy to chociażby przepisów ograniczających swobodę w sieci. W jego ocenie nie usprawiedliwia to jednak utrudniania dialogu społecznego przez hakerów. Podkreślił, że świadczy o tym ostatnia akcja blokowania stron rządowych.

Piotr Rutkowski podkreślił, że mimo otwartości obecnego rządu na sprawy związane z internetem, stał się on celem ataku hakerów. Przypomniał, że tę postawę charakteryzuje chociażby stworzenie ministerstwa cyfryzacji, które jest odpowiedzią na zmiany zachodzące we współczesnym świecie. Dodał także, że nie można obarczać rządu Donalda Tuska odpowiedzialnością za chęć wprowadzenia cenzury w sieci. Zaznaczył jednak, że gdyby nie ostatnia akcja hakerów, to prawdopodobnie nasz rząd przyjąłby założenia ACTA.



Wczoraj - w proteście przeciwko planowanemu podpisaniu ACTA - zostały zablokowane strony internetowe rządu, Sejmu i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dziś witrynę rządową zaatakowali hakerzy przedstawiający się jako "Polish Underground" - zamiast oryginalnych treści umieścili na niej swoje, sprzeciwiające się podpisaniu ACTA.

Informacyjna Agencja Radiowa

Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~komu_to_szkodzi?
Największą uwagę należy zwrócić na Rozdział 2 sekcji 5 w którym zawarte są przepuisy które wymuszaja zbieranie danych o uzytkownikach ktorzy wgrywaja badz bobieraja dane. Przy czym uzytkownik taki nie moze byc anomimowy. warunkiem przesylania plikow jest wczesniejsze zarejestrowani uzytkownika (zapewnie bedzie wymagane podanie danych Największą uwagę należy zwrócić na Rozdział 2 sekcji 5 w którym zawarte są przepuisy które wymuszaja zbieranie danych o uzytkownikach ktorzy wgrywaja badz bobieraja dane. Przy czym uzytkownik taki nie moze byc anomimowy. warunkiem przesylania plikow jest wczesniejsze zarejestrowani uzytkownika (zapewnie bedzie wymagane podanie danych identyfikacyjnych i potwierdzenie tozsamosci) czyli oglniemowiac - koniec z anomimowoscią. i drugi wazny zapis (wnioskując) większa odpowiedzialność spoczywa na usługodawcy hostingu bądź wlaścicieli serwerów którzy mogą być pociągnięci do odpowiedzialnosci za to ze nie wdrożyli odpowiednich narzędzi które wykrywały by naruszenia praw autorskich (zapewne jakis filtrów badź analizy umieszczanych treści przez uzytkownikow) bądź nie wykryli ze umieszczone pliki na serwerze to pirackie kopie oprogramowania - kiedys prace te wykonywali biegli- śledczy. Co jeszcze ....
~joker
tak jak wszystkie ważne dla ludzi ustawy.Ten rząd już dawno traktuje Polaków jak idiotów ,ale ma dobre gwiazdorsko medialne zaplecze Pijar-Owskie .
~lol
akcja może i radykalna, ale skuteczna (jak widać) i to się liczy; a Państwa opierające swoje gospodarki na łamaniu praw autorskich i tak tego nie podpiszą, więc po co ta zabawa? Tak samo jak z ograniczaniem emisji gazów: najwięksi szkodnicy (USA) nie podpiszą, bo Chiny nie podpiszą (a w ogóle to za dużo kosztuje). I co z tego, że akcja może i radykalna, ale skuteczna (jak widać) i to się liczy; a Państwa opierające swoje gospodarki na łamaniu praw autorskich i tak tego nie podpiszą, więc po co ta zabawa? Tak samo jak z ograniczaniem emisji gazów: najwięksi szkodnicy (USA) nie podpiszą, bo Chiny nie podpiszą (a w ogóle to za dużo kosztuje). I co z tego, że połowa świata się ogranicza?

Powiązane: Prawo autorskie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki