Na skradzione dane osobowe oszuści zaciągają kredyty warte nawet 1,7 mld zł

Szpitale, e-sklepy, operatorzy komórkowi, wyższe uczelnie – to m.in. stamtąd w 2019 r. wyciekły dane osobowe Polaków; zjawisko wycieków będzie się nasilać - ocenia ChronPESEL.pl, partner Krajowego Rejestru Długów. PESEL to najcenniejsza informacja, którą należy chronić.

(fot. Darek Golik / FORUM)

"Nie ma dziś bezpiecznych miejsc, które gromadzą nasze dane. A dla wielu osób utrata danych to dopiero +pierwszy stopień do piekła+. Po czasie dowiadują się, że muszą spłacać kredyt, który oszuści zaciągnęli na ich konto" - przestrzega Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Nasze dane, jak podkreśla, są zgromadzone w wielu miejscach, z czego często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Każda wizyta w urzędzie, banku, przychodni, podjęcie pracy, nocleg w hotelu, zakupy w e-sklepie, jak przypomina, zostawia ślad w postaci naszych danych. Często konieczne jest także podanie numeru PESEL. To on jest najcenniejszą informacją, którą należy bezwzględnie chronić - podkreśla.

"Numer PESEL jest naszym drugim DNA. Przekonanie, że bank czy szpital jest instytucją zaufania publicznego, a więc odpowiednio dba o zgromadzone dane, jest złudne. W dzisiejszej rzeczywistości zjawisko wycieków będzie przybierać na sile. Wpływ na to mają zarówno zawodne technologie, jak i pracownicy firm i instytucji, którzy nierzadko zapominają o zasadach bezpieczeństwa" – zaznacza Drozd.

Służba zdrowia to, jak podkreślają eksperci serwisu, drugi po instytucjach finansowych cel ataków hakerów na świecie. "Raport Najwyższej Izby Kontroli z listopada ub.r. o ochronie danych osobowych w szpitalach pokazuje, że większość sprawdzanych placówek nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń" - przypomina Drozd. Dodaje, że w 7 skontrolowanych lecznicach do przetwarzania danych osobowych, w tym medycznych, upoważnieni byli pracownicy obsługi, np. salowe i sanitariusze. Według niego osoby te nie udzielają pacjentom świadczeń medycznych i nie powinny mieć dostępu do danych dotyczących np. historii choroby czy przebiegu leczenia.

Co zrobić, gdy padniemy ofiarą kradzieży danych osobowych?

Oprócz zwykłej kradzieży portfela z kompletem dokumentów i kart debetowych złodzieje mogą po cichu wykraść dane osobowe. Przykładu szukać nie trzeba daleko, w grudniu ubiegłego roku  Virgin Mobile Polska poinformowało o wycieku danych byłych i obecnych klientów korzystających z usługi na kartę. Podpowiadamy, co zrobić w przypadku kradzieży danych.

"Nie trzeba zgubić dowodu osobistego, aby odczuć bolesne skutki utraty tożsamości. Wyplątanie się z matni, jaka powstaje, gdy bank czy telekom upomina się o spłatę rat z kredytu, którego nie wzięliśmy, jest bardzo trudne" - zaznacza. Dlatego, jak podkreśla, trzeba monitorować, czy ktoś nie sprawdzał nas w rejestrze długów. "Kiedy otrzymamy SMS z rejestru z informacją, że jakaś instytucja pytała o nas, będzie to sygnał, że ktoś posłużył się naszymi danymi. Można wtedy szybko zareagować i zgłosić, że to oszustwo" – wyjaśnia ekspert.

Według Krajowego Rejestru Długów tylko w ciągu pierwszych trzech kwartałów minionego roku udaremniono kilka tysięcy prób wyłudzeń kredytów o wartości ok. 230 mln zł. Ile było udanych prób, tego do końca nie wiadomo, bo instytucje finansowe nie chcą ujawniać takich danych. Eksperci szacują, że w przypadku kredytów bankowych może to być 1,5-1,7 proc. ich wartości, a jeśli chodzi o pożyczki 3,0-3,2 proc. "Oznaczałoby to, że realna skala wyłudzeń tylko w sektorze finansowym wynosi 1,5-1,7 mld zł rocznie. Ale fraudy są też problemem innych branż, np. telekomów, gdzie oszuści na cudze dane wyłudzają drogi sprzęt – smartfony, tablety, laptopy" - podsumowuje Drozd.

Będą kontrole w bankach. Chodzi o kserowanie dokumentów

W 2020 roku Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zamierza przeprowadzić kontrolę w bankach pod kątem zasadności kserowania dowodów osobistych. Urząd stoi na stanowisku, że kopiowanie dokumentów tożsamości powinno odbywać się tylko w określonych sytuacjach.

 

autor: Magdalena Jarco

maja/ skr/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 xiven

ludzie nie chcą się zadłużać to trzeba ratować system kreując długi poprzez zmyślone wyroki sądowe i wyłudzając pożyczki

przecież obowiązkowym standardem już od dawna powinna być rządowa strona na której każdy z nas ma domyślnie zablokowaną możliwość zawierania kredytów i którą to możliwość uaktywniamy sobie na 24 godziny w momencie gdy zamierzamy brać kredyt

no ale to byłaby cegiełka w strone zawalenia się systemu

a teraz nie ważne czy wyłudzony, każdy dług wspiera system

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 5 ahim

Każda transakcja wzięcia kredyt/chwilówki powinna być nagrywana, w oddziałach są jusz kamery.

! Odpowiedz
0 32 wtomek

Kto to rozumie? Ktoś musi mieć w tym interes. Nigdy tak jak teraz nie było łatwo otrzymać kredyt na skradzione dokumenty. Kto z góry macza palce w tych mafijnych strukturach?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne