Po śmierci posła i aktywisty Łukasza Litewki wiele organizacji pozarządowych i osób prywatnych publikowało w internecie jego zdjęcie, żegnając zmarłego posła. Cztery miesiące później część z nich otrzymała wezwania do zapłaty za wykorzystanie fotografii. Według fundacji „Z rąk do rąk” takie pisma dostało już co najmniej kilka organizacji.


Początkowo autorka zdjęć zablokowała wszystkie swoje profile w mediach społecznościowych, po jakimś czasie jednak zdecydowała się na zamieszczenie oświadczenia.
Chodzi o popularny portret Litewki, którego autorką jest fotografka Jagoda. Zdjęcie zostało opublikowane w dniu śmierci polityka na jego oficjalnym profilu, a następnie zaczęły wykorzystywać je organizacje składające kondolencje. Żądana kwota to 2 tys. zł za wykorzystanie praw autorskich.
Fundacje są zaskoczone
Przedstawiciele organizacji podkreślają, że zdjęcia nie wykorzystywano komercyjnie. – Dla setek ludzi i organizacji to była czysto ludzka reakcja, odruch żalu po stracie młodego człowieka – powiedział Kamil Wójcik z fundacji „Z rąk do rąk”. Fundacja nie zamierza płacić, a w sprawie pomoc zaoferowali prawnicy.
Wezwanie otrzymało również Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. – Byliśmy w szoku – mówią jego przedstawiciele. Organizacje zwracają uwagę, że publikacje miały związek z tragiczną śmiercią Litewki, który był mocno zaangażowany w pomoc zwierzętom.

Bliscy Litewki apelują o wycofanie roszczeń
Autorka zdjęcia po nagłośnieniu sprawy początkowo zniknęła z mediów społecznościowych i nie odpowiadała na telefony. Bliscy Litewki potwierdzili natomiast, że sesja została zlecona przez posła za jego życia. Zaapelowali o polubowne rozwiązanie sporu, przeprosiny i wycofanie żądań wobec organizacji prozwierzęcych.
Organizacje liczą na zakończenie sprawy bez procesu. Jak podkreślają, publikowanie fotografii po śmierci Litewki było przede wszystkim wyrazem żalu i chęcią jego upamiętnienia.
Autorka zdjęć tlumaczy
Po jakimś czasie Jagoda Owczarek zdecydowała się zamieścić oświadczenie, w którym tłumaczy swoją decyzję.
"Moją intencją było wyłącznie zwrócenie uwagi na problem, z którym fotografowie i inni twórcy mierzą się na co dzień – wykorzystywanie ich pracy bez pytania o zgodę, bez informacji o autorze i bez poszanowania praw do stworzonego przez nich materiału. Zdjęcie, nawet jeżeli jest szeroko dostępne w internecie, nadal jest efektem czyjejś pracy, czasu i twórczości. Uważam, że warto o tym mówić i budować większą świadomość poszanowania praw twórców." - napisała.
"Widzę jednak, że w tej konkretnej sytuacji ten temat został całkowicie przesłonięty przez okoliczności śmierci Łukasza i emocje związane z jego pożegnaniem. Nie taki efekt chciałam osiągnąć. Nigdy nie było moją intencją zarabianie na śmierci Łukasza ani na żałobie osób, które go znały i ceniły. Ostatnie dni pokazały mi również bardzo bolesną stronę tej sytuacji. Otrzymuję wiadomości zawierające groźby, życzenia śmierci, ciężkiej choroby czy kalectwa, a także liczne obraźliwe i poniżające komentarze. Rozumiem krytykę moich działań i przyjmuję ją. Każdy ma prawo oceniać moje decyzje, również bardzo surowo. Nie ma jednak żadnego usprawiedliwienia dla gróźb, życzenia drugiemu człowiekowi śmierci, choroby czy przemocy słownej. Dlatego proszę, aby emocje związane z tą sprawą nie przeradzały się w dalszy hejt ani ataki personalne." - czytamy.
Owczarek zapowiedziała też, że w czwartek odniesie się do tematu szerzej.
oprac. KWS































































